Co Żydzi wierzą

Żydzi wierzą, że jak przyjdzie Mesjasz to położy kres wojnom, cierpieniu i śmierci. A po Jezusie przecież w dalszym ciągu są wojny, prześladowania i śmierć więc według nich Jezus nie mógł być Mesjaszem. ... Robi swoje i jak zawsze robi dobrze. Wie, co ma robić, nawet jak nam się wydaje, … Czytaj więcej Czytaj więcej ... w co wierzĄ Żydzi? Chrześcijanie wciąż są wezwani do uświadomienia sobie prostego, jakkolwiek dla wielu nieoczywistego faktu. Wspominał o nim Jan Paweł II, w przemówieniu w Synagodze Większej w Rzymie, 13 kwietnia 1986 r.: 'Kościół Chrystusowy uznaje więź duchową łączącą go z judaizmem, gdyż religia żydowska nie jest dla ... Oczywiście, że Żydzi zarażają. Oczywiście, że są wirusem. Oczywiście, że nie chodzi o Żydów ludzi, ale o całą tę ideologię żydowską. Oczywiście, że znam jednego Żyda i on na całym tym żydowstwem się brzydzi. Bo woli się asymilować. Oczywiście, że gdyby Żydzi nie prowokowali, na przykład noszeniem pejsów, to nikt by ich nie bił na… W co wierzą Żydzi ? w co wierzą katolicy a w co żydzi ? czym to się różni ? 0 ocen na tak 0%. 0 0 Odpowiedz. Podobne pytania. Żydzi śmierdzą? 2016-06-27 22:39:40; Czy Żydzi i chrześcijanie wierzą w tego samego Boga? 2013-06-26 23:46:00; Skoro żydzi napisali ... W co wierzą Żydzi, i czy wszyscy wierzą w te same rzeczy? Definicja słownikowa słowa „Żyd” wskazuje na „członka plemienia Judy”, „Izraelitę”, „członka narodu żyjącego w Palestynie od VI wieku przed Chr. do I wieku po Chr.”, „osoba należąca do potomków pokolenia lub nawróconych spośród starożytnych Żydów ... W co wierzą żydzi. Rafał Gawroński. Asia 27 lutego, 2019 27 lutego, 2019 Dziennikarstwo śledcze 0. Publikacja jest związana z wiarygodnością żydów, którzy napluli na Polaków w Polsce ustami swego Premiera Benjamina Natanjahu. Ten oszczerca oznajmił publicznie w obecności przedstawicieli wielu państw, że Polacy kolaborowali z ... Żydzi od XVII wieku wierzą w reinkarnację, wierzą że dusze żydowskie wracają na ziemię i żyją w nowych wcieleniach. Ważne jest dla nich życie na ziemi. Przyjdzie taki dzień, kiedy dusze wszystkich Żydów spotkają się pod Górą Synaj. romanus pisze:Można byłoby pokusić się o pytanie czy żydzi wierzą w tego samego Boga co katolicy? Niech nasza mowa będzie Tak, Tak - Nie, Nie Wydaje mi się że NIE ponieważ: Żydzi odrzucili Mesjasza, odrzucili Oblubienicę Pańską, NT - więc ich obraz Boga jest niepełny a jeśli jest niepełny jest tym samym faszywy – więc aby czcić Boga chrześcijan muszą się nawrócić ... „ABC judaizmu” to organizowane przez Stowarzyszenie im. Jana Karskiego studium podstaw kultury i religii żydowskiej, przygotowane z myślą o wszystkich, którzy chcą poszerzyć swoją wiedzę o tradycji, która, wraz z wyznaniami chrześcijańskimi, przez ponad tysiąc lat tworzyła kulturę Polski. W co wierzą żydzi? Z góry dziękuję za odpowiedzi, najlepszą będzie najdłuższa. Dzięks też za ŁAPKI W GÓRĘ! Ostatnia data uzupełnienia pytania: 2012-02-25 18:00:02

Żydzi chcą bezkarności przy grabieży polskich kościołów.

2018.12.19 18:06 Gazetawarszawska Żydzi chcą bezkarności przy grabieży polskich kościołów.

„Lud shalom'u” chce ścigania i karania obrońców katolickich świątyń w Polsce. Żydzi chcą koniecznie napić się tej polskiej krwi, stygmatyzować to przestępstwo popełnione przeciwko żydowskim wampirom — tak chcą, bo tak muszą. Po żydowskim rozgrabieniu majątku ruchomego, po makabrycznym zadłużeniu tak instytucjonalnym Polski, jak i prywatnym Polaków, po dosłownej eksterytorialności w „w miejscach żydowskiego męczeństwa” oraz na niezliczonych budowach deweloperskich będącymi faktycznymi miniizraelami, żydzi zajmują teraz polskie kościoły – to ostanie enklawy czegoś, co kiedyś było Polską.
Robią to coraz bezczelniej, są przy tym absolutnie bezkarni.
Jan Paweł II wypędzając Karmelitanki z ich klasztoru na Żwirowisku w obozie koncentracyjnym w Oświęcimiu, zdradziecko otworzył żydom bramy Polski, polskich miast i wsi, polskich domów. Tam w Oświęcimiu rozpoczęła się ta obecna, kolejna już polska zagłada, a jej ojcem jest Karol Wojtyła, posoborowy święty Jan Paweł II. Polacy nic jednak nie zrobili, aby przewrócić porządek Boży w tym klasztorze, a skutkiem tej bierności bluźnierstwo Wojtyły spadło na cały naród przekleństwem utraty państwa i domów, wypędzeniem – Pan Bóg zdjął płaszcz ochronny z Polski i Polaków.
Bo zdrada Chrystusa dokonana przez Jana Pawła II, zdrada cichych Karmelitanek Bosych, stała się naszą zdradą i naszą winą, jest naszym grzechem pierworodnym naszej demokracji i wolności. To, co dzieje się teraz z Polską i Polakami jest skutkiem tamtej zbrodni Jana Pawła II, której konsekwencje teraz spadły na Polskę. Bo tolerowane grzechy władców zawsze spadają na barki narodu, który takich przestępczych despotów i zdrajców toleruje. Bo każdy naród ma moc od Pana Boga, aby takiego przestępczego władcę obalić, a jeśli tego nie robi, to znaczy, że się z nim zgadza.
Polacy zgodzili się na hańbę w Oświęcimiu i teraz otrzymują sprawiedliwą zapłatę.
Rabini będą nachodzić polskie kościoły, przerabiać je na miejsce kultu diabla, od którego to ojca pochodzą, a katolicy będą siedzieć cicho. Niedługo, krok po kroku, krucyfiksy zostaną usunięte, a rozmodlony lud polskich moherów, przekraczając próg takich byłych katolickich świątyń, będzie zakładał jarmułki na głowy. W końcu proces jarmułkowy już się dawno zaczął, bo te piękne polskie pawie, typu „Bractwa Kurkowe” i inni umundurowani patrioci już od dawna wchodzą do kościołów – żeby się modlić podczas mszy – w czapach na głowach (diabelskie bydło).
W lubelskiej Bazylice stała się rzecz straszna: Rabin targnął się na Chrystusa...... a w Polsce panuje cisza. W tej sprawie milczy cały kler, milczą mohery, którym różaniec nie wypada z ręki.
A co ciekawe, na temat zaboru Bazyliki przez rabina milczy zgodnie cały internet prawicowo-nacjonalistyno-patriotyczny! Patrioci na YT, którzy chętnie dzielą włos na czworo w innych sprawach, tu teraz milczą, milczy Facebook, Twitter i niezliczone blogi. Daje to niewątpliwie świadectwo rasowego pochodzenia tamtych mentorów.
Biada!
Red. Gazeta Warszawska
000000000000000000000000000000000000
"Wypałować tych bandziorów". Antysemicki atak na arcybiskupa Rysia i rabina Pasha. Co robi prokuratura?
Alina Pospischil18 grudnia 2018 00:00
Arcybiskup Grzegorz Ryś (fot. Kuba Ociepa / Agencja Gazeta)
Prokuratura namierzyła serwer internetowej "Gazety Warszawskiej". Znany z antysemickich treści portal we wrześniu nawoływał do pobicia arcybiskupa Grzegorz Rysia i rabina Boaza Pasha. Drugiej z tych osób groził śmiercią. Sprawę ujawniła "Gazeta Wyborcza".

Metropolita łódzki abp Grzegorz Ryś i rabin Boaz Pash z Jerozolimy byli gośćmi debaty dwóch ambon pt. "Przełom czasu w judaizmie i chrześcijaństwie”, która odbyła się w bazylice oo. Dominikanów w Lublinie 27 września.

„Dominikanów wypędzić z Lublina”

Dwa tygodnie przed wydarzeniem debatę potępił antysemicki portal "Gazeta Warszawska". Wezwał czytelników do reakcji: „Czy polscy katolicy w Lublinie, a i chyba w całej Polsce, upadli tak nisko, że na to pozwolą?” - napisano w artykule, który w zdecydowanej większości negatywnie odnosił się do postaci arcybiskupa Grzegorza Rysia.
Powodem miało być jego uczestnictwo w obchodach likwidacji getta żydowskiego w Łodzi, podczas których przyznał, że Zagładę w dużej mierze stworzyli ludzie wychowani przez Kościoły chrześcijańskie. „Tego bydlaka nie wolno tolerować, no chyba że los Polski jest nam obojętny. Należy desakralizować ubiór biskupi Rysia poprzez zerwanie łańcucha z krzyżem i koloratki. Wziąć pały, wypałować tych dwóch bandziorów, dominikanów wypędzić z Lublina! Banicja!!!” - grzmiała redakcja portalu gazetawarszawska.com. Artykuł wciąż jest dostępny na stronie.
Czytaj także:Antysemicki atak i groźby karalne wobec arcybiskupa Rysia i rabina Pasha. Co na to prokuratura?
Na groźby w internecie natknęli się organizatorzy wydarzenia. Poprosili o pomoc policję. Sprawą zajął się działający przy Urzędzie Miasta Wydział Bezpieczeństwa i Zarządzania Kryzysowego. Debata w bazylice odbyła się w towarzystwie ochraniających ją policjantów.
„Gazeta Wyborcza” powiadomiła o wszystkim prokuraturę i opisała sprawę. Artykuł spotkał się z dużym odzewem. - Nienawiść wobec abp. Rysia i rabina Pasha jest odrażająca, to grzech przeciw Bogu i bliźniemu - oświadczył ks. Paweł Rytel-Andrianik, przedstawiając stanowisko Konferencji Episkopatu Polski. W geście solidarności z uczestnikami debaty na wydarzenie przyjechał z Płocka biskup Marek Babi z Kościoła Mariawitów. Sama dyskusja przebiegała bez zakłóceń.

„Rabin musi zginąć”

Dzień po debacie na portalu gazetawarszawska.com opublikowano kolejne kontrowersyjne treści. Autor artykułu pt. "Rabin Boaz Pash musi zginąć" stwierdził, że rabin poprzez swoją obecność w bazylice chciał „uderzyć Pana Jezusa Chrystusa w twarz”. „Jeżeli rabin Boaz Pash przekroczy próg Bazyliki jako żyd sakralny, to musi zostać stracony z woli Boga Ojca Najwyższego w Trójcy Przenajświętszej Jedynego” - czytamy w tekście, pod którym nikt się nie podpisał. Tak jak w przypadku każdego artykułu na stronie gazetawarszawska.com, zamiast nazwisk widnieje podpis „redakcja”.
5 października policja wszczęła dochodzenie. Przesłuchano lubelskich dominikanów, rabina i kanclerza metropolity, a także autorkę artykułu w „Gazecie Wyborczej”. Sprawą zajęła się Prokuratura Rejonowa Lublin-Południe.

Serwer w Toronto

Postępowanie dotyczy czynów z artykułów 255 (par. 1 i 2), 256 (par. 1) i 257 kodeksu karnego. Chodzi o „publiczne nawoływanie do nienawiści na tle różni narodowościowych i wyznaniowych” wobec rabina, łódzkiego metropolity i lubelskich dominikanów oraz „publiczne nawoływanie do popełniania zbrodni pozbawienia życia rabina Pasha, a także występku pobicia rabina i arcybiskupa Rysia” i „publiczne znieważenie słowami pogardliwymi rabina i arcybiskupa z powodu ich przynależności narodowej i wyznaniowej”.

Czytaj także:"Rabin Boaz Pash musi zginąć" - coraz ostrzejsze groźby portalu "Gazeta Warszawska". Dlaczego prokuratura działa tak wolno?
Prokuratura nie ma łatwego zadania w dotarciu do autorów artykułu w „Gazecie Warszawskiej”. Strona działa na zagranicznym serwerze. - Według wstępnych ustaleń, domena została sprzedana przez firmę z siedzibą w Toronto w Kanadzie - informuje Katarzyna Czekaj, szefowa Prokuratury Rejonowej Lublin-Południe.
Podjęto już czynności mające doprowadzić do zaangażowania strony kanadyjskiej. - To pomoże w ustaleniu danych osobowych właściciela lub użytkownika oraz administratora domeny. Czekamy na odpowiedź, która warunkuje dalszy tok postępowania - wyjaśnia prokurator.
Jeżeli uda się namierzyć autora tekstu, będzie groziła mu kara do trzech lat pozbawienia wolności.

Inne dochodzenia zawieszono

Nie tylko „Gazeta Wyborcza” poinformowała o sprawie prokuraturę. Zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa wpłynęło też m.in. ze stowarzyszenie „Otwarta Rzeczpospolita” zajmującego się zwalczaniem antysemityzmu i ksenofobii. Organizacja nie pierwszy raz interweniowała w sprawie treści na stronie gazetawarszawska.com.
Groźby karalne wobec arcybiskupa Rysia i rabina Pasha. Episkopat wydaje oświadczenie. A co robi prokuratura?
- 15 listopada 2014 roku portal zamieścił artykuł: „Wojna Marszu Niepodległości a Żydzi” oskarżający osoby pochodzenia żydowskiego o masowe zbrodnie na Polakach i przedstawianie ich jako zagrożenie. Dochodzenie zawieszono bez podania przyczyn, ale podejrzewam, że powód tkwi w niemożliwości ustalenia osób redagujących tę stronę - przyznaje Damian Wutke, sekretarz zarządu stowarzyszenia „Otwarta Rzeczpospolita”.
Inne zgłoszenie „Otwartej Rzeczpospolitej” dotyczyło zaprzeczania holocaustu. Jesienią 2017 roku w serwisie pojawiło sformułowanie: "Nie ma żadnego dowodu na mord 600.000 Żydów w Bełżcu, ani jednego niemieckiego dokumentu. Nie znaleziono żadnych masowych grobów, ani popiołów po zamordowaniu 600.000 [osób] i spaleniu ich. Nigdzie nie znaleziono komór gazowych". Śledztwo zostało umorzone przez Oddziałową Komisję Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu IPN. Nie znaleziono znamion przestępstwa.
Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu
106b7 18.12.2018, 09:15 Jeśli tak zwana gazeta warszawska występuje przeciw kościołowi katolickiemu i przeciw Żydom (a przypomnijmy, że Jezus był Żydem, podobnie jak całkiem spore grono świętych) to albo są to fundamentaliści albo moskiewskie komuchy. Albo jedno i drugie, bo coś mi się zdaje, że bandziory islamskie są finansowane przez ....
obds 18.12.2018, 09:13 Zadziwia mnie, ilekroć na stacji benzynowej w kiosku czy supermerkecie widzę tego antysemickiego szmatławca, który powinien być przez prokuraturę ścigany z urzędu, za rasizm, anmtysemityzm, propagowanie faszyzmu i zwyczajne fejknewsy. Będzie dla mnie znakiem powrotu do normalność kiedy nie będę widział w legalnym obrocie tej ... nie wiem, brak mi cenzuralnych słów dla tego czegoś.
larg7 18.12.2018, 09:33 Przeprowadźmy eksperyment myślowy i wyobraźmy sobie Polskę marzeń Gazety Warszawskiej. Jeśli wszyscy, z którymi ta redakcja się nie zgadza lub jej się nie podobają mieliby zostać wypędzeni z kraju to ilu obywateli, "prawdziwych Polaków" zostałoby żeby pracować i np. utrzymywać emerytów ? Taka wyludniona Polska szybko by zbankrutowała i najpewniej utraciła niepodległość. A to oznacza, że Gazeta Warszwska jest jak najprawdziwszym wrogiem Polski. Czego należało dowieść.
Katoliccy faszyści w sutannach, największe zło
tad-tad18.12.2018, 11:22 Nic nie znajdą ,Ta opcja ma bardzo dużo zwolenników, gdyby ktoś zamieścił groźby karajne dotyczące naszych władców, to uwinęli by się w kilka chwil, ale ścigający mający w korzeniach i przekazach rodzinnych ''światłe '' nauki dotyczące żydów w Małym Dzienniku ,''prawdziwego'' Polaka Kolbe, nie będą nic robić wbrew swoim przekonaniom, przekonaniem Polaka ,Katolika, Antysemity,
catanga18.12.2018, 11:45 Strzelać bez ostrzeżenia... profilaktycznie...
http://lublin.wyborcza.pl/lublin/7,48724,24288290,wypalowac-tych-bandziorow-antysemicki-atak-na-arcybiskupa.html
bp Ryś powinien posłuchać tego i pomyśleć kogo zaprasza by Słowo Boże było głoszone. Dlaczego żydowski rabin???? i dlaczego w kościele i to katolickim??? czy mało jest kapłanów katolickich??? I czy bp Ryś jest jeszcze księdzem katolickim czy konwertytą na judaizm??? za dużo jest tego żydowskiego akcentu w Polsce i panoszenia się... Na debaty są sale konferencyjne i salki przy kościołach. Przecież żydzi nie nawidzili Jezusa, nie uznają Go jako Jedynego Mesjasza i Zbawiciela, więc co ma nam ten rabin do powiedzenia??????????? ZWIEDZENIE!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Jake GV 2 months ago To zwodziciele wyslannicy diabla jeden z drugim nie sluchajcie tego jadu to wszystko pod przykrywka falszywego ekumenizmu chca wam wmowic ze Jedyny Król Pan i Znawca Jezus Chrystus jest tak zwanym mesajachem ten mesajach to nikt inny jak syn zatracenia antychryst wszystko ugrane Biskupie Rysiu zwodzisz wielu wilku w owczej skorze biada Tobie
katoliczka777 2 weeks ago Co za skandal. Żyd na ambonie. wróg Chrystusa na ambonie. Zwolennik Talmudu. Ryś sprzedał nas za krwawe srebrniki. Ludzie! Polacy! Opamiętajcie się. Nie dajcie się ogłupiać temu zwolennikowi sekt, muslimów i żydów.
Danuta Zgrzeba 2 weeks ago Nawet mycki nie zdjal przed NAJWYZSZYM NASZYM PANEM - zdrada na calego !!! podwazaja nasza inteligencje, wiemy, co planujecie, ale nie damy sie, szatanski talmud nie zwyciezy !!!
Prawda nas wyzwoli 1 month ago Pan pastor Ryś POWINIEN uważnie wysłuchać analizy i komentarza ks. prof. Guza do ksiązki "Zbawienie bierze początek od Żydów" konwertyty żyda Schoeman Roy H.wydanej przez s.s. Loretanki: https://www.youtube.com/watch?time\_continue=1&v=hhT\_l3MU-uo
katoliczka777 2 weeks ago Ryś won z katedry. Nie jesteś naszym biskupem. Won!
sławo mir 2 months ago kościół to nie miejsce na dyskusje od tego są świetlice, lub salki katechetyczne
strek323 2 months ago Co ten szatański pomiot robi w katolickiej świątyni?? W obowiązującym nas prawie kanonicznym z 1917 roku wyraźnie jest napisane że akatolicy mają zakaz wstępu do katolickich świątyń. Żydowska soborowa sekta antychrysta która podszywa się pod Kościół katolicki zwodzi katolików i plugawi miejsca święte.
Prawda nas wyzwoli 2 months ago Cztery przekleństwa rzucone na judaizm: Klątwę Drzewa Figowego, Klątwę Wydziedziczenia, Klątwę Pustki, Klątwę Bogobójstwa. ================================== Kiedy Jezus powiedział żydom, że ich królestwo zostanie im odebrane i oddane poganom to żydzi odpowiedzieli: „Boże uchowaj”. Ale przekleństwo obowiązuje. Kościół dziedziczy błogosławieństwo Boga a Synagoga została porzucona. To jest Klątwa Wydziedziczenia. Kiedy Jezus zbliżył się do drzewa figowego, symbolu Izraela, zobaczył On, że nie ma żadnego owocu na nim. Przeklął je i drzewo uschło. Kościół jest nowym Izraelem mającym wiele owoców a Synagoga jest uschniętym drzewem. Możecie to nawet ujrzeć na ich twarzach. To jest Klątwa Drzewa Figowego. Kiedy Jezus ujrzał Jeruzalem odrzucające Go jako Mesjasza to oświadczył: „Oto zostanie dom wasz pusty”. To Kościół ofiarowuje życie wieczne natomiast Synagoga nie ma niczego do zaofiarowania. To jest Klątwa Pustki. Kiedy Piłat pragnął uwolnić Jezusa to żydzi zawrzasnęli: „Ukrzyżuj Go! Krew Jego na nas i na syny nasze”. To jest Klątwa Bogobójstwa, która spada na każdego żyda z powodu zbiorowej winy ukrzyżowania Boga Wcielonego, Pana Jezusa Chrystusa. Sarah Silverman powiększa tę klątwę: (videoclip: „Każdy oskarża żydów o zabicie Chrystusa. I wówczas żydzi próbują przerzucić winę na Rzymian. Jestem jedną z niewielu osób, które wierzą, że to było zamierzone. Nie obchodzi mnie, dobra, mam nadzieję, że to żydzi zabili Chrystusa. Zrobiłabym to jeszcze raz. Zrobiłabym to pie…ny jeszcze raz bez namysłu”). Kogo Bóg porzuca w tego wstępują demony. Spójrzcie tylko w jej oczy. Wychwalanie judaizmu zyskuje aplauz, głosy i poparcie, zyskuje dobrą prasę. Ale według Jezusa doprowadzi was to do Piekła. WZYWAM WSZYSTKICH ŻYDÓW DO SKRUCHY I NAWRÓCENIA A KLĄTWY ZOSTANĄ COFNIĘTE. Ja się nawróciłem. Ale czemu nie oni? Brat Nathanael Kapner - żyd nawrócony na prawosławie
Marek Koralewski 2 months ago Życie to wieczne teraz , w którym możemy rozmawiać z Bogiem ...
Prawda nas wyzwoli 2 months ago https://janusz.neon24.pl/post/114658,szatanskie-sekty-zydowskie-rzadza-swiatem Dysputa Lwowska — druga dysputa publiczna, jaką sabbatajczycy podolscy odbyli z rabinami. Toczyła się ona miejsce w katedrze lwowskiej w okresie 19.VII-10.IX.1759. Z jej inicjatywą wystąpili sabbatajczycy, którzy latem 1758 złożyli w konsystorzu lwowskim odpowiednią suplikę w tej sprawie. Zgłaszali w niej, w imieniu Żydów „polskich, węgierskich, tureckich, mlatańskich i wołoskich”, gotowość chrztu domagając się jednak przedtem odbycia jeszcze jednej, po Dyspucie Kamienieckiej, dysputy publicznej z rabinami. Ich tezy brzmiały następująco: 1. Proroctwa wszystkich proroków o przyjściu Mesjasza już się spełniły. 2. Mesjasz był Bogiem prawdziwym, któremu na imię Adonaj, ten wziął ciało nasze i wedle niego cierpiał dla odkupienia i zbawienia naszego. 3. Od przyjścia Mesjasza Prawdziwego ofiary i ceremonie ustały. 4. Krzyż Święty jest wyrażeniem Trójcy Przenajświętszej i pieczęcią Mesjasza. 5. Każdy człowiek powinien być posłuszny zakonowi Mesjasza, bo w nim zbawienie. 6. Do wiary w Mesjasza Króla żaden przyjść nie może, jedno przez chrzest. 7. Talmud naucza, iż potrzebna jest krew chrześcijańska, a kto wierzy w Talmud, musi jej potrzebować.
Prawda nas wyzwoli 2 months ago Papież Pius XI, Mortalium Animos (#2), 6 stycznia 1928r.:” W tym celu urządzają, zjazdy, zebrania i odczyty z nieprzeciętnym udziałem słuchaczy i zapraszają na nie dla omówienia tej sprawy wszystkich, bez różnicy, pogan wszystkich odcieni, jak i chrześcijan, ba, nawet tych, którzy – niestety – odpadli od Chrystusa, lub też uporczywie przeciwstawiają się Jego Boskiej naturze i posłannictwu. Katolicy nie mogą żadnym paktowaniem pochwalić takich usiłowań,ponieważ one polegają na błędnym zapatrywaniu, że wszystkie religie są mniej lub więcej dobre i chwalebne, o ile, że one w równy sposób, chociaż w różnej formie, ujawniają i wyrażają nasz przyrodzony zmysł, który nas pociąga do Boga i do wiernego uznania Jego panowania.Wyznawcy tej idei nie tylko są w błędzie i łudzą się, lecz odstępują również od prawdziwej wiary, wypaczając jej pojęcie i wpadając krok po kroku w naturalizm i ateizm. Z tego jasno wynika, że od religii przez Boga nam objawionej, odstępuje zupełnie ten, ktokolwiek podobne idee i usiłowania popiera.” (źródło: Wiadomości Archidiecezjalne Warszawskie, Nr. 2, Luty 1928, s.42-50, za www.opoka.org.pl ) Papież Pius XI, Mortalium Animos (#10):” Jasną rzeczą więc jest, Czcigodni Bracia, dlaczego Stolica Apostolska swym wiernym nigdy nie pozwalała, by brali udział w zjazdach niekatolickich.
Dorka Ja 4 days ago Odsluchalam 3 czesci tego spotkania i musze przyznac, ze nic nie rozumiem....dla mnie to slowotok, z ktorego nic nie wynika. Jaki byl cel tego spotkania? Przychodzi mi do glowy tylko jedna mysl: oswojenie katolikow z judaizmem. Byc moze sie myle i prosze pokornie o wytlumaczenie sensu tej debaty.
KAROLINA_23 11 5 days ago Zmartwychstanie juz bylo panie Rabinie I zbawienie jest tylko przez Jezusa Chrystusa Naszego Pana ! Czy ci ludzie ktorzy siedza w lawkach to katolicy ? Bsp Rys ty zdrajco do czego jeszcze sie posuniesz !!!! Jak mozecie obrazac naszego Pana Jezusa w jego Swiatyni !!! Poczytajcie Talmud moze zrozumiecie jak zydzi nazywaja naszego Pana I jego Matke Naj Marie Panne . Opamietajcie sie !!!!!!!
KAROLINA_23 11 5 days ago Zdrajca Rys !!!
Wojciech Laskowski 2 weeks ago Nie 5579, ale 5779. Pomyłka biskupa tylko o 200 lat.
Prawda nas wyzwoli 2 months ago Diabeł za plecami rabina: "istny Niemiec, sztuczka kusa..."

submitted by Gazetawarszawska to u/Gazetawarszawska [link] [comments]


2018.12.16 11:42 Gazetawarszawska GRIGORIJ KLIMOW: „NARÓD BOŻY”. O AUTORZE. ISTOTA PROBLEMU Cz. 2/2

Gazeta "New York Times" opublikowała wyniki badań, przeprowadzonych przez grupę amerykańskich naukowców. Przeanalizowali oni 78 największych osobistości w historii ludzkości i okazało się, że:
- 37% - miało ostre choroby psychiczne podczas ich życia;- 83% - było oczywistymi psychopatami;- 10% - było lekko psychopatycznymi;- 7% - było normalnymi ludźmi.
Kiedy badania zawężono do 35 z największych geniuszy w historii ludzkości, to okazało się, że:
- 40% - cierpiało na ostre choroby psychiczne;- 90% - było psychopatami.
Oto dlaczego w degeneralogii istnieją trzy "Prawa 90%", trzy podstawowe prawa profesora Igora Borisowicza Kałmykowa:
- 90% - wszystkich poważnych przestępstw wiąże się ze zboczeniem, zwyrodnieniem;- 90% - wszystkich chorób (za wyjątkiem chorób zakaźnych) wiąże się ze zboczeniem, zwyrodnieniem;- 90% - wszystkich geniuszy w historii ludzkości było zboczeńcami, zwyrodnialcami.
Badam ten przedmiot już od ponad 50 lat i po całym tym czasie, poświęconym na prace badawcze, doszedłem do następującego wniosku:
Degeneralogię powinny badać służby bezpieczeństwa państwowego wszystkich krajów bez wyjątku. Jest to konieczne po to, abyśmy już nigdy więcej nie szli na wojnę - naród przeciwko narodowi, dla zabawy i sadystycznych przyjemności przywódców zdegenerowanej sekty.
Również usilnie zalecam, aby Podstawy Degeneralogii były obowiązkowo wprowadzone w starszych klasach szkół i na pierwszych latach wyższych uczelni, aby normalni ludzie wiedzieli o istnieniu ogromnej klasy degeneratów i potrafili dokonać właściwego wyboru w młodości dla stworzenia zdrowej rodziny.
- Skąd Pan wie, może sam Pan jest degeneratem?
- W poprzednim pytaniu mówiliśmy o sprawdzaniu na degenerację według drzewa genealogicznego. Jest to prosty i stosunkowo łatwy test-sprawdzenie, dostępny dla prawie każdego z nas.
Istnieją jednak specjalne przypadki. Co mają robić sieroty – podrzutki, które nie znają swojej historii rodzinnej? Co mają robić przybrane dzieci, którym w większości przypadków ich zdegenerowani przybrani rodzice nie mówią o tym (często sami nie mają tej informacji)? Te przybrane dzieci będą całkowicie przekonane, że oni i ich przybrani rodzice są jedną rodziną.
Pośród klasy degeneratów jest tak wiele wszelkich diabolicznych kombinacji, że u nich tam sam diabeł złamie nogę. Na przykład, czy wiecie Państwo, że degeneraci biorą ogromną ilość przybranych dzieci? Setki tysięcy rocznie. Te przybrane dzieci nie będą żyć w małżeństwach z prawdziwymi dziećmi degeneratów (mówiliśmy już o tym wcześniej - o nienormalnych relacjach seksualnych wśród degeneratów).
Te przybrane dzieci, gdy nadejdzie czas, aby stworzyć własną rodzinę, będą szukać, szukać, szukać wśród swoich zdegenerowanych przyjaciół, aż w końcu znajdą innego partnera, który był również normalnym, takim samym adoptowanym dzieckiem. Te nowe rodziny będą normalne w 100%, ale wszystko wokół, w tym również oni sami, będą w 100% przekonani, że oni też są degeneratami, ponieważ z pianą na ustach będą bronić wszystkich dziwnych, nietypowych zachowań swoich „rodziców” i przyjaciół. Czy widzą Państwo, jak wszystko się od razu skomplikowało?
Dlatego w degeneralogii wszystkie reguły i aksjomaty zawsze mówią o 90% i nigdy nie mówią o 100%. Ponieważ dzieci i wnuki tych "przybranych par" będą głośno krzyczeć:
"Tak, jesteśmy w 100% zdegenerowani, w drugim, a nawet w trzecim pokoleniu!Jednak - popatrzcie na nas! My jesteśmy normalni! Nasze dzieci są normalne!Jak to wszystko nam wytłumaczysz - drogi nasz przyjacielu?"
W bardzo prosty sposób. Każdy może szybko wykonać prosty test-samosprawdzenie.
Z tymi, którzy trafiają do trzeciego stadium degeneracji (wady wrodzone) i w drugiego stadium degeneracji (choroby psychiczne), wszystko wydaje się być jasne.
Pozostaje ustalić, czy trafiają Państwo do pierwszego stadium degeneracji (perwersje seksualne).
W naszym postępowym wieku wiele seksualnych perwersji pod presją degeneracyjnej propagandy w środkach masowego przekazu (masowej dez-informacji) stało się prawie normą. Pozycja 69 jest już zalecana na amerykańskich uniwersytetach jako dobry środek antykoncepcyjny. Wielu z klasy normalnych ludzi już zaczęło to robić. Jak zatem będziemy mogli sprawdzić siebie pod kątem perwersji, zboczeń seksualnych?
W bardzo prosty sposób.
Spróbujcie zrobić to w normalny sposób, tak jak nasi ojcowie i dziadowie robili to od stuleci, "twarzą w twarz - i mężczyzna na górze".
Kilka razy. Bez oszustwa.
Nie próbujcie sobie wyobrazić, kiedy śpicie z żoną, że śpicie z innym mężczyzną, z psem lub ze swoją matką ...
Jeśli wyniki tego autotestu będą pozytywne – to nie muszą Państwo o nic się martwić. Po prostu wyprała wam mózg propaganda degeneracyjna i nauczyła was robić idiotyczne rzeczy. Nawet jeśli poprzedni test sprawdzenia „waszego drzewa genealogicznego” dał inny wynik - to znaczy, że po prostu wam nie powiedziano, że jesteście przybranym dzieckiem, czy też waszym rodzicom nie powiedziano, że oni byli przybranymi dziećmi.
Natomiast jeśli wynik autotestu na perwersje seksualne okazałby się negatywny, to - niech Bóg pomoże wam dokonać prawidłowego wyboru. Ale o tym porozmawiamy później.
- A dlaczego nie założyć, że wszyscy jesteśmy degeneratami?
- Pańskie pytanie przypomniało mi historię pewnej starej kobiety, przebacz Boże, która przed śmiercią wyraziła całą swoją filozofię życiową w jednym zdaniu:
Cały świat - to burdel, wszyscy ludzie – to kur .. (ros. - Весь мир – бардак, все люди – бл.ди)
Myślę, że wielu złodziei, alkoholików i narkomanów mogłoby podobnie sformułować swoje poglądy na życie. Wierzą w to oni całym sercem. Myślą oni, że cały świat jest taki sam jak oni.
Oczywiście, są złodzieje, przebacz Boże, alkoholicy i narkomani. Jednak jest też mnóstwo normalnych ludzi. Budują oni domy, drogi, mosty i tunele. Codziennie przewożą tysiące ludzi w samolotach, pociągach i autobusach. Latają w kosmosie. Stale tworzą. Wszystkie klany rodzinne ze zdrowym drzewem genealogicznym będą tego świadkami.
Normalnych ludzi jest tak dużo, że cała niszczycielska energia klasy degeneratów nie zdołała ich zniszczyć, chociaż ta wojna trwa bez końca już przez wiele tysięcy lat.
- Co Pan myśli na temat Międzynarodowego Funduszu Walutowego?
- Struktura władzy klasy zdegenerowanej na Zachodzie jest praktycznie taka sama jak struktura władzy Partii Komunistycznej na Wschodzie.
Każda organizacja radziecka, w tym "Ruch na rzecz pokoju i współpracy gospodarczej", miała mnóstwo pomocników technicznych - referentów. Zwykle znajdowali się w dolnej części eszelonu struktury, ale wszystkie te struktury obejmowały również pewną liczbę wysokiej jakości patentowanych komunistów na kierowniczych stanowiskach.
Czy może Pan sobie wyobrazić dowolną poważną organizację radziecką, gdzie stanowiska kierownicze zajmowaliby nie członkowie partii?
To samo dotyczy zachodniego odpowiednika radzieckiego Kominternu - hominternu, tego sojuszu międzynarodowego bractwa homosiów - degeneratów.
Dlatego, odpowiadając na Pańskie pytanie, myślę, że 90% liderów MFW jest patentowanymi degeneratami. Reszta członków tej organizacji (zwykły personel techniczny) - myślę, że jest wystarczająco dobrze wytresowany, ​​aby nie zadawać niewygodnych pytań na temat decyzji kryminalnych i zaleceń swoich przywódców.
- Co Pan myśli o Jelcynie i jego drużynie?
- Wszystkie debaty na temat jego działalności wiążą się z tym, że ludzie złudnie myślą, że Jelcyn i wybrani przez niego degeneraci – wszyscy razem pracują na rzecz dobra Rosji.
Jest to bardzo niebezpieczne złudzenie.
Wszyscy oni – są gangiem degeneratów, posadzonych robić to, co robią, i to całkiem skutecznie. Ich głównym zadaniem jest:
Myślę, że z tym zadaniem poradzili sobie dość sprawnie. A kiedy już potną na złom ostatnią sowiecką atomową łódź podwodną – to dopiero wtedy poznacie prawdziwe oblicze zachodniej demokracji, która od dawna znajduje się pod piętą przywódców zdegenerowanej sekty.
- Czy może być w Rosji normalny rząd?
- Pańskie pytanie dotyczące rosyjskiego rządu (lub rządu jakiegokolwiek innego państwa) doprowadziło nas do drugiej części naszej rozmowy.
W pierwszej części dowiedzieliśmy się o tym, że istnieje liczna klasa degeneratów - fakt absolutnie nieznany większości normalnych ludzi. W drugiej części tej rozmowy dowiemy się o tym, że klasa degeneratów jest niejednorodna.
Degeneraci bywają dobrzy, źli i wstrętni (ros. - хорошие, плохие и мерзкие). Dokładniej - dobrzy zboczeńcy, źli degeneraci i wstrętni wyrodki rodzaju ludzkiego. (ros. - хорошие вырожденцы, плохие дегенераты и мерзкие выродки рода человеческого).
Ponownie, po raz kolejny, chcę podkreślić, że termin degenerat jest używany przez nas jako termin czysto medyczny (zboczeniec) i nie powinien być odbierany jako słowo obraźliwe.
W socjologii wyższej degenerat – to pojęcie biologiczne. Tj. jeśli normalne i zdrowe zaadoptowane przez rodzinę chasydzko - lubawiczewską dziecko przejdzie wieloletnią szkołę wychowania talmudycznego, to od tego nie stanie się ono biologicznym degeneratem. Prawdopodobnie stanie się moralnym potworem, jednakże, poznając wyższą socjologię, jako biologicznie normalny człowiek, może stać się w pełni naszym przyjacielem i sprzymierzeńcem. Z drugiej strony, również prawdziwi biologiczni zboczeńcy mogą niekiedy stać się naszymi przyjaciółmi i sojusznikami.
Na przykład, Piotr Iljicz Czajkowski był takim dobrym zboczeńcem (degeneratem). Jego nienormalne życie seksualne i brak dzieci są wyraźnym wskaźnikiem degeneracji jego rodu. Jednak napisał on zdumiewające dzieła muzyczne, był cichym i dobrze wychowanym człowiekiem. Jego muzyka nie była dekadencką i nie popierał on trucizny dekadencji w świecie sztuki. Ponadto, jak już mówiłem, nie miał dzieci. Wszystko to pozwala nam odnieść go do kategorii dobrych zboczeńców, zaklasyfikować go jako dobrego degenerata.
Widzę, że chce mnie Pan zapytać – a co ma z tym wspólnego brak dzieci?
Widzi Pan, nawet jeśli ojciec i matka byli dobrymi zboczeńcami i zrobili wiele dobrego w swoim życiu, nieustannie walcząc z demonami degeneracji – to nie ma żadnej gwarancji, że ich dzieci będą kontynuować to dzieło. Wręcz przeciwnie, dzieci oczywistych degeneratów, z reguły, całkowicie niszczą całe to dobro, które uczynili ich rodzice, a ponadto - kontynuują swoją destrukcyjną ścieżkę do samego końca. Pamięta Pan słynną książkę Ethel Lilian Voynich "Овод"? (pol. „Giez”). Ojciec był arcybiskupem, a syn stał się rewolucjonistą i wszystko to skończyło się tragedią. Jest to typowa historia. Oto dlaczego bezdzietność (celibat) jest bardzo ważnym kryterium do umieszczenia w kategorii - dobry degenerat.
Kiedy tylko to Pan zrozumie, możemy przejść do Pańskiego pytania o normalnym rządzie.
A więc, czy może człowiek z normalnymi, jak u wszystkich, rozwiniętymi mięśniami nóg brać udział w zawodach i wygrać bieg?
Tak, może. Na poziomie drużyny szkolnej.
Tak, może uczestniczyć i być może wygrać na poziomie miasta.Tak, może brać udział, ale nie ma żadnych szans na wygraną na poziomie kraju.Natomiast w zawodach na poziomie światowym - nie może on nawet brać udziału, nie mówiąc o zwycięstwie.
Czy rozumie Pan, do czego zmierzam? Tylko osoba z nienormalnie, nadmiernie rozwiniętymi mięśniami nóg może brać udział i ma szanse wygrać w rywalizacji o znaczeniu związku sportowego i świata.
Te same zasady obowiązują w zawodach, dotyczących zapasów w wolnym stylu ... o władzę.
Tylko człowiek z nienormalnie rozwiniętą żądzą władzy (stłumiony sadystyczny homo - maniak) może zwyciężyć w walce o władzę. Jest to aksjomat degenerologii.
Jak mówi się w narodzie - określona substancja zawsze wypnie na sam wierzch.
Tak więc, klasa degeneratów jest niejednorodna. Degeneraci bywają dobrzy, źli i wstrętni.
Dobrzy degeneraci zawsze byli, są i będą naszymi przyjaciółmi i sojusznikami. W rządzie zawsze będą oni walczyć ze wstrętnymi degeneratami, tak jak policja stale walczy z elementami przestępczymi.
Źli degeneraci w rządzie - będą udawać, że nic się nie dzieje. Nie będą nawet próbować powstrzymać wstrętnych degeneratów podczas ich ataków na klasęnormalnych ludzi.
Wstrętni degeneraci zawsze rozpoczynają od ataku na dobrych degeneratów, ponieważ dobrzy degeneraci, jako system obronny organizmu, mogą szybko rozpoznać i zneutralizować działania wstrętnych degeneratów. Po stłumieniu dobrych degeneratów w rządzie, wstrętni degeneraci, z reguły, natychmiast rozpoczynają wojnę na pełną skalę przeciwko całej klasie normalnych ludzi.
W filozofii marksistowsko-leninowskiej proces ten nazywany jest prawem o jedności i walce przeciwieństw - jako motor postępu historycznego. Dwa tysiące lat przed nimi Rzymianie sformułowali to prawo w następujący sposób: Similia Similibus Curantur czyli "podobne poznaje się po podobnym" (a dokładniej "podobne leczy się podobnym").
A więc - jak ustalić, czy w rządzie są dobrzy degeneraci?
W taki sam sposób, jak ustalamy - czy mamy kota pod łóżkiem. Wpuścimy myszkę do pokoju i kot, jeśli jest, wyskoczy, aby złapać tę myszkę.
A więc, trzeba wpuścić nasze myszy ...
W jaki sposób rząd reaguje na ruch na rzecz praw pederastów?W jaki sposób rząd reaguje na karę śmierci dla degeneratów - przestępców?W jaki sposób rząd chroni interesy klasy normalnych ludzi pracy?W jaki sposób rząd chroni interesy pasożytniczej klasy degeneratów?
Proste pytania. Proste odpowiedzi. Prosty test.
Ta sama metodyka może być zastosowana do każdej innej struktury: nauki, sztuki, wojska, prasy, telewizji, Cerkwi/Kościoła ...
Test ten da nam jasny obraz tego, jakie oddziały w organizacji zostały w pełni zajęte przez wstrętnych degeneratów, jakie znajdują się w stanie stagnacji pod kierownictwem złych degeneratów i jakie są pod kontrolą dobrych degeneratów, którzy energicznie walczą, ratując i chroniąc siebie, a równocześnie i całą klasę zwykłych ludzi pracy, przed gwałtownymi atakami wstrętnych degeneratów.
Często mnie pytają - czy mogą być normalni ludzie u władzy? Moja odpowiedź na to pytanie brzmi: teoretycznie tak, ale w praktyce, jeśli normalny człowiek dojdzie do władzy – on tam długo się nie utrzyma. Nie bez powodu przysłowie ludowe mówi - z wilkami żyć – jak wilki wyć.
- Co Pan myśli o bojownikach za "czystość krwi"?
- Pan Bóg nienawidzi rasizmu w jakiejkolwiek formie. Pan Bóg nienawidzi samą ideę, że jakiś naród może ogłosić się narodem wybranym. Jest to rasizm w najgorszym przejawie.
Czytajcie Douglasa Reed’a. Jego monumentalne dzieło „Spór o Syjon” (można je przeczytać na stronie informacyjnej http://rus-sky.com ) mówi o tym bardzo dobrze i uważam, że byłoby dobrze, aby wielu z naszych ojczulków (kapłanów – A.L.) zapoznało się z nim, zanim zaczną śpiewać chwałę Staremu Testamentowi.
Każdy człowiek, który będzie się starał zachować „czystość krwi” poprzez zakaz małżeństw mieszanych z normalnymi ludźmi innych narodowości, ryzykuje przyspieszyć proces degeneracji swojego narodu. Zwłaszcza, jeśli jest to mały naród.
Jeszcze raz podkreślam - mówimy tutaj o małżeństwach pomiędzy normalnymi ludźmi.
- A co Pan myśli o małżeństwach zboczeńców i o odrodzeniu (stworzeniu) "Nowego Narodu" (ros. - "Новой Нации"?)
- Wyobraźmy sobie, że ktoś zacznie zwozić członków zdegenerowanej sekty w jedno miejsce, powiedzmy ... na wyspę Madagaskar (przecież był taki projekt pod koniec lat 30-tych, poszukajcie w archiwach - bardzo ciekawe ...) .
Będą tam degeneraci z USA, Rosji, Kanady, Etiopii, Iraku, Anglii, Francji ... Wcześniej czy później zaczną się oni ze sobą żenić. Jak myślicie, jaki będzie wynik tych małżeństw? Normalne dzieci?
Oto moja odpowiedź na Pańskie pytanie, dotyczące małżeństw między członkami zdegenerowanej sekty i o stworzeniu "Nowego Narodu" (ros. – *„Nowej Nacji”)*ludzi pracy.
Zupełnie inny problem powstaje przy mieszanych małżeństwach pomiędzy członkami zdegenerowanej sekty a lokalną (tubylczą) ludnością.
Czy widzicie Państwo – degeneratom jest trudno kontynuować swój ród. Stąd pochodzi nazwa – zboczeńcy, zwyrodnialcy, wyrodki. Ich nawyki seksualne są bardzo dobrze opisane w rosyjskim "rzucaniu mięsem" (ros. „mat”, „материться” - przeklinanie, niecenzuralne rzucanie słów – obelg). Przecież oni dosłownie robią wszystko to, o czym bezmyślnie mówią („матюгаются” – pol. rzucają wulgarne słowa) nastolatkowie w bramach domów. Tak więc, jeśli degenerat zdecyduje się poślubić miejscową tuziemkę – to normalna kobieta nie potrafi uczestniczyć przez długi czas w jego patologicznych orgiach. Tylko świeżo upieczona lokalnadegeneratka – tuziemka zaspokoi jego potrzeby.
Czy pamiętają Państwo, jak rozmawialiśmy o efekcie „wsysającej gąbki” oraz o efekcie „światowego rowu ścieków”? Zdegenerowana sekta, jak gąbka, nieustannie wchłania w siebie wszystkich świeżo upieczonych lokalnych tubylców - degeneratów. Działają oni jako ogólnoświatowy rów ściekowy, stale zbierając śmieci od wszystkich narodów świata.
Większość małżeństw mieszanych między członkami zdegenerowanej sekty i lokalną ludnością tubylczą są małżeństwami pomiędzy dwoma degeneratami - starymi i nowymi (świeżo upieczonymi).
Jedynym wyjściem z tego błędnego cyklu – to bezdzietność lub dzieci przybrane, ale to jest temat na inną rozmowę.
- A jak u Pana jest z tematem religii?
- Jestem ochrzczonym Rosjaninem i, jak większość Rosjan, uważam się za Prawosławnego. Jednak nie rozumiem niektórych trudnych miejsc z żydowskiego Starego Testamentu. Wielu teologów uważa, że ​​miejsca te zostały po prostu wstawione tam przez żydowskich kapłanów - lewitów.
Dlaczego? To proszę poczytać książkę Douglasa Reeda „Spór o Syjon”, gdzie porównuje on teksty Starego Testamentu i Nowego Testamentu. Oto co on tam pisze:
”... Po życiu Jezusa Chrystusa Stary Testament wraz z Nowym Testamentem został przetłumaczony przez Świętego Hieronima na łacinę i te Testamenty zostały uznane przez Kościół/Cerkiew za pochodzące z tego samego boskiego autorytetu, jako części jednego Pisma Świętego.
TORA (Stary Testament)
"I rzekł do mnie Pan ... W tym dniu zacznę wzniecać przed tobą przerażenie i lęk przed tobą we wszystkich narodach pod niebem, że usłyszą o tobie i będą drżeć, i będą w strachu przed tobą ... Ponieważ On ukochał twoich ojców, dlatego wybrał On ich nasienie po nich ... aby wypędzić narody przed tobą, które są większe i silniejsze od ciebie, abyś wszedł ty, żeby oddać tobie ich ziemię w dziedzictwo…
I kiedy Pan, Bóg twój, odda ich tobie, pokonasz ich i całkowicie ich zniszczysz; i nie zawrzesz z nimi porozumienia, ani nie okażesz im miłosierdzia; ani nie zawrzesz małżeństw z nimi ... i zniszczysz ich ołtarze i rozbijesz ich bożków ... Bo jesteś świętym ludem przed Panem, Bogiem twoim; i Pan, twój Bóg, wybrał ciebie, abyś był narodem szczególnym pod Nim, ponad wszystkimi narodami na ziemi ... I pożresz wszystkie narody, które Pan, Bóg twój, wyda ci ; oko twoje nie będzie miało litości dla nich ... Ale Pan, Bóg twój, wyda ich tobie i wytępi ich potężnym zniszczeniem, dopóki nie zostaną oni wytępieni ...
I wyda ich królów w ręce twoje i ty wytępisz ich imię spod nieba; nie ustoi się nikt przeciwko tobie, dopóki ich nie wytępisz ... Każde miejsce, na którym stanie twoja stopa, będzie twoje ... nawet do najbardziej odległych mórz będą sięgały twoje brzegi ... A w miastach tych narodów, które Pan, twój Bóg, da ci w dziedzictwo, nie zostawisz przy życiu niczego, co oddycha ... (Księga Powtórzonego Prawa)
NOWY TESTAMENT
„Błogosławieni, którzy wprowadzają pokój: albowiem oni będą nazwani synami Bożymi ... Słyszeliście, że powiedziano: będziesz miłował swego bliźniego, a nieprzyjaciela swego będziesz nienawidził. A Ja wam powiadam: Miłujcie waszych nieprzyjaciół ... Nie gromadźcie skarbów na ziemi ... jaka jest korzyść dla człowieka, choćby cały świat pozyskał, ale stracił duszę swoją?
Kochaj Pana, Boga swego ... to jest pierwsze i największe przykazanie; a drugie podobne jest: kochaj bliźniego swego, jak siebie samego. Na tych dwóch przykazaniach opierają się całe Prawo i Prorocy ... Jeden jest Pan wasz, Chrystus, a wy wszyscy - bracia ... Kto zechce się wywyższyć, niech będzie poniżony ... Biada wam, uczeni w Piśmie i faryzeusze ... bo jesteście synami tych, którzy zabijali proroków ... to nauczanie Królestwa Niebiańskiego będzie głoszone w całym świecie, jako świadectwo dla wszystkich narodów ...
Bóg, który stworzył świat i wszystko na nim ... i uczynił wszystkie narody z jednej krwi ... Wiedzcie, że zbawienie Pańskie posłane jest do nie-Żydów - pogan i usłyszą je ... Ponieważ obietnica, że będzie on władał całym światem, nie było dana Abrahamowi, ani jego potomstwu, zgodnie z prawem, ale tylko przez prawdziwą wiarę ...
Przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią ... „(Ewangelie, Dzieje i Listy).”
Jak widać - religia jest tematem skomplikowanym i sprzecznym, jak zresztą również i degeneralogia, dlatego, z reguły, w dyskusje na tematy religijne staram się nie wchodzić. Mogę tylko dodać, że moją ulubioną modlitwą jest Modlitwa Ostatnich Starców Optyńskich. Oto ona (cytuję z pamięci):
Panie Boże spraw, abym ze spokojem duszy mógł spotkać wszystko, co przyniesie mi nadchodzący dzień. Pozwól mi całkowicie oddać się Twojej Świętej Woli. W każdej godzinie tego dnia - we wszystkim pouczaj i wspieraj mnie. Bez względu na rodzaj informacji, które będę dostawał w ciągu dnia, naucz mnie przyjmować je ze spokojem duszy i twardym przekonaniem, że wszystko jest z Twojej Świętej Woli. We wszystkich moich słowach i uczynkach - kieruj moimi myślami i uczuciami. We wszystkich nieprzewidzianych przypadkach - nie pozwól mi zapomnieć, że wszystko zostało zesłane przez Ciebie. Naucz mnie bezpośrednio i rozumnie obcować z każdym członkiem mojej rodziny, nikogo nie denerwując ani nie zasmucając. Panie Boże, daj mi siłę do zniesienia zmęczenia nadchodzącego dnia i wszystkich jego wydarzeń. Kieruj moją wolą i naucz mnie modlić się, wierzyć, mieć nadzieję, tolerować, przebaczać i kochać. Amen.
- Miałem na myśli religię, jako przedmiot poznania ...
- Religia, jako przedmiot poznania ...
Jak już mówiłem, degeneracja jest integralną częścią cyklu życia. Ten proces trwa już od tysięcy lat. Po prostu wcześniej był on nazywany inaczej. Kiedy ten nowy, świeżo upieczony degenerat zaczyna po raz pierwszy uświadamiać sobie, że różni się on od innych ludzi (od normalnych ludzi) – to pojawia się u niego wybór. Może stać się dobrym zboczeńcem, złym degeneratem lub wstrętnym wyrodkiem.
Rozpatrzmy to na prostym przykładzie.
Kiedy młody sadystyczny homo - nastolatek zaczyna odczuwać po raz pierwszy obecność demonów degeneracji (pragnienia dominacji, atakowania, zabijania) – to może on:
  1. Dołączyć do lokalnego gangu ulicznego (lub zorganizować własny) i zacząć rabować i zabijać lokalnych normalnych ludzi.
  2. Wstąpić do szkoły Ministerstwa Spraw Wewnętrznych. Zostać policjantem i zacząć zabijać i atakować członków lokalnych gangów przestępczych.
Czy widzi Pan różnicę? To samo dotyczy religii.
Jeśli młody homo-nastolatek poczuł obecność destrukcyjnych demonów degeneracji, to może on wstąpić do dowolnego bractwa zakonnego, w którym bracia, z reguły są bardzo doświadczeni w sprawach degeneracji, i pomogą mu walczyć z tymi demonami. W końcu bractwa mnichów mają tysiącletnie doświadczenie w walce z tym złem. Wie Pan, o czym tutaj mówię - post, modlitwa, ciężka praca fizyczna, milczenie, a co najważniejsze - celibat (bezżenność).
Tylko ci z braci, którzy przejdą wieloletnią próbę w walce z demonami degeneracji, przechodzą na bardziej odpowiedzialne stanowiska w hierarchii cerkiewnej (przynajmniej tak, jak było wcześniej). Oni już wiedzą to, o czym tu mówimy. Wszyscy oni poczuli to na własnej skórze. Kapłani większości religii są bardzo dobrze zorientowani w prawach degeneracji i dlatego starają się pomóc lokalnym, świeżo upieczonym, tubylczym degeneratom podjąć właściwą decyzję. Dokonać właściwego wyboru między Bogiem a diabłem.
Kiedy kapłan wysłuchuje spowiedzi - on nie przywiązuje większej uwagi do drobnych grzechów, ale jak tylko wykryje dowolne oznaki degeneracyjnego zachowania– to od razu zaczyna szczegółową rozmowę z nastolatkiem i jednocześnie usilnie zachęca go do wstąpienia do miejscowego bractwa.
Powtarzam raz jeszcze - wszystko to jest wielkim uproszczeniem, ale myślę, że pomoże to Panu nakreślić ogólne zarysy problemu i sposoby jego rozwiązania.
To jest dobre.
Z drugiej strony, homo-nastolatek może wstąpić do klubów degeneratów (Illuminaci, Masoni, Rotary, etc., etc.), zorganizowanych przez przywódcówdegeneracyjnej sekty po to, aby kierować niszczącą energię miejscowych degeneratów - tubylców przeciwko normalnym ludziom przeciwko normalnym strukturom swego państwa.
To będzie obrzydliwe.
A cóż jest wtedy złe?
Złe będzie wtedy, kiedy ten nastolatek nie pójdzie za Bogiem (za braćmi), nie pójdzie za liderami degeneracyjnej sekty (będzie to obrzydliwe), ale będzie się starał oszukać samego Pana Boga poprzez małżeństwo z normalną kobietą, a tym samym całkowicie zniszczyć wszystkie jej marzenia o szczęśliwej rodzinie i o zdrowych dzieciach.
Proszę dobrze zapamiętać - wybór jest zawsze wasz. Zawsze macie wybór.
- Wynika z tego jakaś ponura beznadziejność. Nie pozostawiono nam żadnej szansy. Błyskawicznie degenerująca się ludzkość toczy się z góry w nieuniknioną przepaść ... Okazuje się, że nie ma wyjścia, że ​​wszyscy jesteśmy przeklęci przez Boga ...
- Ależ skąd, Panie! Wręcz przeciwnie! Zawsze uważałem wyższą socjologię za naukę afirmującą życie, pełną optymizmu i wiary w zwycięstwo Dobra.
Oczywiście bezlitosne dane statystyki, twierdzące, że ​​co druga (trzecia) osoba jest mniej lub bardziej zainfekowana degeneracją, z początku po prostu przytłacza. Nawet jakoś nie wierzy się, chce się zwątpić, chce się powiedzieć, że to jedno wielkie nieporozumienie ... Ale to tylko na pierwszy rzut oka.
Jeśli wziąć statystyki ludności ziemi na temat starzenia się, to myślę, że nikogo nie przerazi ten fakt, że w przybliżeniu jedna trzecia ludności zostanie zaliczona do kategorii młodzieżowej, jedna trzecia - do kategorii osób dorosłych, a jedna trzecia - do kategorii osób, wykazujących wyraźne oznaki starzenia się. Starość nas nie szokuje ani nie przeraża. Nikt nie beszta Pana Boga za to, że każdy człowiek w końcu się zestarzeje. To jest naturalny proces. Degeneracja – to jest również proces naturalny. Podobny do procesu starzenia się poszczególnych osób, jest też proces starzenia się klanów.
Wyższa socjologia nigdy nie uważała zboczeńców za ludzi, odrzuconych przez Boga. Podobnie jak nikt z was, mam nadzieję, nie uważa osób starych za ludzi, odrzuconych przez Boga.
Dzieci nie są winni tego, że niektórzy zdegenerowani rodzice zamiast czynić wolę Bożą i zachować godność siwych włosów, zajmują się sztucznym zapłodnieniem i innymi wstrętnymi sztuczkami.
Wyższa socjologia twierdzi, że każdy zboczeniec jest odpowiedzialny tylko za swój osobisty wybór, a nie za wybór swoich rodziców. Dlatego zamiast "przeklęci przez Boga" należy mówić - "przeklęci przez swoich bezbożnych rodziców".
Przyspieszyć, spowolnić lub "wyleczyć" degenerację jest możliwe do pewnego stopnia i w tym system wartości duchowych może odgrywać istotną rolę.
Na przykład ci, których nazywamy "wojownikami przeciwko Bogu", odrzucając Przykazania Chrystusa i żyjąc dla własnego zadowolenia, wkrótce wpadają w krąg zdeprawowanych ludzi i sztucznie zwiększają ilość degeneratów, spełniając nakazy przywódców sekty zdegenerowanej o rozmnażaniu się w dowolny sposób.
Natomiast ci, których nazywamy "posłusznymi Bogu", wypełniają Przykazania Chrystusa i, poprzez samo ograniczanie się, lokalizują to zło.
Dlatego Degeneracja jest pierwotna (pochodzi od rodziców), a walka z Bogiem jest wtórna (jest to wasz osobisty wybór).
Degeneracja nigdy nie powinna być liczona jako wina nosiciela, który ją otrzymał od swoich rodziców. Walka z Bogiem natomiast jest świadomym osobistym wyborem nosiciela degeneracji ze wszystkimi następstwami, które z tego wynikają. Etycznymi, finansowymi i prawnymi.
Aby pomóc w zrozumieniu tego procesu, zastąpmy słowo degeneracja słowem AIDS, a wówczas wiele stanie się dla nas jasne. Człowiek nie ponosi winy za to, że urodził się z rodziców – nosicieli AIDS. Jeśli będzie on żył po ludzku, myśląc o innych ludziach, to może w pewnym stopniu zlokalizować to zło i przerwać łańcuch nieszczęść i cierpień. Natomiast jeśli zacznie żyć dla własnej przyjemności, to zarazi on jeszcze wielu ludzi, a oni z kolei dadzą kolejną populację chorych na tę chorobę dzieci. W naturalnym biegu rzeczy – wszyscy ci nosiciele AIDS wkrótce wymrą, ale jeśli ich zabezpieczenie finansowe przełożyć na zdrową część społeczeństwa, to oni przetrwają i będą jeszcze przez długi czas rozprzestrzeniać tę zarazę dalej.
Dlatego pierwszym zaleceniem wyższej socjologii jest umieszczenie wszystkich zdegenerowanych rodzin na samofinansowaniu. Na umowę rodzinną. Nie można dopuścić, aby okradali oni zdrowych ludzi w celu kontynuowania swoich pederastycznych zabaw.
Drugie zalecenie – to zdjęcie odpowiedzialności prawnej z dzieci rodzin zdegenerowanych w odniesieniu do działań podejmowanych wobec swoich rodziców (i odwrotnie). Zapłata dług krasi (zdobi). Niechaj polubownie w kręgu rodzinnym ustalą - kto komuś i co jest dłużny ...
Dopiero wtedy rodzice zrozumieją całą wagę chrześcijańskiego wychowania w rodzinie. W końcu pozostawanie sam na sam z dziećmi - niechrześcijanami podczas tych ustaleń nie jest zbyt przyjemne ...
Co prawda, trzeba robić poprawkę i na to, że wielu rodziców – zboczeńców o tym wszystkim nie wiedziało ...
Wstrętni degeneraci, po przejęciu mediów, całkowicie blokują tę demaskującą ich informację. Po zapoznaniu się z wyższą socjologią, wszyscy ci rodzice z reguły czują się oszukanymi i zdradzonymi przez zdegenerowaną propagandę, i ja ich rozumiem bardzo dobrze. Dlatego wzywamy wszystkich uczciwych i dobrych zboczeńców, wszystkich oszukanych i ogłupionych przez środki informacji masowej ludzi – aby stanęli ramię w ramię z normalnymi ludźmi i po prostu otwarcie przed całym światem wykrzyknęli: dość naszego oszukiwania, dość tego nieszczęścia i cierpień.
Wstrętni degeneraci – precz ze środków informacji masowej, precz z systemu edukacji, precz ze sztuki, przecz z Cerkwi !!!
Pierwszą jaskółką nowej ery, pierwszą jaskółką końca 300-letniego procesu rozkładu i gnicia kultury chrześcijańskiej, pierwszym wskaźnikiem tego, że u władzy w końcu znalazł się nasz rząd – powinno być natychmiastowe i nieustanne informowanie wszystkich warstw społeczeństwa poprzez środki informacji masowej o zagrożeniach ze strony wstrętnych degeneratów.
Wszyscy ci „patrioci”, którzy omijają tę życiowo ważną sprawę, przypominają mi biada - lekarzy, którzy z mądrą miną godzinami omawiają kolejną dietę dla ciężko chorego człowieka, zamiast tego, aby wyjaśnić charakter bakterii lub wirusa, który wywołał chorobę i natychmiast, póki jeszcze nie jest za późno, przepisać mu niezbędne antybiotyki.
- Jakie jest Pańskie zdanie na temat masonerii?
- Illuminaci, Shriners, Masoni, Teozofowie, Antropozofowie i inne i inne (imię nasze Legion, bo nas jest wielu – odpowiedzieli Mu demony) – wszystko to są kluby, stworzone dla ludzi, którzy czują się „wybranymi”, szczególnymi, pokrzywdzonymi i prześladowanymi przez biurokrację, Cerkiew, akademię lub jakakolwiek inną normalną strukturę państwową. Wszyscy oni tylko czekają na swój czas, aby się policzyć i zemścić się.
W zależności od zawodu wstępują oni do tego czy innego zdegenerowanego klubu. Oczywiście, zawsze tam będą ciekawscy głupcy – gamonie, którzy będą służyć jako osłona, parawan, dekoracja. Prawdziwym natomiast celem tych zdegenerowanych klubów jest identyfikacja aktywnych homo-maniaków, którzy nie zatrzymają się przed niczym, aby tylko dojść do władzy.
Pamiętajcie – władza to najsilniejszy narkotyk.
- Czy są dobrzy masoni?
- Oczywiście, wśród masonów są i dobrzy ludzie. Są nawet patrioci swego kraju. Normalni ludzie są w każdej organizacji. I wśród komunistów i faszystów, wśród syjonistów i wśród masonów. Przecież wielu z nich jest tam z powodu ignorancji. Przez nieznajomość podstaw wyższej socjologii. Jeśli zapoznają się oni zwyższą socjologią, to wówczas powinni zachowywać się już inaczej ...
Z mego wieloletniego doświadczenia mogę powiedzieć, że każdy człowiek, który nie przyjmuje podstawowych zasad wyższej socjologii, z reguły, jest człowiekiem z nieczystym sumieniem, to znaczy, zdiablonym, a to jest już pierwsze stadium obłędu. Jest to to, co psychiatra Laurent nazywał obłędem moralnym. Z reguły takich ludzi nie można już uważać za normalnych, ani pod względem moralnym, ani seksualnym.
Oczywiście, można się nie zgadzać z pewnymi szczegółami, z historycznymi ocenami niektórych osobistości, podanymi w wyższej socjologii. Monarchistom może się nie podobać mój stosunek do Piotra I i Mikołaja II. Prawosławnym może nie podobać się mój stosunek do pederasty biskupa Nikona z Jekatierynburgu, do pederasty biskupa Korsuńskiego Gurii, do pederasty metropolity Nikodema (Rotowa). Patriotom – mój stosunek do narodowych patriotów Limonowa, Sztilmarka, Żyrinowskiego. Komunistom – do Marksa, Engelsa, Lenina i Stalina. Tak, wielu nie dogodziłem …
Jednak normalni ludzie rozumieją, że to nie jest najważniejsze. Normalni ludzie po prostu pominą te wszystkie, niezbyt przyjemne dla nich miejsca, ale istotę problemu oni zrozumieją i za te wiedzę będą gotowi przebaczyć autorowi „ataki” na swoich małych bożków.
Wiecie, że Apostoł Paweł był w swoim czasie bardzo dobrym i energicznym faryzeuszem. Był nawet członkiem żydowskiego Sanhedrynu (było to wtedy, kiedy był jeszcze ortodoksyjnym Żydem o imieniu Saul). W tym czasie nienawidził i prześladował Chrześcijan całym swoim sercem, jako wrogów prawdy (w jego rozumieniu). Kiedy natomiast spotkał się z nauką Chrystusa, zmienił swoje poglądy i z taką samą gorliwością i zapałem zaczął walczyć już o nową prawdę.
A pasterze gadareńscy po spotkaniu Chrystusa i wysłuchaniu Go, powiedzieli Nauczycielowi – odejdź od nas precz. Przeszkadzasz nam paść nasze świnie ...
Czy widzicie różnicę?
Jeśli mason szuka prawdy i naprawdę stara się pomóc ludziom, to on - podobnie jak kiedyś członek Sanhedrynu Saul - może początkowo mylić się i czynić zło, sądząc, że czyni dobro. I będzie to nie jego wina, ale wina tych, którzy go oszukali. Ale są ludzie, którym nie zależy na poszukiwaniu prawdy. Są ludzie, którzy potrzebują tylko osobistych korzyści, ponieważ dla nich - ich świnie są droższe ... Tacy ludzie pozostaną w masonerii nawet po przeczytaniu wszystkich moich wykładów na temat wyższej socjologii.
- Jakie jest Pańskie zdanie o ANTYSEMITACH i ich walce z Żydami?
- Największym narodem semickim na ziemi są Arabowie. Dlatego ci, którzy są nieprzyjaźni w stosunku do Arabów, są prawdziwymi antysemitami. Natomiast ci, którzy uciskają Arabów, powtarzam - tego najliczniejszego w świecie plemienia Semitów, - wszyscy ci, którzy usuwają Arabów z ich ziem, od wieków przez nich zasiedlonych są antysemitami do potęgi drugiej, czyli są to prawdziwi, najbardziej okrutni i zacięci antysemici.
A ci, którzy nazywają siebie Żydami, po pierwsze stanowią mniej niż jedną setną część całej ludności semickiej, a po drugie, najprawdopodobniej – w ogóle nie mają do Semitów żadnego stosunku, będąc narodem tureckiego - chazarskiego pochodzenia.
Nawiasem mówiąc, zdecydowana większość Semitów – to Muzułmanie, a normalni Muzułmanie (właśnie normalni, a nie okrutnicy - fanatycy, którzy są w każdej religii - zarówno w Islamie, jak i w Chrześcijaństwie) zawsze mówili z szacunkiem o Chrystusie i zawsze uważali Go za posłańca Bożego.
Natomiast Żydzi nigdy Chrystusa nie uznawali, ale zawsze prześladowali i ostatecznie ukrzyżowali Go na krzyżu.
Któż więc jest nam bliższy duchem? Semici - Arabowie czy złośliwi Antysemici - Żydzi?
- Czy uważa Pan, że istnieje ogólnoświatowy spisek?
- Czy istnieje ogólnoświatowy spisek ... Widzi Pan, degeneraci na podobieństwo mikrobów dżumy zabijają zdrowy organizm, ale i sami przy tym giną wraz z nim.Degeneraci , podobnie jak wirus AIDS atakują i niszczą systemy obronne organizmu, doprowadzając go do śmierci.
Czy mikroby spiskują, by zabić zdrowe ciało? Czy wirusy mają plan ataku i zniszczenia jego systemów obronnych? Nie sądzę, żeby mikroby z wirusami miały jakiś ogólnoświatowy spisek przeciwko zdrowym ludziom. Niszczą i zabijają z powodu swojej natury. Są oni po prostu niezdolni do robienia czegokolwiek innego. Taką mają naturę...
Jeśli jednak ktoś będzie umieszczał pojemniki z bakteriami dżumy w strategicznie ważnych miejscach - na stacjach metra, na dworcach kolejowych, na lotniskach (aby zainfekować i zniszczyć jak najwięcej ludzi), to czy mają oni jakiś plan? Jeśli ktoś umieszcza degeneratów na strategicznie ważnych stanowiskach w prasie, telewizji, systemie edukacji, w wojsku, w Cerkwi – to czy mają oni jakiś plan?
Proszę mi odpowiedzieć na to pytanie ...
- Jakie główne zadanie widzi Pan w swoich wykładach na temat wyższej socjologii?
- Pierwszym głównym zadaniem moich wykładów na temat wyższej socjologii jest troska o ludzi normalnych, troska o zachowanie puli genowej wszystkich narodów świata, troska o stworzenie zdrowych rodzin, tj. troska o zdrowie narodów (nacji). Wszystkich narodów (nacji) świata bez wyjątku. W tym celu należy szeroko i nieustannie zapoznawać wszystkie warstwy ludności z prawami wyższej socjologii, a tym samym zminimalizować zagrożenie dla puli genowej narodów poprzez bezmyślne związki ze wstrętnym bionegatywem.
Drugim głównym zadaniem moich wykładów na temat wyższej socjologii jest troska o zboczeńców, tj. walka o dusze zboczeńców. Powtarzam, dobrzy zboczeńcyzawsze byli, są i będą naszymi przyjaciółmi i sojusznikami. Oni najlepiej od innych potrafią zidentyfikować wstrętnych degeneratów i przeciwstawić się ich brudnym sztuczkom.

submitted by Gazetawarszawska to u/Gazetawarszawska [link] [comments]


2018.12.05 20:22 Gazetawarszawska NIE-BOSKA KOMEDIA


NIE-BOSKA KOMEDIA
– STRESZCZENIE SZCZEGÓŁOWE –
ZYGMUNT KRASIŃSKI
NIE-BOSKA KOMEDIA: Oświęcim 27 stycznia 2014
Szałas – lamp kilka – księga rozwarta na stole – Przechrzty. https://www.gazetawarszawska.com/index.php/historia/2588-nie-boska-komedia

PRZECHRZTA Bracia moi podli, bracia moi mściwi, bracia kochani, ssajmy karty Talmudu jako pierś mleczną, pierś żywotną, z której siła i miód płynie dla nas, dla nich gorycz i trucizna.
CHÓR PRZECHRZTÓW Jehowa pan nasz, a nikt inny. – On nas porozrzucał wszędzie, On nami, gdyby splotami niezmiernej gadziny, oplótł świat czcicielów Krzyża, panów naszych, dumnych, głupich, niepiśmiennych . – Po trzykroć pluńmy na zgubę im – po trzykroć przeklęstwo im.
PRZECHRZTA Cieszmy się, bracia moi. – Krzyż, wróg nasz, podcięty, Zbutwiały, stoi dziś nad kałużą krwi, a jak raz się powali, nie powstanie więcej. – Dotąd pany go bronią.
CHÓR Dopełnia się praca wieków, praca nasza markotna, bolesna; zawzięta. – Śmierć panom – po trzykroć pluńmy na zgubę im – po trzykroć przeklęstwo im!
PRZECHRZTA Na wolności bez ładu, na rzezi bez końca, na zatargach i złościach, na ich głupstwie i dumie osadzim potęgę Izraela- tylko tych panów kilku – tych kilku jeszcze zepchnąć w dół- trupy ich przysypać rozwalinami Krzyża. –
CHÓR Krzyż znamię święte nasze – woda chrztu połączyła nas z ludźmi – uwierzyli pogardzający miłości pogardzonych. – Wolność ludzi prawo nasze – dobro ludu cel nasz – uwierzyli synowie chrześcijan w synów Kaifasza . – Przed wiekami wroga umęczyli ojcowie nasi – my go na nowo dziś umęczym i nie zmartwychwstanie więcej. –
PRZECHRZTA Chwil kilka jeszcze, jadu żmii kropel kilka jeszcze – a świat nasz, nasz, o bracia moi! –
CHÓR Jehowa Pan Izraela, a nikt inny. – Po trzykroć pluńmy na zgubę ludom – po trzykroć przeklęstwo im! –
Słychać stukanie.
PRZECHRZTA Do roboty waszej – a ty, święta księgo, precz stąd, by wzrok przeklętego nie zbrudził kart twoich. – Talmud chowa. Kto tam?
GŁOS ZZA DRZWI Swój! – W imieniu Wolności, otwieraj! –
PRZECHRZTA Bracia do młotów i powrozów! Otwiera.
LEONARD wchodząc Dobrze, obywatele, że czuwacie i ostrzycie puginały na jutro. Do jednego z nich przystępuje. A ty co robisz w tym kącie?
JEDEN Z PRZECHRZTÓW Stryczki, obywatelu.
LEONARD Masz rozum, bracie – kto od żelaza nie padnie w boju, ten na gałęzi skona. –
PRZECHRZTA Miły obywatelu Leonardzie, czy sprawa pewna na jutro? –
LEONARD Ten, który myśli i czuje najpotężniej z nas wszystkich, wzywa cię na rozmowę przeze mnie. – On ci sam na to pytanie odpowie.
PRZECHRZTA Idę – a wy nie ustawajcie w pracy – Jankielu, pilnuj ich dobrze. Wychodzi z Leonardem.
CHÓR PRZECHRZTÓW Powrozy i sztylety, kije i pałasze, rąk naszych dzieło, wyjdziecie na zatratę ím – oni panów zabiją po błoniach – rozwieszą po ogrodach i borach – a my ich potem zabijem, powiesim. – Pogardzeni wstaną w gniewie swoim, w chwałę Jehowy się ustroją; słowo Jego zbawienie, miłość Jego dla nas zniszczeniem dla wszystkich. – Pluńmy po trzykroć na zgubę im, po trzykroć przeklęstwo im! –
+++
Namiot – porozrzucane butelki, kielichy.
PANKRACY
…………………………………. …………………..

NIE BOSKA KOMEDIA

– STRESZCZENIE SZCZEGÓŁOWE –

ZYGMUNT KRASIŃSKI

Motto:
  1. Bezimienny „Do błędów, nagromadzonych przez przodków, dodali to, czego nie znali ich przodkowie – wahanie się i bojaźń; i stało się zatem, że zniknęli z powierzchni ziemi i wielkie milczenie jest po nich”
  2. Hamlet (szekspirowski bohater) „To be or not to be that is the question” (tł. “Być albo nie być, oto jest pytanie”)
Dedykacja: „Poświęcone Marii”
(Zapewne chodzi o Joannę Bobrową, nazywaną przez Krasińskiego Marią, którą poznał w Rzymie w 1834 roku).
Część pierwsza:
a) część epicka – rozbudowana apostrofa do Poety lub Poezji:
Poeta zwraca się bezpośrednio do Poezji, ironizując na jej temat i mówiąc z niemałym przekąsem o wszystkich jej „dobrodziejstwach”. Do Poezji należy bowiem wszystko na świecie, każde zjawisko może stać się również Jej udziałem, jeżeli tylko Ta obierze je sobie za swój punkt zainteresowania. Przemawia do Niej: „Chwale twojej niby nic nie zrówna”. Jednocześnie zwraca uwagę na pewien znaczny dysonans pomiędzy tym, o czym każdy artysta pisze w danej chwili (a więc mogą to być myśli zupełnie ulotne, w konkretnym momencie nawet mało znaczące) a tym, co czuje i myśli przez cały czas, wewnątrz siebie. Poeta zarzuca Poezji, że niesie piękno, lecz sama ową pięknością nie jest; głosi o istnieniu światła, a sama jego nigdy nie widziała. Porównuje Ją do niewiasty, która na zawsze naznaczona jest swoją ziemskością, lecz chwilami przybiera postać anioła – jest to jednak postać fałszywa, bo aniołem tak naprawdę nigdy nie będzie. Na końcu poeta wyraża pochwałę stanu, w którym Poezja autentycznie napełnia serce człowieka i prowadzi go ku dobremu, mieszka w nim jak Bóg (nikt Go nie widział ani nie słyszał, lecz ci, którzy wierzą w Jego istnienie, oddają Mu cześć i hołd). Potępia natomiast fakt, iż wielu twórców pisze tylko po to, by dostarczać sobie i innym ludziom przyjemności z tego tytułu, a nie podejmuje się wszczepienia w swą poezję żadnej szlachetnej idei prowadzącej do „podniesienia życia”.
b) część dramatyczna – akcja właściwa, dialogi:
Nad światem przelatuje Anioł Stróż, który błogosławi wszystkim tym, którym pozostało jeszcze serce, bo tylko tacy zostaną zbawieni (wg J. Kleinera Krasiński „umyślnie może w początkowej wypowiedzi dramatu nacisk położył na wyraz ‘serce’, bo ‘Nie-Boska komedia’ będzie poematem o braku serca”). Nad pewnym domem wypowiada rozkazanie, jakoby obok mężczyzny w nim mieszkającego miała pojawić się „dobra i skromna” żona oraz dziecko.
Pojawia się Chór Złych Duchów, którzy nakazuje widmom nawiedzić ten sam dom – przewodniczyć ma im cień nałożnicy ubranej w kwiaty i przypominającą dziewicę – natchnienie każdego poety oraz starego orła zdjętego z palu – pod postacią sławy. Złe Duchy mają zamiar zesłać na poetę wszystkie najgorsze pokusy.
Wewnątrz kościoła odbywa się ślub, a ponad nim „kołysze się” Anioł Stróż, który przepowiada, iż w przypadku, gdy Mąż dochowa przysięgi małżeńskiej, wówczas zostanie zbawiony, on sam po ceremonii zaślub mówi do żony: „przeklęstwo mojej głowie, jeśli ją kiedy kochać przestanę” (wg Kleinera romantycy motyw ciążącej nad człowiekiem klątwy czerpali z idei fatum w starożytności). Potem akcja przenosi do komnaty pełnej osób, w której to odbywa się przyjęcie – małżonkowie zapewniają siebie nawzajem o wielkim uczuciu.
W nocy Zły Duch pod postacią dziewicy (której to „czarty każą świętą udawać”) przechadza się po ogrodzie, po cmentarzu i zachodzi do sypialni nowożeńców, przenika przez umysł śpiącego Męża i pojawia się w jego śnie. Ten, zbudzony, spogląda na swą żonę i szybko przekonuje się, że popełnił błąd, biorąc z nią ślub; że jest tylko dobra, zaś „tamta” była wszystkim, co kochał i o czym marzył. Kiedy spostrzega, że to nie był tylko sen i ową niewiastę widzi również na jawie, wyrzuca sobie, że wyrzekł się „kochanki lat młodych”, „duszy swej duszy” (Poezji), a pojął za żonę inną kobietę, której nie miłuje wcale. Żona jego budzi się i pyta, co się wydarzyło, na co mężczyzna odpowiada jej, iż musi zaczerpnąć świeżego powietrza, ale sam, bez niej.
Mąż przechadza się po ogrodzie i cieszy się tym, że znów ma przy sobie swoją lubą. Prosi, by ta zabrała go ze sobą, gdziekolwiek przebywa. Dziewica pyta mu się, czy na pewno pójdzie za nią wszędzie i o każdej porze. Otrzymuje potwierdzenie. Po chwili słychać nawoływanie Żony, aby jej ślubny powrócił do domu, albowiem na dworze jest zimno.
Mija jakiś czas. Małżonkowie rozmawiają. Żona wyrzuca Mężowi, że od miesiąca się do niej nie odzywa; mówi, iż poszła do spowiedzi, lecz nie była sobie w stanie przypomnieć żadnych rażących grzechów, na co Mąż odpowiada jej dwuznacznie: „Czuję, że powinienem cię kochać”. Ona nie rozumie tych słów, woli, żeby powiedział jej, że nie kocha jej wcale i ją zostawił, aniżeli okazywał obojętność. Prosi jedynie o miłość dla ich dziecka, aby jej ją obiecał. Mąż obiecuje miłość i dziecku, i jej samej. W tym czasie pojawia się znów duch Dziewicy, która wzywa Męża. Żona od razu wyczuwa od niej „siarkę i zaduch grobowy”, ale Mąż nie dość, że tego nie słucha, to na dodatek odchodzi za swoją kochanką. Postanawia opuścić swój dom i rodzinę całą. Żona woła za nim: „Henryku! Henryku!”, po czym upada na ziemię z dzieckiem, mdlejąc.
Odbywa się chrzest dziecka. Goście zastanawiają się, gdzie jest jego ojciec. Żona podchodzi do małego Orcia i błogosławi mu, aby stał się poetą, gdyż tylko dzięki temu ojciec go w przyszłości nie porzuci i nie wyrzeknie się go; wówczas również wybaczy jej samej to, że ona sama nie była i nie będzie nigdy przesiąknięta poezją.
Mąż podąża za Głosem Dziewicy, mija „góry i przepaście ponad morzem”. Po drugiej stronie przepaści stoi owa Dziewica, która nakazuje mu uwiązać się jej dłoni i wzlecieć. W tym też momencie czar pryska i przed Mężem pojawia się obskurna postać nałożnicy – taka, jaką ją widziała Żona (kwiaty odpadły na ziemię i zaczęły czołgać się jak żmije; wiatr zdarł piękną suknię; „deszcz kapie z włosów”, „kości nagie wyzierają z łona”, „błyskawica źrenice wyżarła”). Chór Duchów Złych pozwala wrócić niewieście do piekła po tym, jak uwiodła „serce wielkie i dumne”. Wtedy dopiero Mąż zwraca się do Boga; pyta się Go, czy zostanie potępiony za swą naiwność i srogie czyny, jakich się dopuścił. Złe Duchy urządzają sobie igraszkę z jego losu, wobec czego Mąż chce się rzucić w przepaść. Pojawia się jednak Anioł Stróż, który nakazuje mu wracać do domu i więcej nie grzeszyć.
Kiedy Mąż wraca do domu, nie zastaje swej żony Marii. Od służącego dowiaduje się, iż trafiła ona do domu wariatów. Postanawia ją w nim odwiedzić. Tam dowiaduje się od Żony Doktora, że stan chorej jest bardzo poważny. Podczas rozmowy z Marią Henryk przekonuje się, że postradała ona wszystkie zmysły, albowiem ta wmawia mu, iż wielokrotnie prosiła Boga o to, by zamienił ją w poetkę, aż w końcu wysłuchał jej próśb, więc odtąd Mąż nie musi nią pogardzać. Ponadto mówi, że i Orcio zostanie poetą, ponieważ przy chrzcie dodała przekleństwo nad jego imieniem, że jeśli nim nie będzie, to odda go na stracenie. Odzywają się głosy szaleńców: spod posadzki, z lewej strony, z prawej ściany, z sufitu, które wyrażają własne wizje końca świata (w stylu Apokalipsy św. Jana – np. „słońce trzecią część blasku straciło – gwiazdy zaczynają się po drogach swoich – niestety”). Taką wizję roztacza również Żona: nadejdzie czas, kiedy wszyscy zaczną jednakowo konać, a Chrystus już wówczas nie pomoże, gdyż krzyż swój rzuci w otchłań; jedyną nadzieją dla ludu jest modląca się Matka Boża. Na końcu Żona umiera z wyczerpania.
Część druga:
a) część epicka – apostrofa do Orcia, dziecka Marii i Henryka:
Poeta zadaje pytania retoryczne młodemu dziecięciu, które swoim zachowaniem nie przypomina swych rówieśników – nie bawi się, tylko wciąż pozostaje smutne, marzące i bujające w obłokach: „wzrastasz i piękniejesz – nie ową świeżością dzieciństwa mleczną i poziomkową, ale pięknością dziwnych, niepojętych myśli, które chyba z innego świata płyną ku tobie”.
b) dramat właściwy:
Mąż wraz z Orciem modlą się przy grobie Marii (wątek autobiograficzny: Krasiński również chadzał ze swym ojcem na grób matki). Orcio wypowiada słowa modlitwy „Zdrowaś Mario” – lecz nie w ten sposób, jaki nakazuje wyuczona formułka – chłopiec sam wymyśla do niej słowa. Mąż gani go za to. Orcio odpowiada, że w śnie często widuje matkę, która przepowiada mu, że zbiera dla niego „myśli i natchnienie”, żeby upodobnił się do ojca. Mąż pyta się Marii, dlaczego nęka ich syna z zaświatów. Mówi, że od dziesięciu lat (a więc tyle czasu minęło od śmierci Marii) nie może zaznać chwili spokoju.
Mąż spaceruje z Filozofem. Rozmawiają na temat wyzwolenia kobiet i Murzynów, o tym, że właśnie nadchodzi czas owego wyzwolenia. Filozof jest przedstawicielem stronnictwa ludzi wierzących w postęp i „odrodzenie ludzkości”, lecz tylko na drodze rewolucji okupionej krwią. Mąż pyta się, czy jego towarzysz widzi drzewo spróchniałe na drodze – świadczy to o jego niewierze w żadne dobro, Mąż nie wierzy już bowiem w nic, wszystko zdaje się mu bezużyteczne i bezsensowne. Nawet jego własne życie.
Mąż znajduje się w wąwozie pomiędzy górami, jest sam. Wygłasza monolog, w którym przyznaje się przed sobą, że nie ma w nim już żadnej wiary, miłości, a jedynie strach o obłąkanie i nieuchronną całkowitą ślepotę Orcia. Otaczają go: Głos Anioła Stróża oraz Mefisto, pojawia się również Orzeł i żmija.
W pokoju znajduje się Mąż, Lekarz oraz 14-letni już Orcio. Lekarz zapowiada, że dziecko ma postępującą ślepotę, aż w końcu jego oczy przestaną już widzieć całkowicie (wątek autobiograficzny: Krasiński także miał z nimi problemy). Mąż pyta wielokrotnie Lekarza, czy nie da się nic zrobić w tej sprawie, że odda pół swego majątku, byle uzdrowić chłopaka. Medyk odpowiada, iż jest to zaćma i nie da się jej uleczyć. Mąż pyta więc Orcia, czy ten jeszcze cokolwiek widzi. 14-latek mówi, że teraz widzi już oczami duszy i słyszy głosy – to mu wystarcza. Tymczasem Głos Skądsiś mówi do Męża: „Twój syn poetą – czegóż żądasz więcej?”.
Którejś nocy Mąż przybiega do Lekarza i z przerażeniem informuje go, że od kilku dni Orcio budzi się o północy i mówi przez sen. Tej nocy chłopak rozmawia ze swoją matką oraz rzecze: „jam się urodził synem światła i pieśni”. Orcio budzi się i w ogóle nie jest w stanie sobie przypomnieć, co się z nim przed chwilą działo, ale że tak, jak jest, to jest dobrze, po czym zasypia na nowo.
Po tym wydarzeniu Mąż wygłasza mowę, skierowaną do pogrążonego już w głębokim śnie syna: „Niech moje błogosławieństwo spoczywa na tobie – nic ci więcej dać nie mogę, ni szczęściá, ni światła, ni sławy – a dobija godzina, w której będę musiał walczyć, działać z kilkoma ludźmi przeciwko wielu ludziom. Gdzie się ty podziejesz, sam jeden i wśród stu przepaści, ślepy, bezsilny, dziecię i poeto zarazem, biedny śpiewaku bez słuchaczy, żyjący duszą za obrębami ziemi, a ciałem przykuty do ziemi – o ty nieszczęśliwy, najnieszczęśliwszy z aniołów, o ty mój synu!”.
Część trzecia:
a) część epicka – apostrofa do Męża:
„Ktokolwiek jesteś, powiedz mi, w co wierzysz – łatwiej byś życia się pozbył, niż wiarę jaką wynalazł, wzbudził wiarę w sobie. Wstydźcie się, wstydźcie wszyscy mali i wielcy – a mimo was mimo żeście mierni i nędzni, bez serca i mózgu, świat dąży ku swoim celom, rwie za sobą, pędzi przed się, bawi się z wami, przerzuca, odrzuca – walcem świat się toczy, pary znikają i powstają, wnet zapadają, bo ślisko – bo krwi dużo – krew wszędzie – krwi dużo, powiadam wam”.
Poeta pyta anonimowego odbiorcę, czy widzi tłumy zalegające pod bramami miasta, które zbierają się w grupki, rozmawiają o czymś tajemniczym, rozbijają namioty, żyją jak jedna wielka wspólnota: „Kubek lata z rąk do rąk – a gdzie ust się dotknie, tam głos się wydobędzie, groźba, przysięga lub przeklęstwo – On lata, zawraca, krąży, tańcuje, zawsze pełny, brzęcząc, błyszcząc, wśród tysiąców. – Niechaj żyje kielich pijaństwa i pociechy!”.
Poeta pyta tego samego odbiorcę (a może wielu? – „czy widzicie…?”) o to, czy dostrzega, jak ludzie ci z wielką niecierpliwością czegoś wyczekują, pragną wzniecić jakiś hałas, zamieszki, szepczą coś sobie wzajemnie, „wszyscy nędzni, ze znojem na czole, z rozczuchranymi włosy, w łachmanach, z spiekłymi twarzami, z dłoniami pomarszczonymi od trudu – ci trzymają kosy, owi potrząsają młotami, heblami – patrz – ten wysoki trzyma topór spuszczony – a tamten stemplem żelaznym nad głową powija; dalej w bok pod wierzbą chłopię małe wisznię do ust kładzie, a długie szydło w prawej ręce ściska”. Wszyscy są głodni i biedni, noszą obdarte ubrania i na czole mają wyrytą chęć zemsty.
Nagle między tłumem tym zapanowuje jakiś „szum wielki”, pyta więc poeta o to, czy „to radość czy rozpacz?”, zadaje pytania retoryczne o to, jakie intencje drzemią w tychże ludziach. Spośród nich wychodzi bowiem jeden, staje na krześle i przemawia do wszystkich zebranych wokół niego: „Głos jego przeciągły, ostry, wyraźny – każde słowo rozeznasz, zrozumiesz- ruchy jego powolne, łatwe, wtórują słowom, jak muzyka pieśni – czoło wysokie, przestronne, włosa jednego na czaszce nie masz, wszystkie wypadły, strącone myślami – skóra przyschła do czaszki, do liców, żółtawo się wcina pomiędzy koście i muszkuły – a od skroni broda czarna wieńcem twarz opasuje – nigdy krwi, nigdy zmiennej barwy na licach – oczy niewzruszone, wlepione w słuchaczy – chwili jednej zwątpienia, pomieszania nie dojrzeć; a kiedy ramię wzniesie, wyciągnie. wytęży ponad nimi, schylają głowy, zda się, że wnet uklękną przed tym błogosławieństwem wielkiego rozumu – nie serca – precz z sercem, z przesądami, a niech żyje słowo pociechy i mordu!”.
Wódz ten przyrzeka zebranym, że zapewni im „chleb i zarobek”. Owym władcą tych dusz jest Pankracy. Ludzie krzyczą wokoło: „chleba nam, chleba, chleba!”, „Śmierć panom, śmierć kupcom – chleba; chleba!”, a także: „Niech żyje Pankracy!”.
b) część dramatyczna – akcja właściwa, dialogi:
Przechrzta siedzi w swoim szałasie (mianem tym pogardliwie zostają określeni Żydzi, którzy dopatrując się rozmaitych korzyści osobistych, zmienili swoją wiarę na chrześcijańską). Na jego stole leży księga. Mówi: „Bracia moi podli, bracia moi mściwi, bracia kochani, ssajmy karty Talmudu jako pierś mleczną, pierś żywotną, z której siła i miód płynie dla nas, dla nich gorycz i trucizna”. Chór Przechrztów odpowiada mu, iż jedynym ich Panem jest Jehowa, że nie ma dla nich innego Boga. Przechrzta zapewnia, że wspólnie pomścić i zniszczyć muszą krzyż, który patronuje chrześcijańskim panom arystokratom. Chór przepowiada im rychłą śmierć – za wszystkie dawne upokorzenia i konflikty, „po trzykroć przekleństwo im!”. Ich miny sugerują bardzo złowrogie nastawienie, są jakoby samoistną zapowiedzią przyszłego rozwoju najgorszych wypadków.
Przechrzta zapewnia, że w miejscu tym, gdzie obecnie panuje ogromne bezprawie, gdzie panowie bez skrupułów wykorzystują swych podwładnych, gdzie szerzy się „rzeź bez końca”, „wolność bez ładu”, dochodzi do zatargów oraz złości – że właśnie tutaj zostanie osadzona nowa potęga Izraela, nowe państwo narodu wybranego. Aby tego dokonać, należy bowiem wpierw „tylko tych panów kilku – tych kilku jeszcze zepchnąć w dół- trupy ich przysypać rozwalinami Krzyża”. Nakazuje po trzykroć splunąć na ziemię Chórowi, aby móc dokonać aktu zemsty, by ta w pełni się wykonała. Nakazuje więc chwilowo schować świętą księgę, ażeby nie była ona niemym świadkiem wypowiadania tych jakże znaczących słów.
Do szałasu wchodzi Leonard – jeden z przywódców rozszalałego, gotowego na wszystko tłumu. Wzywa Przechrztę, aby udał się wraz z nim, bo „ten, który myśli i czuje najpotężniej z nas wszystkich” wezwał go na rozmowę (tj. Pankracy). Chór przemawia słowa zemsty: „Powrozy i sztylety, kije i pałasze, rąk naszych dzieło, wyjdziecie na zatratę ím – oni panów zabiją po błoniach – rozwieszą po ogrodach i borach – a my ich potem zabijem, powiesim. – Pogardzeni wstaną w gniewie swoim, w chwałę Jehowy się ustroją; słowo Jego zbawienie, miłość Jego dla nas zniszczeniem dla wszystkich. – Pluńmy po trzykroć na zgubę im, po trzykroć przeklęstwo im!”.
Pankracy pyta Przechrztę, czy ten zna przypadkiem hrabiego Henryka, ponieważ chciałby, aby się do niego udał i przyprowadził przed jego oblicze na ważną rozmowę, która ma się odbyć pojutrze w nocy, zupełnie potajemnie. Przechrzta pyta, ilu dostanie w tym celu ludzi do pomocy, na co otrzymuje natychmiastową odpowiedź, iż udać ma się tylko i wyłącznie sam, gdyż jego strażą ma być imię Pankracego, zaś jego plecami „szubienica, na której powiesiliście Barona zawczoraj”. A jeśli Henryk go zamknie w więzieniu albo zabije, wówczas Przechrzta zostanie męczennikiem za Wolność Ludu.
Leonard dziwi się Pankracemu, że ten chce rozmawiać z wrogiem, podczas gdy wokoło szaleje dziki tłum, który domaga się natychmiastowej zemsty, przelewu krwi i nastania zupełnie nowych rządów – rządów należących do prostych ludzi, nie zaś do arystokracji, jak też było do tej pory. Wychodzi również na jaw, iż panowie ukrywają się w okopach Świętej Trójcy i oczekują na przybycie rewolucjonistów „jak noża gilotyny”. Przez Pankracego przemawia pycha, albowiem jest pewien zwycięstwa swoich zwolenników, arystokratom zwiastuje zatem rychłą klęskę: „Wszystko jedno – oni stracili siły ciała w rozkoszach, siły rozumu w próżniactwie – jutro czy pojutrze legnąć muszą”. Leonard pyta więc, co jest powodem wstrzymania się od ostatecznego ataku, na co Pankracy odpowiada krótko, że jego własna, niczym nie przymuszona wola, od której przecież nie powinno być żadnego odwołania. Leonard zarzuca mu zdradę, przestaje wierzyć w jego szczere intencje, ażeby doprowadzić lud do zwycięstwa, później jednak opamiętuje się, lecz mówi: „Uniosłem się, przyznaję – ale nie boję się kary. – Jeśli śmierć moja za przykład służyć może, sprawie naszej hartu i powagi dodać, rozkaż”. Widząc ten gorliwość, główny przywódca nie chce mu zrobić krzywdy, albowiem dostrzega w swym rozmówcy rzeczywistego bojownika o wolność i sprawiedliwość, pragnie więc pozostawić go zupełnie nietkniętym. Godzą się i zaczynają rozmowę na temat wszelkich przygotowań do ostatecznej walki: „Czy posłałeś do magazynu po dwa tysiące ładunków?”, „A składka szewców oddana do kasy naszej?”. Po chwili temat ten schodzi na hrabiego Henryka, o którego ponownie dopytuje się Pankracy. Leonard odpowiada, iż nie obchodzi go los panów, zatem również i los Henryka, który należy do warstwy obecnie rządzących. Pankracy przyznaje, że interesuje go ta postać, ponieważ – tak jak i on sam – jest wodzem, tyle że obozu wrogów. Z tego tytułu pragnie się z nim spotkać osobiście, spojrzeć w oczy i próbować namówić na przejście na ich stronę, zrzeczenie się swoich przekonań, swego szlachectwa. Pankracy dostrzega w Henryku nie tylko „zabitego arystokratę”, ale również poetę. Leonard przy odejściu pyta raz jeszcze, czy jego pochopne podejrzenie zostaje mu wybaczone, na co wódz rzecze mu: „Zaśnij spokojnie – gdybym ci nie przebaczył, już byś zasnął na wieki”. Zastrzega sobie jednak, że ma się on wybrać wraz z nim na potajemne spotkanie z Henrykiem. Oboje rozstają się.
Pankracy zostaje sam. Myśli o równorzędnym sobie wodzu. Czuje, że to nie jest zwyczajny wróg, którego mógłby po prostu pokonać. Zanim to uczyni, chciałby go wpierw przekonać do swoich racji i w miarę, gdyby przystał na takie rozwiązanie, darowałby mu dawne winy. Z tego też względu wygłasza monolog: „Dlaczegóż mnie, wodzowi tysiąców, ten jeden człowiek na zawadzie stoi? – Siły jego małe w porównaniu z moimi- kilkaset chłopów, ślepo wierzących jego słowu, przywiązanych miłością swojskich zwierząt… To nędza, to zero. – Czemuż tak pragnę go widzieć. omamić? – Czyż duch mój napotkał równego sobie i na chwilę się zatrzymał? – Ostatnia to zapora dla mnie na tych równinach – trza ją obalić, a potem… Myśli moja, czyż nie zdołasz łudzić siebie jako drugich łudzisz – wstydź się, przecię ty znasz swój cel; ty jesteś myślą – panią ludu – w tobie zeszła się wola i potęga wszystkich – i co zbrodnią dla innych, to chwałą dla ciebie. – Ludziom podłym, nieznanym nadałaś imiona – ludziom bez czucia wiarę nadałaś – świat na podobieństwo swoje – świat nowy utworzyłaś naokoło siebie – a sama błąkasz się i nie wiesz, czym jesteś. – Nie, nie, nie – ty jesteś wielką!”. Po tych słowach siada na krześle i rozpoczyna dalsze rozmyślania.
Następuje zmiana miejsca akcji. Mąż przebrany w czarny płaszcz idzie w towarzystwie Przechrzty. Przemierza bór, w którym znajduje się kilka szałasów, namiotów, jest tam także łąka, szubienica, ludzie rozpalają ogniska i skupiają się wokół nich. Mąż, idąc, obserwuje wszystko to, co się w tym miejscu dzieje. Henryk nakazuje Przechrzcie, żeby nie dawał po sobie poznać, że prowadzi wroga, obcego człowieka – ma z nim rozmawiać jak z dawnym znajomym, a przy okazji odpowiadać na wszystkie zadane przez niego pytania, ponieważ w przeciwnym razie zabije go, gdyż w gruncie rzeczy nie dba o jego życie wcale. Pierwszą rzeczą, która zwraca jego szczególną uwagę, jest tajemniczy taniec. Przechrzta odpowiada, iż jest to „taniec wolnych ludzi”. Taniec ten wygląda w ten sposób, iż kobiety i mężczyźni szaleją wokół szubienicy, śpiewają przy tym złe, szatańskie pieśni: „Chleba, zarobku, drzewa na opał w zimie, odpoczynku w lecie! – Hura – hura ! Bóg nad nami nie miał litości – hura – hura! Królowie nad nami nie mieli litości – hura – hura! Panowie nad nami nie mieli litości – hura! My dziś Bogu, królom i panom za służbę podziękujem – hura – hura!”.
Mąż zwraca się do pewnej Dziewczyny, iż raduje go widok takiej wesołej, rumianej niewiasty. Na to ona reaguje tymi oto słowami: „A dyć tośmy długo na taki dzień czekały. – Juści, ja myłam talerze, widelce szurowała ścierką, dobrego słowa nie słyszała nigdy – a dyć czas, czas, bym jadła sama – tańcowała sama – hura!”. Mąż odpowiada jedynie: „Tańcuj, Obywatelko”.
Pod dębem siedzi kilkoro lokajów, którzy nawzajem chwalą się, że dopiero co zabili swoich panów. Cieszą się także, że dopiero podczas morderczej pracy u ludzi z wyższych sfer, pucując ich buty, ścinając im włosy, w pocie czoła to czyniąc – dopiero wówczas poznali swe rzeczywiste prawa i postanowili je wyegzekwować, bez tego wyzysku nie mieliby pewnie o tych prawach najprawdopodobniej bladego pojęcia.
W dalszej kolejności Mąż natrafia na Chór Rzeźników, który wykrzykuje: „Obuch i nóż to broń nasza – szlachtuz to życie nasze.- Nam jedno czy bydło, czy panów rznąć. Dzieci siły i krwi, obojętnie patrzym na drugich, słabszych i bielszych – kto nas powoła, ten nas ma – dla panów woły, dla ludu panów bić będziem. Obuch i nóż broń nasza – szlachtuz życie nasze – szlachtuz – szlachtuz – szlachtuz”.
Kiedy Mąż wita się z pewną kobietą per „pani”, Przechrzta zwraca mu uwagę, by używał raczej innych słów, tj. „obywatelka” albo „wolna kobieta”. Na to Kobieta odpowiada mu: „Jestem swobodną jako ty, niewiastą wolną, a towarzystwu za to, że mi prawa przyznało, rozdaję miłość moją (…) Nie, te drobnostki zdarłam przed wyzwoleniem moim – z męża mego, wroga mego, wroga wolności, który mnie trzymał na uwięzi”. Henryk jest zatem świadkiem zepsucia moralnego, totalnego wyniszczenia zasad nawet u tak czystych istot, jakimi powinny być kobiety.
Kolejną postacią, która przewija się w obozie i którą dostrzega Mąż, jest Bianchetti – „dziwny żołnierz – oparty na szabli obosiecznej, z główką trupią na czapce, z drugą na felcechu, ż trzecią na piersiach”, „sławny Bianchetti, taki dziś kondotier ludów, jako dawniej bywali kondotiery książąt i rządów”. Mąż pyta mu się, nad czym się tak zadumał. Bianchetti wskazuje na „lukę między jaworami”, gdzie dojrzeć można osadzony na górze zamek, a wokół niego „mury, okopy i cztery bastiony” i poczyna zdradzać, jak ma zamiar zdobyć ów zamek, ale powstrzymuje go przed tym Przechrzta.
Mąż jest świadkiem dalszych obrazów ogromnej nędzy, rządzy zemsty, rozpusty i zepsucia obyczajów. Nie ma podziałów na ludzi czystych, niewinnych i na tych złych, wszyscy wydają się być równi w swym opętaniu i szaleństwie, nawet dzieci i kobiety śpiewają szatańskie pieśni, domagają się przemocy i przelewu krwi. Szczególnie agresywnie wypowiada się Chór Chłopów, który w zastraszającym tempie zbliża się do obozu rewolucjonistów: „Naprzód, naprzód, pod namioty, do braci naszych – naprzód, naprzód, pod cień jaworów, na sen, na miłą wieczorną gawędkę – tam dziewki nas czekają – tam woły pobite, dawne pługów zaprzęgi, czekają nas. (…)Wróć mi wszystkie dni pańszczyzny. (…)Wskrzesz mi syna, Panie, spod batogów kozackich. (…)Upiór ssał krew i poty nasze – mamy upiora – nie puścim upiora – przez biesa. przez biesa, ty zginiesz wysoko, jako pan, jako wielki pan, wzniesion nad nami wszystkimi. – Panom tyranom śmierć – nam biednym, nam głodnym. Nam strudzonym jeść, spać i pić. – Jako snopy na polu, tak ich trupy będą – jako plewy w młockarniach, tak perzyny ich zamków – przez kosy nasze, siekiery i cepy, bracia, naprzód!”.
Mąż zwraca się do Przechrzty: „Wasze pieśni, ludzie nowi, gorzko brzmią w moich uszach – czarne postacie z tyłu, z przodu, po bokach się cisną, a pędzone wiatrem blaski i cienie przechadzają się po tłumie jak żyjące duchy”. Po drodze widzi i słyszy jeszcze Chór Zabójców, Chór Filozofów(„My ród ludzki dźwignęli z dzieciństwa . My prawdę z łona ciemności wyrwali na jaśnią. – Ty za nią walcz, morduj i giń”), Chór Artystów („Na ruinach gotyckich świątynię zbudujem tu nową – obrazów w niej ni posągów nie ma – sklepienie w długie puginały, filary w osiem głów ludzkich, a szczyt każdego filara jako włosy, z których się krew sączy – ołtarz jeden biały – znak jeden na nim – czapka wolności – hurracha!”) oraz Chór Duchów („Strzegliśmy ołtarzy i pomników świętych – odgłos dzwonów na skrzydłach nosiliśmy wiernym – w dźwiękach organów były głosy nasze – w połyskach szyb katedry, w cieniach jej filarów, w blaskach pucharu świętego, w błogosławieństwie Ciała Pańskiego było życie nasze. Teraz gdzie się podziejemy?”).
Mąż porównuje tę chwilę niepewności, w której oczekuje na nieznanego sobie zupełnie człowieka, do momentu, w którym Brutusowi-zdrajcy ukazał się niegdyś duch Cezara: „Za chwilę stanie przede mną człowiek bez imienia, bez przodków, bez anioła stróża.- co wydobył się z nicości i zacznie może nową epokę, jeśli go w tył nie odrzucę nazad, nie strącę do nicości. Ojcowie moi, natchnijcie mnie tym, co was panami świata uczyniło – wszystkie lwie serca wasze dajcie mi do piersi- powaga skroni waszych niechaj się zleje na czoło moje.- Wiara w Chrystusa i Kościół Jego, ślepa, nieubłagana, wrząca, natchnienie dzieł waszych na ziemi, nadzieja chwały nieśmiertelnej w niebie, niechaj zstąpi na mnie, a wrogów będę mordował i palił, ja, syn stu pokoleń, ostatni dziedzic waszych myśli i dzielności, waszych cnót i błędów”. Nadchodzi godzina dwunasta, wówczas Henryk zapowiada, iż jest już gotowy do odbycia konfrontacji z drugim wodzem.
Dochodzi do spotkania Pankracego z Henrykiem. Ten pierwszy wyśmiewa się z wiary Męża, mówi, że jego własna jest lepsza i silniejsza. Arystokrata zapewnia, że nie wyrzeknie się wiary jego ojców, którzy przekazali mu „w spadku” panowanie i władzę nad ludem, że wszystko, co czyni, czyni w imieniu Boga, w którego wierzy. Pankracy próbuje przekonać Henryka i zmusić do przejścia na swoją stronę. Nie udaje mu się to, ponosi w tym druzgocącą klęskę. Co więcej – Henryk broni swej klasy, lecz raczej nie tego, jak ona wygląda w tej chwili, ale tego, jak wyglądać powinna, a więc szlachetnej arystokracji, której powierzone zostało opiekowanie się ludem, gdyż tylko taki porządek rzeczy może zagwarantować stałość i zgodę na świecie. Oboje rozstają się, każdy w swoim kierunku, każdy coraz bardziej zdeterminowany do walki.
Część czwarta:
a) opis:
Następuje tutaj „odautorski” opis okopów zamku Świętej Trójcy, gdzie też gromadzi się obóz arystokracji, której przewodzi Henryk: „Od baszt Świętej Trójcy do wszystkich szczytów skał, po prawej, po lewej, z tyłu i na przodzie leży mgła śnieżysta, blada, niewzruszona, milcząca, mara oceanu , który niegdyś miał brzegi swoje, gdzie te wierzchołki czarne, ostre, szarpane, i głębokości swoje, gdzie dolina, której nie widać, i słońce, które jeszcze się nie wydobyło. Na wyspie granitowej, nagiej, stoją wieże zamku, wbite w skałę pracą dawnych ludzi i zrosłe ze skałą jak pierś ludzka z grzbietem u centaura . – Ponad nimi sztandar się wznosi, najwyższy i sam jeden wśród szarych błękitów”.
b) dramat właściwy:
Arcybiskup oficjalnie mianuje Henryka przodownikiem, wodzem obozu arystokratów, powierza mu misję obrony przed obcą religią, aby zachował ciągłość tradycji chrześcijańskiej w swoim narodzie. Obarcza go więc odpowiedzialnością za cały lud. Wszyscy popierają Henryka i przysięgają mu wierność oraz posłuszeństwo do samego końca trwania walk (początkowo proponują mu pertraktacje z drugim obozem, lecz Mąż grozi im za to śmiercią na miejscu).
Mąż pyta, gdzie jest jego syn. Jakub odpowiada, iż zamknął się w celi w wieży północnej i że śpiewa tam prorockie pieśni. Orcio przepowiada ojcu rychłą klęskę jego wojska, albowiem słyszy jęki i widzi oczyma wyobraźni rozlewy krwi. Mężowi wydaje się, że jego syn oszalał i że to tylko omamy, nie wierzy w jego proroctwa, boi się tego słuchać. Odzywają się rozmaite głosy, które wieszczą tragiczny koniec Henrykowi: „Za to, żeś nic nie kochał, nic nie czcił prócz siebie, prócz siebie i myśli twych, potępion jesteś – potępion na wieki” – ten zaś nie widzi nikogo, ale głosy te wciąż odbijają się w jego uszach, co potęguje jego zdezorientowanie. Orcio mówi ojcu, że widział właśnie matkę, która kazała mu coś powiedzieć, lecz w tej chwili mdleje i nie zdąża dokończyć słowa. Mąż przeklina Marię, iż znowu nachodzi ich dziecko.
Klęska obozu arystokratów jest nieunikniona, Henryk chce jednak umrzeć z godnością, wraz ze wszystkimi. Co więcej – zaczyna wytykać rozmaite błędy ludziom z własnej klasy, np.: „A ty, czemu przepędziłeś wiek młody na kartach i podróżach daleko od Ojczyzny?” lub „A ty, czemu uciskałeś poddanych?”. Na te słowa poddani chcą go wydać Pankracemu, lecz Mąż przypomina, że mimo wszystko jest jednym z nich i że wiele wspólnie razem zrobili do tej pory, np.: „Z wami rozbiłem się na skałach Dunaju – Hieronimie, Krzysztofie, byliście ze mną na Czarnym Morzu”, po czym pyta: „Wyście uciekli do mnie od złego pana. – A teraz mówcie – pójdziecie za mną czy zostawicie mnie samego, ze śmiechem na ustach, żem wpośród tylu ludzi jednego człowieka nie znalazł?”.
Mąż prosi Boga o odwagę. W pewnym momencie słychać przeraźliwy strzał – okazuje się, że od strzału tego padł trafiony kulą sam Orcio. Na widok ten Henryk postanawia rzucić się w przepaść, lecz zanim to czyni, wypowiada znaczące słowa: „Poezjo, bądź mi przeklęta, jako ja sam będę na wieki! – Ramiona, idźcie i przerzynajcie te wały!”. Nadchodzi Pankracy i Leonard, ten pierwszy na wiadomość o samobójstwie Henryka, mówi do arystokratów: „on jeden spośród was dotrzymał słowa. – Za to chwała jemu, gilotyna wam”. Oboje dostrzegają bardzo jasne, przeszywające wzrok promienie słońca. Pankracy dostrzega w tych promieniach samego Chrystusa: „Jak słup śnieżnej jasności stoi ponad przepaściami – oburącz wsparty na krzyżu, jak na szabli mściciel. – Ze splecionych piorunów korona cierniowa”. Prosi o odrobinę ciemności, po czym krzyczy: „Galilaee vicisti!” („Galilejczyku, zwyciężyłeś”). Po tych słowach, w objęciach Leonarda, Pankracy umiera.
Opracowanie: Marta Akuszewska Bibliografia: Zygmunt Krasiński “Nie Boska Komedia”, oprc. J. Kleiner, wyd. 7, Wrocław 1962
http://lektury.crib.pl/book/export/html/48907
http://gazetawarszawska.eu/2013/12/30/nie-boska-komedia-oswiecim-27-stycznia-2014/
submitted by Gazetawarszawska to u/Gazetawarszawska [link] [comments]


2018.09.13 00:06 Gazetawarszawska Ustawa IPN a odruch Pawłowa żydowskich ludożerców.

https://www.gazetawarszawska.com/index.php/okupacja-zydowska-w-polsce/525-ustawa-ipn-a-odruch-pawlowa-zydowskich-ludozercow
OKUPACJA ŻYDOWSKA W POLSCE
+++
Laudetur Iesus Christus
Ta nieludzka tresura polskich gojów w wykonaniu sadystycznych żydowskich oprawców, zwana eufemistycznie aferą IPN, musi się zakończyć, bo to skandal! Problem jednak leży w tym, że wymaga ona aż chyba jakiejś dramatycznej interwencji towarzystwa przyjaciół zwierząt – a o to bardzo trudno.
Bo to nieludzkie zmuszanie tresowanego polskiego establishmentu do takich wyuzdanych scen, jakie co chwila widzimy w TVP, jest aktem wręcz nieludzkiego sadyzmu wobec tych zniewolonych zwierząt, a nawet jakby gorzej.
Wizualnie doświadczamy tego, jak czołowi politycy - od prezydenta w dół - publicznie spijają żydowskie szczyny a przy tym posłusznie stają na tylnych łapach, a podnosząc łapy przednie prostują dumnie karki, wodząc wkoło świetlistym wzrokiem po zebranej publiczności, wyrzucają z siebie słowa solennego potępienia siebie samych, żydów przepraszają, na innych gojów donoszą i deklarują własną osobistą poprawę. Przypomina to całkowicie czasy „komuny” gdy towarzysze z różnych powodów składali ‘samokrytyki”, a jedno czego tu brak to wywózek na Sybir albo strzałów w tył głowy w areszcie na Rakowieckiej. No czasy się zmieniają – trudno.
Sadyzm to straszny, ale i niecodzienny, zaskakuje nawet tych, których nic już nie dziwi.
To wiadomo, że uczenie małpy tańca wymaga przypalania tym tresowanym zwierzętom łap tylnych za pomocą gorącego żelaza, trzeba się z tym pogodzić, ale żeby klasa polityczna operowała politycznie i wizerunkowo na żydowskich szczynach, a cała polska żurnalistyka biła przy tym brawo, tego nikt przedtem nie widział.
A i nie ma nikogo, kto by wzywał policję czy straż miejską, a by przynieść ratunek umęczonym zwierzętom... i tortury trwają dalej.
Ale miejmy zrozumienie, nawet ci - od ochrony przyrody – żadnego doniesienia na policję nie zrobią, bo – po pierwsze - są sami bardzo mocno wystraszeni. Nie wiedzą, czy aby taka obrona zwierząt nie byłaby przypadkiem antysemityzmem sama w sobie, bo przeszkadzanie żydom w czymkolwiek jest grzechem ciężkim. A poza tym – po drugie - pod względem czysto intelektualnym, zoolodzy ci są mocno skonfundowani, gdyż nie wiedzą, do jakiego to gatunku kręgowców trzeba by zaliczyć np. Dudę, który w żydowskim przedszkolu skarży się ludzkim głosem, że „pęka mu serce”. I zoolodzy systematycy nie wiedzą, co o tym myśleć, czy to już małe żydki tak biją, czy też jedynie dla gatunku Dudy typowe jest to, że nie potrafi odskoczyć.
Ale w końcu na potrzeby tego artykułu może nie powinniśmy przechodzić na zoologizm czy teorie ewolucji, ale spojrzeć na sprawę od strony historycznej, teologicznej, spiskowej.
+
Ta obecna bezprzykładna w historii ludzkości antypolska awantura żydowska w Polsce i świecie może być rezultatem wielu czynników.
Faktycznie od strony socjalno-emocjonalnej, w aspekcie objawowym, jest prostym skutkiem polskiej miękkości wobec żydów i braku zdecydowania w biciu ich po ryjach. A to tylko choćby jedynie za nasze podejrzenia żydów o robaczywe myśli, które ewentualnie mogłyby im chodzić po głowach. Bo dobra pała w ręku równo spadająca na żydowskie karki nie raz okazała się najlepszym środkiem dialogu, ekumenizmu i wspólnej modlitwy.
Sprawę dość dobrze nakreślił dr Hirszfeld w „Historia jednego życia”. Przedstawił w niej zachowanie żydów warszawskich, piszących listy pochwalne o Hitlerze, a którego urzędnicy, zamiast mówić żydom do widzenia dawali kopniaki na odchodne. I to żydom się podoba, i dlatego my również musimy podobnie czynić, wówczas żydzi nie będą mieć do Polaków pretensji o antysemityzm, bo takie oskarżenia są nam ciężkie.
Siła i przemoc to środki, które najlepiej docierają do żydowskiego serca i rozumu, bo wszytko inne, co jest bardziej miękkie lub jest mniej gorliwie używane, prowadzi żydów do rozpasania, a nas do grzechu poniżenia i upadku. Jeżeli ktoś chciałby się gniewać, za ten „antysemityzm” zwarty w tych słowach – a nie czytał Hirszfelda - to niech najpierw wytłumaczy, dlaczego żydzi kochają Niemców, a nienawidzą Polaków, dlaczego jeżdżą na pielgrzymki do Oświęcimia i tam radośnie tańczą na grobach setek tysięcy ofiar, robią sobie roześmiane selfie na tle rusztu pieca do zwłok w krematorium, w którym spalono ich rodzinę łącznie z mame i tate. A taki młody żyd na fotografii z rusztami krematorium w tle, urodził się od zapłodnienia w próbówce z nasienia, znalezionego w lodowce dr Mengele, które to spermy były pobierane od żydów na rampie kolejowej zraz po przybyciu do Brzezinki. Dlaczego młodzież żydowska będąc w teatrze na sztuce o „holokauście”, widząc sceny z żydówkami przebijanymi bagnetami przez gestapowców, dopingują tych oprawców i proszą o to, aby tę żydówkę ciachnąć bagnetem raz jeszcze? Dlaczego robią gębę mieszkańcom Jedwabnego, skoro oni tych mieszkańców sami wywozili na Sybir całymi setkami, a te jedwabieńskie kmiecie, które się cudem uratowały przed taką śmiercią w gułagach, zamiast się na żydach zemścić to chroniły ich przed Niemcami?
Dlaczego?
Łatwo zauważyć, że żydzi nienawidzą wszystkich ludzi w koło i jeszcze nikt nigdy ich ani nie udobruchał, ani ułagodził i żaden naród, ani człowiek nie zaskarbił sobie żadnej przyjaźni u żydów ani wdzięczności czy lojalności. Polska, za sprawą Jana Pawła II, to kraina szczególnie skrajnej już głupoty i arogancji, a nawet bluźnierstwa w sensie notorycznie chorej tolerancji i uległości wobec żydów, która prowadzi Polskę – Lud Boży - ku zagładzie.
Nasza tolerancja wobec żydów jest w całkowitej sprzeczności z Ewangeliami i wywodzi się z ducha głębokiego antychrystianizmu. Najpierw zaczyna się to od zauważania w żydzie człowieka, potem następuje zrównanie żyda z chrześcijaninem, następnie żyd otrzymuje władzę nad ochrzczonymi społecznościami, a wszystko kończy się żydowskim ludożerstwem ludów i narodów.
Tak to wyraźnie widać w spektrum dwóch tysięcy lat chrześcijaństwa: pierwsze wieki I-VI w. charakteryzowały się niebywałą ekspansją chrześcijaństwa. Żydzi nie mieli tam dostępu do ośrodków władzy i byli izolowani od ludzi. Liczni wtedy jeszcze byli Izraelici, którzy się nawrócili, znali dobrze swoich byłych braci, podlegających szybko postępującej wśród nich judaizacji i wiedzieli, że dobrym słowem jeszcze nikt u nich niczego dobrego nie wskórał. Dlatego synagogi były palone, miejsca kultów zrównywane z ziemią. A Jeśli żyd występując zbrojnie przeciw sanacji bywał zabity, to papieże zakazywali władcom jakiejkolwiek kary dla zabójców. A ci papieże nakazywali wiernym tolerancję wobec żydów, ale jedynie pod wzglądem przestrzegania wobec nich praw ludzkich, bo dopatrywali się u żydów cech człowieczeństwa, a co w świetle obecnego świata było błędem.
Teraz po dwóch tysiącach lat mamy sytuację nie tylko zupełnie odwrotną, a nawet widać elementy zupełnie nieznane w historii dwóch tysięcy lat chrześcijaństwa. Bo na żydowskiej władzy wobec Dzieci Chrystusa widać coś znacznie gorszego niż rękę hegemona, ale ujawnia się absolutny satanizm polegający nie tylko na wymaganiu kultu bożego wobec żydów jako bogów, ale są praktykowane masowe mordy i nieskrywane exterminacje ludów i narodów. A które to zbrodnie są budowane na teologii kultu żyda, gdzie hasła „holokaust”, „antysemityzm”, „shoah” są matematycznymi operatorami na służbie żydowskich dogmatów o ich „niezasłużonych cierpieniach”, których pod groźbą kary więzienia nie wolno dyskutować, a co uzasadnia i ułatwia ich żydowski terror wobec ludzi, jako swoistą profilaktykę przed nawrotem „choroby antysemityzmu”.
Pod względem teologiczno - duchowym obecna sytuacja jest wynikiem apostazji Soboru Watykańskiego Drugiego. Sobór złamał Pierwsze Przykazanie, porzucił wyznanie Boga w Trójcy Świętej i uznał boga żydów i muzułmanów za swojego. O ile Sobór nie spadł z Księżyca i był skutkiem problemu nabrzmiewającego od co najmniej tysiąca lat, to jego formalne deklaracje definitywnie zadeklarowały ostateczne odstępstwo. Sobór zerwał Przymierze z Chrystusem, a skutkiem tego został pozbawiony asysty Ducha Świętego. Brak ten widać szczególnie wśród osób konsekrowanych, które pozbawione łaski Ducha Świętego popadają w ten powszechny obłęd widoczny dla każdego.
Ten autentyczny sobór szatana zniszczył doktrynę, liturgię i sakramenty, a naukowe księgi katolickich naukowców przez setki lat badających doktryny żydowskie i islamskie po prostu spalił. Skutkiem tego już w pierwszych latach po Soborze stan kapłański został porzucony przez dziesiątki tysięcy księży, bo zauważono, że to nie jest ten sam Kościół, któremu tamci duchowni składali śluby wierności i posłuszeństwa. Ekskomunikowana hierarchia (wierna Soborowi), czyli osobnicy wyrzuceni poza obręb Kościoła Świętego - niszcząc to, co święte i prawdziwe, zaczęli szerzyć teologię dialogu i głaskania żyda jako alternatywy dla Świętości i Prawdy. A to w narastającej atmosferze gorliwego oskarżania Kościoła świętego o dwa tysiące lat błędnego stosunku do żydów, tzn. błędnego nauczania Ojców Kościoła. Te posoborowe politruki karmiły i karmią nadal ogłupione masy wiernych szatańską demagogią mówiącą, że to my jesteśmy winni, niegodni i zbrodniczy, bo gdybyśmy byli prawi, gorliwi w autentycznym chrześcijaństwie, to żydzi byliby częścią naszej wspólnoty i cała ludzkość byłaby taka szczęśliwa. A te różne wydarzenia podlegające „dwuznacznej” interpretacji są jednak jednoznacznie interpretowane jako skutki „bolesnego antysemityzmu” mającego swe źródło w błędach Kościoła. Żydzi bowiem, to „dobrzy ludzie”, którzy robią to co robią, bo Yaweh tak chce i takie jest prawo – a oni są wierni.
Po Soborze taka interpretacja faktów minionych i praw stanowionych na przyszłość jest podstawowym kanonem myślenia i wszelkich deklaracji na piśmie. Według tych perwersyjnych, autoagresywnych bredni źródłem wszelkiego gwałtu, zamieszania i nienawiści jest „antysemityzm”. Nikt jednak nie zarzuci błędu logicznego tej swołoczy teleologów i hierarchów, bo w końcu przy takiej argumentacji należy konsekwentnie uznać, że najgorszym, najbardziej zbrodniczym, niechrześcijańskim chrześcijaninem był Pan Jezus Chrystus, skoro żydzi aż musieli Go powiesić na krzyżu, za te liczne antysemickie okropności, których On się wobec nich dopuścił. A to jedno z najgorszych:
Nazajutrz, gdy wyszli oni z Betanii, uczuł głód. A widząc z daleka drzewo figowe, okryte liśćmi, podszedł ku niemu zobaczyć, czy nie znajdzie czegoś na nim. Lecz przyszedłszy bliżej, nie znalazł nic prócz liści, gdyż nie był to czas na figi. Wtedy rzekł do drzewa: «Niech nikt nigdy nie je owocu z ciebie!» Słyszeli to Jego uczniowie (Mk 11, 12-14).
A nie jest to jedyna, a straszna, antysemicka rzecz w Ewangeliach, trzeba tylko trochę poczytać i nie opowiadać żenujących bredni o interpretacji nadstawiania policzka czy oddawania płaszcza, lecz warto sobie wziąć do serca to, że tym którzy gorszą maluczkich, grzech nigdy nie będzie odpuszczony. A więc Polakom nie będą odpuszczone te straszne grzechy żydowskie jako „grzechy cudze”, bo Polacy ich tolerują a nawet zabijają swoje dzieci w ofierze żydom. Żydzi gorszą maluczkich, a te grzechy spadają na głowy polskiej wobec żydów tolerancji. Jeśli słowa Ewangelii brać na poważnie, to czy Polacy nie są przeklęci przez Boga i te straszne nasze dzieje nie są skutkiem batów bożych, jako kar za nasz pozytywny stosunek do żydów?
Żydzi są infantylnymi psychopatami o tak wysoko rozwiniętej mani wielkości, mani prześladowczej o wybraństwie. W wierze o neurotycznym przeświadczeniu co do własnej racji w każdym calu i prawu do wszystkiego w świecie, tak daleko posuniętej, że rozpędem rozwinęli teologię niedoskonałości i niesprawiedliwości ze strony samego Yaweha, a w tym i ich racje oraz prawa do rasistowskiego potępienia gojów, a nawet i zwierząt, które też są przeklęte. To wszystko w takim wielkim stopniu i obłędzie, że samych siebie uznają za bogów i twierdzą, że każdy żyd ma w swoim ciele małą fizyczną cząstkę fizycznego boga. Przy czym ta cząstka boga nigdy nie umiera z żydem, ale w chwili jego śmierci cząstka z tego umarłego żyda przechodzi na innych żydów, to znaczy akumuluje się w innym żydzie. Jest to podobne do kumulacji kapitału skutkiem np. przejęcia spadku po zmarłym akcjonariuszu kuzynie. Tak więc żyd na śmierci innego żyda kumuluje w sobie więcej żyda w żydzie, czyli w żydzie żyd kumuluje więcej boga.
📷
📷
Tym to chyba tłumaczyć należy tańce i śpiewy radości wśród licznych wycieczek żydów z Izraela, którzy przyjeżdżając do Oświęcimia rachują żydowskie trupy, a te ilości mnożą przez dziesięć i w takich rachunkach robią sobie raporty i prognozy o tak nabytych w sobie coraz to większych udziałach żyda w żydzie.
📷
Oświęcim:..... żydowi wolno klękać tylko przed bogiem....
Oświęcim jest dla żydów Eldorado, a nawet Drabiną Jakuba o czym pisał Carl Marx, co malował Chagall, a co PiS uzewnętrzni w Pomniku Smoleńskim. Bo te schody nie są schodami do Tupolewa na Okęciu, ale żydowskimi schodami do nieba. Żydzi wejdą na tych schodach do nieba, wtargną do pokoju Yaweha, zwiążą go, zniewolą do reszty i zasiądą na jego tronie (Marx). Pomnik ten – w rzeczy samej - mówi prawdę o żydowskim sprawstwie porwania Delegacji i rytualnym mordzie założycielskim nowego Żydaera w polin.
Dzięki tym Oświęcimiom i Treblinkom musi być już tyle tego żyda w żydzie, że jest on już bogiem, bo jak widać na zdjęciu żyd klęczy przed żydem. A jest to zakazane jako klękanie przed kimkolwiek, żydem czy co gorsza gojem, bo żydowi wolno klękać tylko przed bogiem. I tu na zdjęciu żyd klęczy przed sobą, to znaczy, że żyd jest bogiem - a co musi wynikać z rachunkowości „holokaustu”.
To z tego właśnie! Ale i wielu innych podobnych praw - które boimy się tu więcej wyliczać, żeby nie popaść w antysemityzm – z powodów, których żydzi tak bardzo nienawidzą Polaków, a tak bardzo kochają Niemców. Nienawiść żydów do Polaków jest wynikiem między innymi ofiarności setek tysięcy polskich głupków, których ogromna część została rozstrzelana podczas okupacji za ukrywanie żyda, a nawet jedynie za podanie wody do picia. Bo te tysiące Polaków były główną przeszkodą w kumulacji żyda w żydzie, gdzie boskim rozmiarem wyliczeń była rabiniczna liczba 6 milionów: Liczba 6 milionów była odczytana już w umyśle żydowskiego mędrca na Bałkanach w XIX wieku. Chociaż złośliwi goje twierdzą, że te sławne 6 milionów były skutkiem błędnego odczytania - pomylenia litery z cyfrą w jakimś żydowskim starym piśmidle i z liter zrobiono jakieś liczebniki i wyszło „sześć”, no a jak sześć to przecież milionów, bo żydzi znają się na liczbach i wiedzą, że inaczej mocy do uzyskania boskości by nie było. Widać to choćby po gwieździe Dawida, która ma sześć rogów, a więc po milionie zamordowanych żydów ma jeden róg, a co daje wynik oświęcimskich 6 milionów zagazowanych cyklonem B.
Tak czy owak w tych wariactwach i szaleństwach żydzi najlepiej czuli się w Polsce i to z Polski wyszły ich najbardziej krwawe plemiona, które mordowały Rosjan, a teraz spuszczają ostatnie krople krwi z Ameryki, którą lada chwila wysadzą w powietrze i uciekną do Europy.
Polska jednak jakoś im się nie udała – tak do końca - jako ofiara jednego ciosu. i Żydzi wbiwszy nam kły wiszą nam u gardła od wieków, ale ostatecznie, mistycznie nie mogą nas dogryźć. I my chociaż skrwawieni, zdziesiątkowani trwamy w walce, chociaż jesteśmy coraz żałośniejsi w tym oporze i może nawet wydajemy ostatnie tchnienie, ale to trwa - mistycznie.
Ten nasz stan pochyłego drzewa, niezdecydowania politycznego, szatańskiej teologii, która przymyka oczy nie tylko na żydowskie zbrodnie przeciwko ludziom, ale nawet przeciwko Imieniu Bożemu - to wszystko czyni nas bluźniercami przed Bogiem – co najgorsze, pozbawia nas atrybutów Ludu Bożego, a żydom daje nadzwyczajny wiatr w żagle.
Obecny problem żydowskiego terroru w świecie jest wielopłaszczyznowy i ogólno światowy, ale widać, że głównym źródłem tego zła jest Polska. Bo nawet ani Izrael, ani USA, gdyż w zadziwiający sposób żydowska duchowość w świecie czerpie z żydostwa w Polsce. A drugim biegunem, podobnym do Polski jest niewątpliwie Watykan.
O ile rozpad chrześcijaństwa widać od tysiąca lat, a jego deklaratywne zamanifestowanie czytamy w dokumentach Soboru, to wygląda na to, że (dodaję to bo uwagi poniżej) głównym prestigatorem posoborowym był nie kto inny jak Karol Wojtyła, czyli posoborowy święty Jan Paweł II, którego Bergoglio wyniósł na ołtarze w dzień Holokaustu.
http://gazetawarszawska.eu/2014/04/30/jan-23-jp-2-swietmi-dnia-holocaustu/
Wojtyła ma tak straszny życiorys z okresu polskiego – okupacja, ksiądz, biskup – supergorliwy uczestnik Soboru – że jego niewyjaśnionym lecz dwuznacznym życiorysem można by obdzielić wielu TW czy członków masonerii. W Gazecie Warszawskiej mamy cały ciąg rozrzuconych informacji nt. przeszłości Wojtyły jego mentora Turowicza lub oszustw na Soborze(+++).
Napiszmy jednak tu parę zdań, bo obecna przerażająca nawałnica żydowska ma swoje źródła w osobie Jana Pawła II i jego fałszywym duszpasterstwie.
Jak wiemy JPII był papieżem przez 25 lat i w trakcie tego okresu dopuścił się dokonania wielkich szkód przeciwko Kościołowi i Polsce.
Dajmy fragment niepublikowanego tekstu:
Skąd to się wszystko wzięło i jak do tego doszło?
Jak jest możliwe to, że Polacy uprawiają taką bezwstydną politykę autodestrukcji, czołgania się przed żydami, czy ciągle przepraszają świat cały za „nasze liczne grzechy” wobec żydów. Skąd ta autodestrukcyjna mentalność dająca przestrzeń dla tej samobójczej polityki wstydu?
Odpowiedzią na to pytanie jest m. in. sprawcza rola osoby Jana Pawła II, Karola Wojtyły. Który mając przed sobą zniszczone wojną młodociane społeczeństwo, pragnące wyrwać się spod kurateli komuny cynicznie nim manipulował i w każdym nawet potencjalnym tylko konflikcie z żydami, wybiegał gorliwie przed szereg faworyzował żydów a dyskryminował Polaków.
Jego bluźniercza rola w Kościele i przestępcza, karno-prawna w Polsce, rola Jana Pawła II, a prywatnie Karol Wojtyła.
Jan Pawel II podczas swego b. długiego pontyfikatu dokonał ogromnych zniszczeń w całym Kościele, a co szczególnie lokalnie w Polsce odbiło się tak na naszej religijności, jak i zbiorowej psychice - na naszej polskiej zbiorowej psychice, a nawet na naszej zdolności postrzegania rzeczywistości i emocjonalności społecznej. A właśnie szczególnie w Polsce, szczególnie w Oświęcimiu, mistycznie - gdzie żydówka Azari bezprzykładnie znieważyła to męczeńskie miejsce umęczonych narodów – a gdzie, jako wyrafinowany prestidigitator i nieświadomy naturszczyk zła, Jan Pawelł II, wypędzając zakonnice z ich domu - dopuścił się świętokradztwa w Kościele i złamania polskiego, świeckiego prawa karnego – za to drugie powinien być ścigany przez polski wymiar sprawiedliwości. Bo nie mniej ni więcej wypędził zakonnice z ich mieszkania! Nawet powściągliwi w wypowiedziach komentarzowy tamtego okresu – konfliktu na Żwirowisku zauważali, że do tej pory tylko okupanci i zaborcy likwidowali polskie kościoły czy klasztory. Czyli zaliczono Jana Pawła II w poczet wrogowi Polski.
📷
Ale, tak zresztą jak Wojtyła zaszkodził Polakom, tak samo przecież zaszkodził katolikom w całym Kościele, z tą jednak zasadniczą różnicą, że żaden naród w świecie nie był tak zniszczony w czasie II w. św. jak Polacy, i nigdzie nie wystąpiła tak ogromna przerwa kulturowa między pokoleniami, utrata 12 milionów istnień z trzydziestu sześciu przed wojną, która po wojnie ułatwiła żydom to zbiorowe manipulowanie nami. Czyli żaden naród w Europie - skutkiem ludobójstwa wojennego drugiej wojny światowej - nie był tak łatwym łupem żydowskiej zbrodniczości – tak fizycznej jak i mentalnej, jak umęczeni Polacy. To szczególnie, że żydzi wyszli z Drugiej Wojny Światowej faktycznie nietknięci – biorąc pod uwagę ich zasoby społeczne w USA wielkiej Brytanii, ZSRR i innych krajach niedotkniętych wojną na własnych terytoriach. I te nienaruszone siły żydzi skierowali po wojnie przeciwko Polsce jako ziemi obiecanej polin.
A Wojtyła wygadując w koło brednie o „shoah” czy „holokaust” kierował słowa współczucia troski czy niepokoju pod błędnym adresatem, bo żydzi byli przecież bezpośrednimi sprawcami wojny – byli stroną w II Wojnie Światowej. I jako ewidentni późniejsi bezpośredni kolaboranci najeźdźców tj. Niemców i bolszewików sami sobie są winni start własnych.
Na czym to szkodzenie polegało? Mianowicie kiedy Jan Paweł II przybył do Polski z pierwszą wizytą, to wielokrotnie i na różne sposoby wysyłał żydom tajemne sygnały o jego gotowości do przeprowadzenia zmian w Kościele w kierunku podporządkowania go żydom. Jak dopiero długo potem, my Polacy to zauważaliśmy, to szara uśpiona nam niezauważalna społeczność żydowska - natychmiast to zauważyła ­– w przeciwieństwo naszej długotrwalej nieświadomości.
Oprócz wcześniejszego wybrania satanicznego pastorału, przybył na pierwsze msze w Warszawie z mitrą z symbolami zamaskowanej gwiazdy dawidowej – co wyraźnie widać na zdjęciu, potem zaś pojechał do Oświęcimia i tam w obozie modląc się przed tablicami pamięci osobno ustanowionych dla każdego z narodów tam ciepiących, zatrzymał się przed tablicą poświęconą żydom i dłużej niż przed innymi tablicami „zatopił się zadumie”. Korespondenci te „zadumę” podkreślali później wielokrotnie i to nawet parę lat po wizycie.
Momentem zupełnie przełomowym była śmierć prymasa Wyszyńskiego, która uwolniła Jana Pawła od swoistego nadzoru. Szybko po śmierci Prymasa nastąpiła cała lawina zażydzeń kościoła w Polsce nowymi biskupami o pochodzeniu żydowskim. Nowa władza i nowe porządki, seminaria dla kleryków zaczęły być wizytowane „zapraszanymi” rabinami, gdzie podczas takich wizyt zasłaniano krucyfiksy na ścianach, aby nie ranić żydowskiej "wrażliwości religijnej".
📷
W Rzymie JPII poszedł do synagogi i tam kajał się przed żydami, potępił przedpoborowe nauczanie Kościoła, a więc poprzednich papieży. Co skutkiem prawa jego samego ekskomunikowało z Kościoła. To zgorszenie w synagodze doprowadziło do napadu żydowskiego w Oświęcimiu, na klasztor karmelitanek na Żwirowisku. Po dwóch tygodniach po wizycie w synagodze żydzi - którzy w tym celu specjalnie przybyli z USA - napadli na zakonnice na Żwirowisku, a rzucając kamieniami w klasztor otwarcie zażądali od papieża wyrzucenia Sióstr i zlikwidowania klasztoru. JPII oczywiście popadł w głęboką zadumę i po miesiącach wydał głęboką przemyślaną decyzję, że Karmelitanki powinny ustąpić i się wynosić – z ich własnego domu!!! Oczywiście podczas tej zadumy, Wojtyła doszedł do jeszcze bardziej troskliwych myśli, zadecydował, że siostry będą przeniesione do nowego miejsca „Centrum Dialogu i Modlitwy”, które to budynki będą wybudowane na koszt wdowiego grosza z tacy polskiego Kościoła, a te siostry karmelitanki będą tam usługiwać żydom, którzy je właśnie wypędzili z klasztoru. Większego diabelskiego szyderstwa nawet najgorsze dno piekła by nie wymyśliło. A ta żydowska wrażliwość religijna była Siostrom szczególnie bolesna, bo ich bardzo surowa reguła zakazuje im kontaktów ze światem zewnętrznym, mają modlić się, milczeć i uprawiać ogródek. A tu Jan Paweł II dorzucił im obowiązek usługiwania żydom!
📷
Cardinal Lustiger tête-à-tête with the chief rabbi of France. He told the Jewish Telegraphic Agency: "The decision to become Christian did not present itself to me as a negation of my Jewish identity." Inside the Vatican, December 1997
http://www.traditioninaction.org/HotTopics/a028htJPII_VisitToSynagogue1986.htm
Dalej JPII zmodernizował różaniec, a czemu sprzeciwiał się nawet poprzednik Paweł VI oraz zdewastował liturgię Mszy św. za pomocą ministrantek, a które decyzje podjął tajnie, pod wpływem silnych psychotropów (na parę dni przed operacją jelita grubego) – a świat dowiedział się o tych porządkach prawie dwa lata po fakcie. To wszystko przeplatane było wizytami żydowskiej masonerii B'nai B'rith, żydowskich myślicieli, pisarzy, a nawet takich wycieruchów warszawskich jak Mazowiecki czy Geremek. W tej gorszącej orgii żydofili, bezwstydu i niewątpliwego filosemickiego zboczenia Jan Paweł II był nawet gotów potępić Kościół Święty za dwa tysiące lat „antysemityzmu”.
Do tej strasznej katastrofy o mało nie doszło za sprawą wezwania – prowokacji - rabina Rosen`a z Jerozolimy w roku 1996 czy 1998.
Rabin Rosen, biorąc udział w debacie o przygotowaniach do obchodów dwutysiąclecia chrześcijaństwa na Watykanie zaproponował, aby przy tej okazji papież Jan Paweł II potępił grzechy antysemityzmu, jakich „Kościół dopuścił się na przestrzeni 2000 lat” przeciw żydom i aby za te grzechy kościoła Jan Paweł II uroczyście i publicznie przeprosił. Jan Paweł II zgodnie z duchem służalstwa żydom natychmiast ten temat podchwycił i spontanicznie, roboczo zadeklarował, że takie potępienie i przeprosiny będą miały miejsce.
Na szczęście dla Kościoła Świętego i nas samych oburzenie bezczelnością tego rabina dopadło nie tylko uczciwych kardynałów, ale wywołało gorący sprzeciw nawet wśród czołowych zwolenników „dialogu” z żydami. Dość brutalnie i bez ogródek wytknięto Wojtyle to, że Kościół Święty jest instytucją, która nie popełnia grzechu (a tylko ew. ludzie należący do Kościoła mogą) i wielkim błędem byłoby przepraszać za Kościół.
A dodajmy od siebie: w Kościele obowiązuje nauczanie, że Kościół jest Mistycznym Ciałem Chrystusa.
https://opoka.org.pl/biblioteka/W/WP/pius_xii/encykliki/mystici_corporis_29061943.html#m0-1
Prawda ta nauczana jest od świętego Pawła Apostoła, przez św. Augustyna, a formalnie położył na tym klamrę PIUS XII: ENCYKLIKA MYSTICI CORPORIS CHRISTI.
+
📷
Grób ludożercy Różańskiego na Powązkach będzie odnowiony z pieniądze rodzin ofiar zamęczonych i pomordowanych przez niego Polaków.
100 milionów przydzielone przez Sejm.
Wyjaśniając pochodzenie przyczyny obecnej agresji i rozpasania żydów w Polsce i lizusostwa ich pachołków, takich ja np. Duda czy cały ten rzekomy rząd RP, widzimy jasno, że odbywa się to na tle wielkich precedensów bezustannego pasma ustępstw Polaków i władz Kościoła wobec żydów. Przykład poszedł z góry lub jak chcą inni: ryba psuje się od głowy.
Istnieje coś takiego jak zbiorowa psychologia społeczeństw, odruch Pawłowa czy stan społecznej odporności immunologicznej. I psychologia wojenna, bardzo dobrze rozwinięta w USA, jest w Polsce stosowana już od okresu powstania Solidarności. Psychologia ta służy obniżeniu psychologicznej odporności immunologicznej Polaków. I tu właśnie JPII był pierwszym narzędziem tej żydowskiej psychologii wojennej, posługującej się takimi elementami osłabienia naszej odporności immunologicznej jak np. pedagogika wstydu, propaganda żydowskiego wybraństwa, „Polacy muszą ustąpić” lub konieczność przepraszania za wszystko i wszystkich. I ta polityka na kolanach jak teraz wyraźnie już widać, czy aprioryczna tolerancja zaczęła się od właśnie Wojtyły.
Ta orgia żydofilstwa, którą przez ćwierć wieku Jan Paweł II ekshibicjonistycznie prezentował wobec wiernych, ma dwa wielkie aspekty popychające wydarzenia w niekorzystnym dla nas kierunku.
Mechanizm psychologiczny - odruch Pawłowa – u nas uruchomiający się na dźwięk słowa „żyd”, „holocaust”, „shoah”, „gestapo”, „szmalcownik”, „Jedwabne”, „Kielce”, „pogrom” etc. wywołuje takie reakcje, jak to widać u naszych zawodowych podcieraczy: marszałków sejmu i senatu, ministrów. Obiektywnie rzecz biorąc wiele z tych były osób karmione błazeństwami Jan Pawła II od młodości, a co musi się udzielać w sensie masowej hipnozy tłumów i owczego pędu, czego tłumy te nie są świadome. Wbijane w głowę kompleksy podrzędności, poczucie powinności ratowania żydów kosztem życia własnej rodziny, to bezustanny magiel mass mediów, który został uformowany przez pontyfikat JP II.
Obecne wyniki sondaży zrobionych w Polsce na temat „odpowiedzialności za holokaust” podają, że 30% Polaków uważa, że „Polacy ponoszą odpowiedzialność za holokaust”! A przecież to zupełne wariactwo, albo ankieterzy oszukują, albo 30% ma wyprany mózg przez zbiorową hipnozę Wojtyły, albo w Polsce 30% populacji to żydzi i ich szabesgoje, którzy wiedzą, w co mają wierzyć i co mówić. Tak czy owak pontyfikat Jana Pawła II pozostawił w naszych umysłach straszne blizny żydofilii.
A tak jak Wojtyła nas samych okaleczył, osłabił i zdemoralizował, tak dał żydom wiatr w żagle.
My przez 25 lat wysłuchiwaliśmy pierwszeństw żydowskich w każdej postaci i uwierzyliśmy w końcu, że to jest norma.
A żydzi tak samo, przez tamte 25 lat wysłuchiwali tego, że my zawsze jesteśmy drudzy, oni żydzi zawsze są pierwsi - w każdej postaci i oni również uwierzyli w końcu, że to jest norma.
Żydzi, tak wychodowani, przez Wojtyłę, wierzą w to, że w Polsce wszystko im się należy, że Polska to gratisowa dziwka, nadstawiająca swe krocze na każde zawołanie żyda, a nawet po pieniądze nie wyciąga ręki za te seksualne usługi. Żydzi wierzą, że tak ma być na zawsze.
Żydzi przyzwyczaili się i nawet dokonali „nadbudowy” psychologicznej swego stanu, są przeświadczeni - uwierzyli w obłąkanie własnej narracji – że to oni są ofiarami drugiej wojny światowej. To w takim stopniu, że u nich hasła takie jak „holokaust” czy „antysemityzm” też działają na zasadzie odruchu Pawłowa, ale ze skutkami w odwrotnymi do naszej strony.
Bo jak my na hasło „holokaust” nadstawiamy się żydom, pozwalamy profanować nasze świątynie, wyrzucać naszych braci z domów, wyniszczać fabryki i gospodarstwa itd.
To u żydów jest odwrotnie, żydzi na dźwięk tego hasła „holokaust” idą w Polsce na całość i ani im w głowie, że możemy im powiedzieć „nie”.
Oni już tak mają! Ale i my też tak mamy - niestety.
+
O ile sama prowokacja Azari była zaplanowana przez czołowe ośrodki żydowskie i było to dobrze zagrane, to skutki, jakie ona wywołała w naszym społeczeństwie, są dla żydów wielkim szokiem. Ponieśli oni ogromne straty wizerunkowe nie tylko w Polsce, a nawet i w świecie, a w tym konflikcie Polska jest postrzegana przez inne społeczności bardzo pozytywnie, a nawet z podziwem. Widać wyraźnie, że władze warszawskie robią wszystko, aby sprawę wyciszyć, Polaków zdemobilizować, uśpić. I wtedy nadejdzie nowe uderzenie, jeszcze silniejsze, a będzie już dużo lepiej przemyślane przez żydów.
Jest oczywiste, że filosemicki odruch Pawłowa tkwi głęboko tak w naszym upodleniu, a co nas wyniszcza, jak i w żydowskim ludożerstwie a co im daje przewagi wobec nas, i trudno to będzie przezwyciężyć. Musimy zatem być czujni, jątrzyć rany, szerzyć „antysemityzm” i prowokować żydów do agresji.
W tym starciu nasze uśpienie jest naszym najgorszym wrogiem, musimy bezustannie uderzać w żydów i wyciągać ich na otwarte pole. Bo MY tylko w alercie i walce jesteśmy silni i narodowo zwarci.
+
Naszym grzechem pierworodnym naszej Świętej Wiary, polskości, niepodległości, marzeń o Polsce jest Oświęcim!
Tam Jan Paweł II wbił nam nóż w plecy i powiesił nam kamień u szyi, tam otwarto żydom bramy polinu. Po awanturach na Żwirowisku, po aresztowaniu Świtonia za okupację pod namiotem, Polacy zapomnieli o tamtym miejscu. Paradoksalnie Azarii ich obudziła, bo żydzi przeliczyli się z nadziejami na polską pasywność i obojętność. I obecnie panuje wśród nich wielka panika. Ona też jest dotknięta odruchem Pawłowa.
Żydzi dobrze wiedzą, że Oświęcim jest bramą do polinu, a nawet tak nazywają ten obóz. Dlatego Oświęcim to już od dawna - de facto - jest terytorium Izraela, a teraz Daniels potwierdził jedynie to, że oni chcą, aby było to jeszcze i de jure - a która to groźba była nam oczywista od dawna.
Żydzi boją się polskiej inwazji na obóz i wypędzenia żydowskiego personelu. Dlatego chcą eksterytorialności - międzynarodowych sił policyjnych. Teraz muszą już sami kombinować, bo Wojtyła nie żyje i im nie pomoże, ale oni nie ustają nigdy.
Tam, na terenie obozu leży ciało Świętego Maksymiliana, które nie uległo spaleniu mimo dwukrotnego wrzucenia go do pieca. I jeśli Świtoń został otruty, a co wysoce prawdopodobne, to z tego powodu, że rozpoczął starania o znalezienie dokumentów mówiących o miejscu ukrycia ciała M. Kolbego. Dokumenty i inne świadectwa o miejscu pochowania ciała miał biskup Rakoczy w Bielsku Białej - Rakoczy jest żydem.
I dlatego nasza walka, nasze przebudzenie musi nastąpić w walce z żydami w Oświęcimiu. Oświęcim musi być wyzwolony spod władzy Żydaera, spod władzy Żydostwa i Karmelitanki muszą wrócić do swego klasztoru.
A Polska musi na jego terytorium wybudować nie kościół nawet, ale bazylikę. Jest to miejsce naszego wielkiego męczeństwa naszych masowych grobów i musi być uświęcone bazyliką.
Ratunek Polski tylko tam jest możliwy.
Nasz odruch Pawłowa musi być przezwyciężony: żydowskie problemy nie są naszymi.
📷
Żydzi nas nie obchodzą, niech się wynoszą tam skąd przyszli, my ich tu nie chcemy.
Polska to Nasza Ziemia, Nasza Ojczyzna!
In Christo
Krzysztof Cierpisz
04-03-2018
+++
Kalendarium konfliktu oświęcimskiego
Wojtyła i żydomasoneria: DOSSIER ON IDO-C
Pochówek Macharskiego – chichot piekieł
Smoleńsk 2015 - pięć lat żydokłamstw
Dzień judaizmu w Kościele: zdrajca.
Macharski - kombatant synagogi ...
Nie ma zgody na to, aby dzieci Ulmów były żydowskim nawozem
Rezolucja Związku Literatów Polskich w Krakowie w sprawie procesu krakowskiego
Biedni Polacy patrzą na getto ...
When Karol Wojtyła Refused to Baptize an Orphan
Fr. Luigi Villa Ph. T: Karol Wojtyła beatified?…..never! ...
When Karol Wojtyła Refused to Baptize an Orphan ...
List JANA PAWŁA II do RABINA RZYMU z okazji stulecia Wielkiej Synagogi w Rzymie – Vatican, 22 Maj 2004
When Karol Wojtyła Refused to Baptize an Orphan ...
Oszustwo w Watykanie
Krzyż ma być usunięty ze Żwirowiska!
Lustiger: Skoro tak trzeba.

submitted by Gazetawarszawska to u/Gazetawarszawska [link] [comments]


2018.08.28 22:29 Gazetawarszawska Ustawa IPN a odruch Pawłowa żydowskich ludożerców.


OKUPACJA ŻYDOWSKA W POLSCE 04 MARCH 2018
+++
Laudetur Iesus Christus
Ta nieludzka tresura polskich gojów w wykonaniu sadystycznych żydowskich oprawców, zwana eufemistycznie aferą IPN, musi się zakończyć, bo to skandal! Problem jednak leży w tym, że wymaga ona aż chyba jakiejś dramatycznej interwencji towarzystwa przyjaciół zwierząt – a o to bardzo trudno.
http://www.gazetawarszawska.com/index.php/okupacja-zydowska-w-polsce/525-ustawa-ipn-a-odruch-pawlowa-zydowskich-ludozercow

Bo to nieludzkie zmuszanie tresowanego polskiego establishmentu do takich wyuzdanych scen, jakie co chwila widzimy w TVP, jest aktem wręcz nieludzkiego sadyzmu wobec tych zniewolonych zwierząt, a nawet jakby gorzej.
Wizualnie doświadczamy tego, jak czołowi politycy - od prezydenta w dół - publicznie spijają żydowskie szczyny a przy tym posłusznie stają na tylnych łapach, a podnosząc łapy przednie prostują dumnie karki, wodząc wkoło świetlistym wzrokiem po zebranej publiczności, wyrzucają z siebie słowa solennego potępienia siebie samych, żydów przepraszają, na innych gojów donoszą i deklarują własną osobistą poprawę. Przypomina to całkowicie czasy „komuny” gdy towarzysze z różnych powodów składali ‘samokrytyki”, a jedno czego tu brak to wywózek na Sybir albo strzałów w tył głowy w areszcie na Rakowieckiej. No czasy się zmieniają – trudno.
Sadyzm to straszny, ale i niecodzienny, zaskakuje nawet tych, których nic już nie dziwi.
To wiadomo, że uczenie małpy tańca wymaga przypalania tym tresowanym zwierzętom łap tylnych za pomocą gorącego żelaza, trzeba się z tym pogodzić, ale żeby klasa polityczna operowała politycznie i wizerunkowo na żydowskich szczynach, a cała polska żurnalistyka biła przy tym brawo, tego nikt przedtem nie widział.
A i nie ma nikogo, kto by wzywał policję czy straż miejską, a by przynieść ratunek umęczonym zwierzętom... i tortury trwają dalej.
Ale miejmy zrozumienie, nawet ci - od ochrony przyrody – żadnego doniesienia na policję nie zrobią, bo – po pierwsze - są sami bardzo mocno wystraszeni. Nie wiedzą, czy aby taka obrona zwierząt nie byłaby przypadkiem antysemityzmem sama w sobie, bo przeszkadzanie żydom w czymkolwiek jest grzechem ciężkim. A poza tym – po drugie - pod względem czysto intelektualnym, zoolodzy ci są mocno skonfundowani, gdyż nie wiedzą, do jakiego to gatunku kręgowców trzeba by zaliczyć np. Dudę, który w żydowskim przedszkolu skarży się ludzkim głosem, że „pęka mu serce”. I zoolodzy systematycy nie wiedzą, co o tym myśleć, czy to już małe żydki tak biją, czy też jedynie dla gatunku Dudy typowe jest to, że nie potrafi odskoczyć.
Ale w końcu na potrzeby tego artykułu może nie powinniśmy przechodzić na zoologizm czy teorie ewolucji, ale spojrzeć na sprawę od strony historycznej, teologicznej, spiskowej.
+
Ta obecna bezprzykładna w historii ludzkości antypolska awantura żydowska w Polsce i świecie może być rezultatem wielu czynników.
Faktycznie od strony socjalno-emocjonalnej, w aspekcie objawowym, jest prostym skutkiem polskiej miękkości wobec żydów i braku zdecydowania w biciu ich po ryjach. A to tylko choćby jedynie za nasze podejrzenia żydów o robaczywe myśli, które ewentualnie mogłyby im chodzić po głowach. Bo dobra pała w ręku równo spadająca na żydowskie karki nie raz okazała się najlepszym środkiem dialogu, ekumenizmu i wspólnej modlitwy.
Sprawę dość dobrze nakreślił dr Hirszfeld w „Historia jednego życia”. Przedstawił w niej zachowanie żydów warszawskich, piszących listy pochwalne o Hitlerze, a którego urzędnicy, zamiast mówić żydom do widzenia dawali kopniaki na odchodne. I to żydom się podoba, i dlatego my również musimy podobnie czynić, wówczas żydzi nie będą mieć do Polaków pretensji o antysemityzm, bo takie oskarżenia są nam ciężkie.
Siła i przemoc to środki, które najlepiej docierają do żydowskiego serca i rozumu, bo wszytko inne, co jest bardziej miękkie lub jest mniej gorliwie używane, prowadzi żydów do rozpasania, a nas do grzechu poniżenia i upadku. Jeżeli ktoś chciałby się gniewać, za ten „antysemityzm” zwarty w tych słowach – a nie czytał Hirszfelda - to niech najpierw wytłumaczy, dlaczego żydzi kochają Niemców, a nienawidzą Polaków, dlaczego jeżdżą na pielgrzymki do Oświęcimia i tam radośnie tańczą na grobach setek tysięcy ofiar, robią sobie roześmiane selfie na tle rusztu pieca do zwłok w krematorium, w którym spalono ich rodzinę łącznie z mame i tate. A taki młody żyd na fotografii z rusztami krematorium w tle, urodził się od zapłodnienia w próbówce z nasienia, znalezionego w lodowce dr Mengele, które to spermy były pobierane od żydów na rampie kolejowej zraz po przybyciu do Brzezinki. Dlaczego młodzież żydowska będąc w teatrze na sztuce o „holokauście”, widząc sceny z żydówkami przebijanymi bagnetami przez gestapowców, dopingują tych oprawców i proszą o to, aby tę żydówkę ciachnąć bagnetem raz jeszcze? Dlaczego robią gębę mieszkańcom Jedwabnego, skoro oni tych mieszkańców sami wywozili na Sybir całymi setkami, a te jedwabieńskie kmiecie, które się cudem uratowały przed taką śmiercią w gułagach, zamiast się na żydach zemścić to chroniły ich przed Niemcami?
Dlaczego?
Łatwo zauważyć, że żydzi nienawidzą wszystkich ludzi w koło i jeszcze nikt nigdy ich ani nie udobruchał, ani ułagodził i żaden naród, ani człowiek nie zaskarbił sobie żadnej przyjaźni u żydów ani wdzięczności czy lojalności. Polska, za sprawą Jana Pawła II, to kraina szczególnie skrajnej już głupoty i arogancji, a nawet bluźnierstwa w sensie notorycznie chorej tolerancji i uległości wobec żydów, która prowadzi Polskę – Lud Boży - ku zagładzie.
Nasza tolerancja wobec żydów jest w całkowitej sprzeczności z Ewangeliami i wywodzi się z ducha głębokiego antychrystianizmu. Najpierw zaczyna się to od zauważania w żydzie człowieka, potem następuje zrównanie żyda z chrześcijaninem, następnie żyd otrzymuje władzę nad ochrzczonymi społecznościami, a wszystko kończy się żydowskim ludożerstwem ludów i narodów.
Tak to wyraźnie widać w spektrum dwóch tysięcy lat chrześcijaństwa: pierwsze wieki I-VI w. charakteryzowały się niebywałą ekspansją chrześcijaństwa. Żydzi nie mieli tam dostępu do ośrodków władzy i byli izolowani od ludzi. Liczni wtedy jeszcze byli Izraelici, którzy się nawrócili, znali dobrze swoich byłych braci, podlegających szybko postępującej wśród nich judaizacji i wiedzieli, że dobrym słowem jeszcze nikt u nich niczego dobrego nie wskórał. Dlatego synagogi były palone, miejsca kultów zrównywane z ziemią. A Jeśli żyd występując zbrojnie przeciw sanacji bywał zabity, to papieże zakazywali władcom jakiejkolwiek kary dla zabójców. A ci papieże nakazywali wiernym tolerancję wobec żydów, ale jedynie pod wzglądem przestrzegania wobec nich praw ludzkich, bo dopatrywali się u żydów cech człowieczeństwa, a co w świetle obecnego świata było błędem.
Teraz po dwóch tysiącach lat mamy sytuację nie tylko zupełnie odwrotną, a nawet widać elementy zupełnie nieznane w historii dwóch tysięcy lat chrześcijaństwa. Bo na żydowskiej władzy wobec Dzieci Chrystusa widać coś znacznie gorszego niż rękę hegemona, ale ujawnia się absolutny satanizm polegający nie tylko na wymaganiu kultu bożego wobec żydów jako bogów, ale są praktykowane masowe mordy i nieskrywane exterminacje ludów i narodów. A które to zbrodnie są budowane na teologii kultu żyda, gdzie hasła „holokaust”, „antysemityzm”, „shoah” są matematycznymi operatorami na służbie żydowskich dogmatów o ich „niezasłużonych cierpieniach”, których pod groźbą kary więzienia nie wolno dyskutować, a co uzasadnia i ułatwia ich żydowski terror wobec ludzi, jako swoistą profilaktykę przed nawrotem „choroby antysemityzmu”.
Pod względem teologiczno - duchowym obecna sytuacja jest wynikiem apostazji Soboru Watykańskiego Drugiego. Sobór złamał Pierwsze Przykazanie, porzucił wyznanie Boga w Trójcy Świętej i uznał boga żydów i muzułmanów za swojego. O ile Sobór nie spadł z Księżyca i był skutkiem problemu nabrzmiewającego od co najmniej tysiąca lat, to jego formalne deklaracje definitywnie zadeklarowały ostateczne odstępstwo. Sobór zerwał Przymierze z Chrystusem, a skutkiem tego został pozbawiony asysty Ducha Świętego. Brak ten widać szczególnie wśród osób konsekrowanych, które pozbawione łaski Ducha Świętego popadają w ten powszechny obłęd widoczny dla każdego.
Ten autentyczny sobór szatana zniszczył doktrynę, liturgię i sakramenty, a naukowe księgi katolickich naukowców przez setki lat badających doktryny żydowskie i islamskie po prostu spalił. Skutkiem tego już w pierwszych latach po Soborze stan kapłański został porzucony przez dziesiątki tysięcy księży, bo zauważono, że to nie jest ten sam Kościół, któremu tamci duchowni składali śluby wierności i posłuszeństwa. Ekskomunikowana hierarchia (wierna Soborowi), czyli osobnicy wyrzuceni poza obręb Kościoła Świętego - niszcząc to, co święte i prawdziwe, zaczęli szerzyć teologię dialogu i głaskania żyda jako alternatywy dla Świętości i Prawdy. A to w narastającej atmosferze gorliwego oskarżania Kościoła świętego o dwa tysiące lat błędnego stosunku do żydów, tzn. błędnego nauczania Ojców Kościoła. Te posoborowe politruki karmiły i karmią nadal ogłupione masy wiernych szatańską demagogią mówiącą, że to my jesteśmy winni, niegodni i zbrodniczy, bo gdybyśmy byli prawi, gorliwi w autentycznym chrześcijaństwie, to żydzi byliby częścią naszej wspólnoty i cała ludzkość byłaby taka szczęśliwa. A te różne wydarzenia podlegające „dwuznacznej” interpretacji są jednak jednoznacznie interpretowane jako skutki „bolesnego antysemityzmu” mającego swe źródło w błędach Kościoła. Żydzi bowiem, to „dobrzy ludzie”, którzy robią to co robią, bo Yaweh tak chce i takie jest prawo – a oni są wierni.
Po Soborze taka interpretacja faktów minionych i praw stanowionych na przyszłość jest podstawowym kanonem myślenia i wszelkich deklaracji na piśmie. Według tych perwersyjnych, autoagresywnych bredni źródłem wszelkiego gwałtu, zamieszania i nienawiści jest „antysemityzm”. Nikt jednak nie zarzuci błędu logicznego tej swołoczy teleologów i hierarchów, bo w końcu przy takiej argumentacji należy konsekwentnie uznać, że najgorszym, najbardziej zbrodniczym, niechrześcijańskim chrześcijaninem był Pan Jezus Chrystus, skoro żydzi aż musieli Go powiesić na krzyżu, za te liczne antysemickie okropności, których On się wobec nich dopuścił. A to jedno z najgorszych:
Nazajutrz, gdy wyszli oni z Betanii, uczuł głód. A widząc z daleka drzewo figowe, okryte liśćmi, podszedł ku niemu zobaczyć, czy nie znajdzie czegoś na nim. Lecz przyszedłszy bliżej, nie znalazł nic prócz liści, gdyż nie był to czas na figi. Wtedy rzekł do drzewa: «Niech nikt nigdy nie je owocu z ciebie!» Słyszeli to Jego uczniowie (Mk 11, 12-14).
A nie jest to jedyna, a straszna, antysemicka rzecz w Ewangeliach, trzeba tylko trochę poczytać i nie opowiadać żenujących bredni o interpretacji nadstawiania policzka czy oddawania płaszcza, lecz warto sobie wziąć do serca to, że tym którzy gorszą maluczkich, grzech nigdy nie będzie odpuszczony. A więc Polakom nie będą odpuszczone te straszne grzechy żydowskie jako „grzechy cudze”, bo Polacy ich tolerują a nawet zabijają swoje dzieci w ofierze żydom. Żydzi gorszą maluczkich, a te grzechy spadają na głowy polskiej wobec żydów tolerancji. Jeśli słowa Ewangelii brać na poważnie, to czy Polacy nie są przeklęci przez Boga i te straszne nasze dzieje nie są skutkiem batów bożych, jako kar za nasz pozytywny stosunek do żydów?
Żydzi są infantylnymi psychopatami o tak wysoko rozwiniętej mani wielkości, mani prześladowczej o wybraństwie. W wierze o neurotycznym przeświadczeniu co do własnej racji w każdym calu i prawu do wszystkiego w świecie, tak daleko posuniętej, że rozpędem rozwinęli teologię niedoskonałości i niesprawiedliwości ze strony samego Yaweha, a w tym i ich racje oraz prawa do rasistowskiego potępienia gojów, a nawet i zwierząt, które też są przeklęte. To wszystko w takim wielkim stopniu i obłędzie, że samych siebie uznają za bogów i twierdzą, że każdy żyd ma w swoim ciele małą fizyczną cząstkę fizycznego boga. Przy czym ta cząstka boga nigdy nie umiera z żydem, ale w chwili jego śmierci cząstka z tego umarłego żyda przechodzi na innych żydów, to znaczy akumuluje się w innym żydzie. Jest to podobne do kumulacji kapitału skutkiem np. przejęcia spadku po zmarłym akcjonariuszu kuzynie. Tak więc żyd na śmierci innego żyda kumuluje w sobie więcej żyda w żydzie, czyli w żydzie żyd kumuluje więcej boga.
📷
📷
Tym to chyba tłumaczyć należy tańce i śpiewy radości wśród licznych wycieczek żydów z Izraela, którzy przyjeżdżając do Oświęcimia rachują żydowskie trupy, a te ilości mnożą przez dziesięć i w takich rachunkach robią sobie raporty i prognozy o tak nabytych w sobie coraz to większych udziałach żyda w żydzie.
📷
Oświęcim:..... żydowi wolno klękać tylko przed bogiem....
Oświęcim jest dla żydów Eldorado, a nawet Drabiną Jakuba o czym pisał Carl Marx, co malował Chagall, a co PiS uzewnętrzni w Pomniku Smoleńskim. Bo te schody nie są schodami do Tupolewa na Okęciu, ale żydowskimi schodami do nieba. Żydzi wejdą na tych schodach do nieba, wtargną do pokoju Yaweha, zwiążą go, zniewolą do reszty i zasiądą na jego tronie (Marx). Pomnik ten – w rzeczy samej - mówi prawdę o żydowskim sprawstwie porwania Delegacji i rytualnym mordzie założycielskim nowego Żydaera w polin.
Dzięki tym Oświęcimiom i Treblinkom musi być już tyle tego żyda w żydzie, że jest on już bogiem, bo jak widać na zdjęciu żyd klęczy przed żydem. A jest to zakazane jako klękanie przed kimkolwiek, żydem czy co gorsza gojem, bo żydowi wolno klękać tylko przed bogiem. I tu na zdjęciu żyd klęczy przed sobą, to znaczy, że żyd jest bogiem - a co musi wynikać z rachunkowości „holokaustu”.
To z tego właśnie! Ale i wielu innych podobnych praw - które boimy się tu więcej wyliczać, żeby nie popaść w antysemityzm – z powodów, których żydzi tak bardzo nienawidzą Polaków, a tak bardzo kochają Niemców. Nienawiść żydów do Polaków jest wynikiem między innymi ofiarności setek tysięcy polskich głupków, których ogromna część została rozstrzelana podczas okupacji za ukrywanie żyda, a nawet jedynie za podanie wody do picia. Bo te tysiące Polaków były główną przeszkodą w kumulacji żyda w żydzie, gdzie boskim rozmiarem wyliczeń była rabiniczna liczba 6 milionów: Liczba 6 milionów była odczytana już w umyśle żydowskiego mędrca na Bałkanach w XIX wieku. Chociaż złośliwi goje twierdzą, że te sławne 6 milionów były skutkiem błędnego odczytania - pomylenia litery z cyfrą w jakimś żydowskim starym piśmidle i z liter zrobiono jakieś liczebniki i wyszło „sześć”, no a jak sześć to przecież milionów, bo żydzi znają się na liczbach i wiedzą, że inaczej mocy do uzyskania boskości by nie było. Widać to choćby po gwieździe Dawida, która ma sześć rogów, a więc po milionie zamordowanych żydów ma jeden róg, a co daje wynik oświęcimskich 6 milionów zagazowanych cyklonem B.
Tak czy owak w tych wariactwach i szaleństwach żydzi najlepiej czuli się w Polsce i to z Polski wyszły ich najbardziej krwawe plemiona, które mordowały Rosjan, a teraz spuszczają ostatnie krople krwi z Ameryki, którą lada chwila wysadzą w powietrze i uciekną do Europy.
Polska jednak jakoś im się nie udała – tak do końca - jako ofiara jednego ciosu. i Żydzi wbiwszy nam kły wiszą nam u gardła od wieków, ale ostatecznie, mistycznie nie mogą nas dogryźć. I my chociaż skrwawieni, zdziesiątkowani trwamy w walce, chociaż jesteśmy coraz żałośniejsi w tym oporze i może nawet wydajemy ostatnie tchnienie, ale to trwa - mistycznie.
Ten nasz stan pochyłego drzewa, niezdecydowania politycznego, szatańskiej teologii, która przymyka oczy nie tylko na żydowskie zbrodnie przeciwko ludziom, ale nawet przeciwko Imieniu Bożemu - to wszystko czyni nas bluźniercami przed Bogiem – co najgorsze, pozbawia nas atrybutów Ludu Bożego, a żydom daje nadzwyczajny wiatr w żagle.
Obecny problem żydowskiego terroru w świecie jest wielopłaszczyznowy i ogólno światowy, ale widać, że głównym źródłem tego zła jest Polska. Bo nawet ani Izrael, ani USA, gdyż w zadziwiający sposób żydowska duchowość w świecie czerpie z żydostwa w Polsce. A drugim biegunem, podobnym do Polski jest niewątpliwie Watykan.
O ile rozpad chrześcijaństwa widać od tysiąca lat, a jego deklaratywne zamanifestowanie czytamy w dokumentach Soboru, to wygląda na to, że (dodaję to bo uwagi poniżej) głównym prestigatorem posoborowym był nie kto inny jak Karol Wojtyła, czyli posoborowy święty Jan Paweł II, którego Bergoglio wyniósł na ołtarze w dzień Holokaustu.
http://gazetawarszawska.eu/2014/04/30/jan-23-jp-2-swietmi-dnia-holocaustu/
Wojtyła ma tak straszny życiorys z okresu polskiego – okupacja, ksiądz, biskup – supergorliwy uczestnik Soboru – że jego niewyjaśnionym lecz dwuznacznym życiorysem można by obdzielić wielu TW czy członków masonerii. W Gazecie Warszawskiej mamy cały ciąg rozrzuconych informacji nt. przeszłości Wojtyły jego mentora Turowicza lub oszustw na Soborze(+++).
Napiszmy jednak tu parę zdań, bo obecna przerażająca nawałnica żydowska ma swoje źródła w osobie Jana Pawła II i jego fałszywym duszpasterstwie.
Jak wiemy JPII był papieżem przez 25 lat i w trakcie tego okresu dopuścił się dokonania wielkich szkód przeciwko Kościołowi i Polsce.
Dajmy fragment niepublikowanego tekstu:
Skąd to się wszystko wzięło i jak do tego doszło?
Jak jest możliwe to, że Polacy uprawiają taką bezwstydną politykę autodestrukcji, czołgania się przed żydami, czy ciągle przepraszają świat cały za „nasze liczne grzechy” wobec żydów. Skąd ta autodestrukcyjna mentalność dająca przestrzeń dla tej samobójczej polityki wstydu?
Odpowiedzią na to pytanie jest m. in. sprawcza rola osoby Jana Pawła II, Karola Wojtyły. Który mając przed sobą zniszczone wojną młodociane społeczeństwo, pragnące wyrwać się spod kurateli komuny cynicznie nim manipulował i w każdym nawet potencjalnym tylko konflikcie z żydami, wybiegał gorliwie przed szereg faworyzował żydów a dyskryminował Polaków.
Jego bluźniercza rola w Kościele i przestępcza, karno-prawna w Polsce, rola Jana Pawła II, a prywatnie Karol Wojtyła.
Jan Pawel II podczas swego b. długiego pontyfikatu dokonał ogromnych zniszczeń w całym Kościele, a co szczególnie lokalnie w Polsce odbiło się tak na naszej religijności, jak i zbiorowej psychice - na naszej polskiej zbiorowej psychice, a nawet na naszej zdolności postrzegania rzeczywistości i emocjonalności społecznej. A właśnie szczególnie w Polsce, szczególnie w Oświęcimiu, mistycznie - gdzie żydówka Azari bezprzykładnie znieważyła to męczeńskie miejsce umęczonych narodów – a gdzie, jako wyrafinowany prestidigitator i nieświadomy naturszczyk zła, Jan Pawelł II, wypędzając zakonnice z ich domu - dopuścił się świętokradztwa w Kościele i złamania polskiego, świeckiego prawa karnego – za to drugie powinien być ścigany przez polski wymiar sprawiedliwości. Bo nie mniej ni więcej wypędził zakonnice z ich mieszkania! Nawet powściągliwi w wypowiedziach komentarzowy tamtego okresu – konfliktu na Żwirowisku zauważali, że do tej pory tylko okupanci i zaborcy likwidowali polskie kościoły czy klasztory. Czyli zaliczono Jana Pawła II w poczet wrogowi Polski.
📷
Ale, tak zresztą jak Wojtyła zaszkodził Polakom, tak samo przecież zaszkodził katolikom w całym Kościele, z tą jednak zasadniczą różnicą, że żaden naród w świecie nie był tak zniszczony w czasie II w. św. jak Polacy, i nigdzie nie wystąpiła tak ogromna przerwa kulturowa między pokoleniami, utrata 12 milionów istnień z trzydziestu sześciu przed wojną, która po wojnie ułatwiła żydom to zbiorowe manipulowanie nami. Czyli żaden naród w Europie - skutkiem ludobójstwa wojennego drugiej wojny światowej - nie był tak łatwym łupem żydowskiej zbrodniczości – tak fizycznej jak i mentalnej, jak umęczeni Polacy. To szczególnie, że żydzi wyszli z Drugiej Wojny Światowej faktycznie nietknięci – biorąc pod uwagę ich zasoby społeczne w USA wielkiej Brytanii, ZSRR i innych krajach niedotkniętych wojną na własnych terytoriach. I te nienaruszone siły żydzi skierowali po wojnie przeciwko Polsce jako ziemi obiecanej polin.
A Wojtyła wygadując w koło brednie o „shoah” czy „holokaust” kierował słowa współczucia troski czy niepokoju pod błędnym adresatem, bo żydzi byli przecież bezpośrednimi sprawcami wojny – byli stroną w II Wojnie Światowej. I jako ewidentni późniejsi bezpośredni kolaboranci najeźdźców tj. Niemców i bolszewików sami sobie są winni start własnych.
Na czym to szkodzenie polegało? Mianowicie kiedy Jan Paweł II przybył do Polski z pierwszą wizytą, to wielokrotnie i na różne sposoby wysyłał żydom tajemne sygnały o jego gotowości do przeprowadzenia zmian w Kościele w kierunku podporządkowania go żydom. Jak dopiero długo potem, my Polacy to zauważaliśmy, to szara uśpiona nam niezauważalna społeczność żydowska - natychmiast to zauważyła ­– w przeciwieństwo naszej długotrwalej nieświadomości.
Oprócz wcześniejszego wybrania satanicznego pastorału, przybył na pierwsze msze w Warszawie z mitrą z symbolami zamaskowanej gwiazdy dawidowej – co wyraźnie widać na zdjęciu, potem zaś pojechał do Oświęcimia i tam w obozie modląc się przed tablicami pamięci osobno ustanowionych dla każdego z narodów tam ciepiących, zatrzymał się przed tablicą poświęconą żydom i dłużej niż przed innymi tablicami „zatopił się zadumie”. Korespondenci te „zadumę” podkreślali później wielokrotnie i to nawet parę lat po wizycie.
Momentem zupełnie przełomowym była śmierć prymasa Wyszyńskiego, która uwolniła Jana Pawła od swoistego nadzoru. Szybko po śmierci Prymasa nastąpiła cała lawina zażydzeń kościoła w Polsce nowymi biskupami o pochodzeniu żydowskim. Nowa władza i nowe porządki, seminaria dla kleryków zaczęły być wizytowane „zapraszanymi” rabinami, gdzie podczas takich wizyt zasłaniano krucyfiksy na ścianach, aby nie ranić żydowskiej "wrażliwości religijnej".
📷
W Rzymie JPII poszedł do synagogi i tam kajał się przed żydami, potępił przedpoborowe nauczanie Kościoła, a więc poprzednich papieży. Co skutkiem prawa jego samego ekskomunikowało z Kościoła. To zgorszenie w synagodze doprowadziło do napadu żydowskiego w Oświęcimiu, na klasztor karmelitanek na Żwirowisku. Po dwóch tygodniach po wizycie w synagodze żydzi - którzy w tym celu specjalnie przybyli z USA - napadli na zakonnice na Żwirowisku, a rzucając kamieniami w klasztor otwarcie zażądali od papieża wyrzucenia Sióstr i zlikwidowania klasztoru. JPII oczywiście popadł w głęboką zadumę i po miesiącach wydał głęboką przemyślaną decyzję, że Karmelitanki powinny ustąpić i się wynosić – z ich własnego domu!!! Oczywiście podczas tej zadumy, Wojtyła doszedł do jeszcze bardziej troskliwych myśli, zadecydował, że siostry będą przeniesione do nowego miejsca „Centrum Dialogu i Modlitwy”, które to budynki będą wybudowane na koszt wdowiego grosza z tacy polskiego Kościoła, a te siostry karmelitanki będą tam usługiwać żydom, którzy je właśnie wypędzili z klasztoru. Większego diabelskiego szyderstwa nawet najgorsze dno piekła by nie wymyśliło. A ta żydowska wrażliwość religijna była Siostrom szczególnie bolesna, bo ich bardzo surowa reguła zakazuje im kontaktów ze światem zewnętrznym, mają modlić się, milczeć i uprawiać ogródek. A tu Jan Paweł II dorzucił im obowiązek usługiwania żydom!
📷
Cardinal Lustiger tête-à-tête with the chief rabbi of France. He told the Jewish Telegraphic Agency: "The decision to become Christian did not present itself to me as a negation of my Jewish identity." Inside the Vatican, December 1997
http://www.traditioninaction.org/HotTopics/a028htJPII_VisitToSynagogue1986.htm
Dalej JPII zmodernizował różaniec, a czemu sprzeciwiał się nawet poprzednik Paweł VI oraz zdewastował liturgię Mszy św. za pomocą ministrantek, a które decyzje podjął tajnie, pod wpływem silnych psychotropów (na parę dni przed operacją jelita grubego) – a świat dowiedział się o tych porządkach prawie dwa lata po fakcie. To wszystko przeplatane było wizytami żydowskiej masonerii B'nai B'rith, żydowskich myślicieli, pisarzy, a nawet takich wycieruchów warszawskich jak Mazowiecki czy Geremek. W tej gorszącej orgii żydofili, bezwstydu i niewątpliwego filosemickiego zboczenia Jan Paweł II był nawet gotów potępić Kościół Święty za dwa tysiące lat „antysemityzmu”.
Do tej strasznej katastrofy o mało nie doszło za sprawą wezwania – prowokacji - rabina Rosen`a z Jerozolimy w roku 1996 czy 1998.
Rabin Rosen, biorąc udział w debacie o przygotowaniach do obchodów dwutysiąclecia chrześcijaństwa na Watykanie zaproponował, aby przy tej okazji papież Jan Paweł II potępił grzechy antysemityzmu, jakich „Kościół dopuścił się na przestrzeni 2000 lat” przeciw żydom i aby za te grzechy kościoła Jan Paweł II uroczyście i publicznie przeprosił. Jan Paweł II zgodnie z duchem służalstwa żydom natychmiast ten temat podchwycił i spontanicznie, roboczo zadeklarował, że takie potępienie i przeprosiny będą miały miejsce.
Na szczęście dla Kościoła Świętego i nas samych oburzenie bezczelnością tego rabina dopadło nie tylko uczciwych kardynałów, ale wywołało gorący sprzeciw nawet wśród czołowych zwolenników „dialogu” z żydami. Dość brutalnie i bez ogródek wytknięto Wojtyle to, że Kościół Święty jest instytucją, która nie popełnia grzechu (a tylko ew. ludzie należący do Kościoła mogą) i wielkim błędem byłoby przepraszać za Kościół.
A dodajmy od siebie: w Kościele obowiązuje nauczanie, że Kościół jest Mistycznym Ciałem Chrystusa.
https://opoka.org.pl/biblioteka/W/WP/pius_xii/encykliki/mystici_corporis_29061943.html#m0-1
Prawda ta nauczana jest od świętego Pawła Apostoła, przez św. Augustyna, a formalnie położył na tym klamrę PIUS XII: ENCYKLIKA MYSTICI CORPORIS CHRISTI.
+
📷
Grób ludożercy Różańskiego na Powązkach będzie odnowiony z pieniądze rodzin ofiar zamęczonych i pomordowanych przez niego Polaków.
100 milionów przydzielone przez Sejm.
Wyjaśniając pochodzenie przyczyny obecnej agresji i rozpasania żydów w Polsce i lizusostwa ich pachołków, takich ja np. Duda czy cały ten rzekomy rząd RP, widzimy jasno, że odbywa się to na tle wielkich precedensów bezustannego pasma ustępstw Polaków i władz Kościoła wobec żydów. Przykład poszedł z góry lub jak chcą inni: ryba psuje się od głowy.
Istnieje coś takiego jak zbiorowa psychologia społeczeństw, odruch Pawłowa czy stan społecznej odporności immunologicznej. I psychologia wojenna, bardzo dobrze rozwinięta w USA, jest w Polsce stosowana już od okresu powstania Solidarności. Psychologia ta służy obniżeniu psychologicznej odporności immunologicznej Polaków. I tu właśnie JPII był pierwszym narzędziem tej żydowskiej psychologii wojennej, posługującej się takimi elementami osłabienia naszej odporności immunologicznej jak np. pedagogika wstydu, propaganda żydowskiego wybraństwa, „Polacy muszą ustąpić” lub konieczność przepraszania za wszystko i wszystkich. I ta polityka na kolanach jak teraz wyraźnie już widać, czy aprioryczna tolerancja zaczęła się od właśnie Wojtyły.
Ta orgia żydofilstwa, którą przez ćwierć wieku Jan Paweł II ekshibicjonistycznie prezentował wobec wiernych, ma dwa wielkie aspekty popychające wydarzenia w niekorzystnym dla nas kierunku.
Mechanizm psychologiczny - odruch Pawłowa – u nas uruchomiający się na dźwięk słowa „żyd”, „holocaust”, „shoah”, „gestapo”, „szmalcownik”, „Jedwabne”, „Kielce”, „pogrom” etc. wywołuje takie reakcje, jak to widać u naszych zawodowych podcieraczy: marszałków sejmu i senatu, ministrów. Obiektywnie rzecz biorąc wiele z tych były osób karmione błazeństwami Jan Pawła II od młodości, a co musi się udzielać w sensie masowej hipnozy tłumów i owczego pędu, czego tłumy te nie są świadome. Wbijane w głowę kompleksy podrzędności, poczucie powinności ratowania żydów kosztem życia własnej rodziny, to bezustanny magiel mass mediów, który został uformowany przez pontyfikat JP II.
Obecne wyniki sondaży zrobionych w Polsce na temat „odpowiedzialności za holokaust” podają, że 30% Polaków uważa, że „Polacy ponoszą odpowiedzialność za holokaust”! A przecież to zupełne wariactwo, albo ankieterzy oszukują, albo 30% ma wyprany mózg przez zbiorową hipnozę Wojtyły, albo w Polsce 30% populacji to żydzi i ich szabesgoje, którzy wiedzą, w co mają wierzyć i co mówić. Tak czy owak pontyfikat Jana Pawła II pozostawił w naszych umysłach straszne blizny żydofilii.
A tak jak Wojtyła nas samych okaleczył, osłabił i zdemoralizował, tak dał żydom wiatr w żagle.
My przez 25 lat wysłuchiwaliśmy pierwszeństw żydowskich w każdej postaci i uwierzyliśmy w końcu, że to jest norma.
A żydzi tak samo, przez tamte 25 lat wysłuchiwali tego, że my zawsze jesteśmy drudzy, oni żydzi zawsze są pierwsi - w każdej postaci i oni również uwierzyli w końcu, że to jest norma.
Żydzi, tak wychodowani, przez Wojtyłę, wierzą w to, że w Polsce wszystko im się należy, że Polska to gratisowa dziwka, nadstawiająca swe krocze na każde zawołanie żyda, a nawet po pieniądze nie wyciąga ręki za te seksualne usługi. Żydzi wierzą, że tak ma być na zawsze.
Żydzi przyzwyczaili się i nawet dokonali „nadbudowy” psychologicznej swego stanu, są przeświadczeni - uwierzyli w obłąkanie własnej narracji – że to oni są ofiarami drugiej wojny światowej. To w takim stopniu, że u nich hasła takie jak „holokaust” czy „antysemityzm” też działają na zasadzie odruchu Pawłowa, ale ze skutkami w odwrotnymi do naszej strony.
Bo jak my na hasło „holokaust” nadstawiamy się żydom, pozwalamy profanować nasze świątynie, wyrzucać naszych braci z domów, wyniszczać fabryki i gospodarstwa itd.
To u żydów jest odwrotnie, żydzi na dźwięk tego hasła „holokaust” idą w Polsce na całość i ani im w głowie, że możemy im powiedzieć „nie”.
Oni już tak mają! Ale i my też tak mamy - niestety.
+
O ile sama prowokacja Azari była zaplanowana przez czołowe ośrodki żydowskie i było to dobrze zagrane, to skutki, jakie ona wywołała w naszym społeczeństwie, są dla żydów wielkim szokiem. Ponieśli oni ogromne straty wizerunkowe nie tylko w Polsce, a nawet i w świecie, a w tym konflikcie Polska jest postrzegana przez inne społeczności bardzo pozytywnie, a nawet z podziwem. Widać wyraźnie, że władze warszawskie robią wszystko, aby sprawę wyciszyć, Polaków zdemobilizować, uśpić. I wtedy nadejdzie nowe uderzenie, jeszcze silniejsze, a będzie już dużo lepiej przemyślane przez żydów.
Jest oczywiste, że filosemicki odruch Pawłowa tkwi głęboko tak w naszym upodleniu, a co nas wyniszcza, jak i w żydowskim ludożerstwie a co im daje przewagi wobec nas, i trudno to będzie przezwyciężyć. Musimy zatem być czujni, jątrzyć rany, szerzyć „antysemityzm” i prowokować żydów do agresji.
W tym starciu nasze uśpienie jest naszym najgorszym wrogiem, musimy bezustannie uderzać w żydów i wyciągać ich na otwarte pole. Bo MY tylko w alercie i walce jesteśmy silni i narodowo zwarci.
+
Naszym grzechem pierworodnym naszej Świętej Wiary, polskości, niepodległości, marzeń o Polsce jest Oświęcim!
Tam Jan Paweł II wbił nam nóż w plecy i powiesił nam kamień u szyi, tam otwarto żydom bramy polinu. Po awanturach na Żwirowisku, po aresztowaniu Świtonia za okupację pod namiotem, Polacy zapomnieli o tamtym miejscu. Paradoksalnie Azarii ich obudziła, bo żydzi przeliczyli się z nadziejami na polską pasywność i obojętność. I obecnie panuje wśród nich wielka panika. Ona też jest dotknięta odruchem Pawłowa.
Żydzi dobrze wiedzą, że Oświęcim jest bramą do polinu, a nawet tak nazywają ten obóz. Dlatego Oświęcim to już od dawna - de facto - jest terytorium Izraela, a teraz Daniels potwierdził jedynie to, że oni chcą, aby było to jeszcze i de jure* *- a która to groźba była nam oczywista od dawna.
Żydzi boją się polskiej inwazji na obóz i wypędzenia żydowskiego personelu. Dlatego chcą eksterytorialności - międzynarodowych sił policyjnych. Teraz muszą już sami kombinować, bo Wojtyła nie żyje i im nie pomoże, ale oni nie ustają nigdy.
Tam, na terenie obozu leży ciało Świętego Maksymiliana, które nie uległo spaleniu mimo dwukrotnego wrzucenia go do pieca. I jeśli Świtoń został otruty, a co wysoce prawdopodobne, to z tego powodu, że rozpoczął starania o znalezienie dokumentów mówiących o miejscu ukrycia ciała M. Kolbego. Dokumenty i inne świadectwa o miejscu pochowania ciała miał biskup Rakoczy w Bielsku Białej - Rakoczy jest żydem.
I dlatego nasza walka, nasze przebudzenie musi nastąpić w walce z żydami w Oświęcimiu. Oświęcim musi być wyzwolony spod władzy Żydaera, spod władzy Żydostwa i Karmelitanki muszą wrócić do swego klasztoru.
A Polska musi na jego terytorium wybudować nie kościół nawet, ale bazylikę. Jest to miejsce naszego wielkiego męczeństwa naszych masowych grobów i musi być uświęcone bazyliką.
Ratunek Polski tylko tam jest możliwy.
Nasz odruch Pawłowa musi być przezwyciężony: żydowskie problemy nie są naszymi.
📷
Żydzi nas nie obchodzą, niech się wynoszą tam skąd przyszli, my ich tu nie chcemy.
Polska to Nasza Ziemia, Nasza Ojczyzna!
In Christo
Krzysztof Cierpisz
04-03-2018
+++
Kalendarium konfliktu oświęcimskiego
Wojtyła i żydomasoneria: DOSSIER ON IDO-C
Pochówek Macharskiego – chichot piekieł
Smoleńsk 2015 - pięć lat żydokłamstw
Dzień judaizmu w Kościele: zdrajca.
Macharski - kombatant synagogi ...
Nie ma zgody na to, aby dzieci Ulmów były żydowskim nawozem
Rezolucja Związku Literatów Polskich w Krakowie w sprawie procesu krakowskiego
Biedni Polacy patrzą na getto ...
When Karol Wojtyła Refused to Baptize an Orphan
Fr. Luigi Villa Ph. T: Karol Wojtyła beatified?…..never! ...
When Karol Wojtyła Refused to Baptize an Orphan ...
List JANA PAWŁA II do RABINA RZYMU z okazji stulecia Wielkiej Synagogi w Rzymie – Vatican, 22 Maj 2004
When Karol Wojtyła Refused to Baptize an Orphan ...
Oszustwo w Watykanie
Krzyż ma być usunięty ze Żwirowiska!
Lustiger: Skoro tak trzeba.
submitted by Gazetawarszawska to u/Gazetawarszawska [link] [comments]


2017.11.10 19:37 SoleWanderer Polski proboszcz marzy o teokracji

http://wyborcza.pl/magazyn/7,124059,22625458,norman-daies-polski-proboszcz-marzy-o-teokracji.html
Prof. Norman Davies – ur. w 1939 r., wybitny historyk brytyjski i polski. Jako jeden z pierwszych badaczy zachodnich studiował w Polsce i pisał o historii Polski. Wydał m.in. książki: „Boże igrzysko. Historia Polski”, „Europa. Rozprawa historyka z historią”, „Mikrokosmos” (historia Wrocławia), „Powstanie ’44” (historia powstania warszawskiego), „Szlak nadziei” (o armii Andersa). Właśnie opublikował u nas książkę „Na krańce świata” (z podróży dookoła globu). Jest obywatelem brytyjskim i polskim, kawalerem Orderu Orła Białego
Maciej Stasiński: Pańska ostatnia książka „Na krańce świata” sprawia wrażenie summy pana wiedzy i doświadczeń. Ma się wrażenie, że wychodząc od nich, chciał pan opisać historię świata, jadąc dookoła niego.
Prof. Norman Davies: Bo ja wiem, czy summa? Raczej nowy początek. To próba obserwacji nowych krajów, każdy z nich był dla mnie nieznany. Chciałem sprawdzić, czy mam anteny do odbioru dziejów tych krajów. Cytuję tam poemat Tennysona o ostatniej podróży Odysa. Coś w tym jest. Może to taka ostatnia przygoda?
W końcu ja przez pół wieku pisałem o Europie. Byłem chyba pionierem pisania o tej drugiej Europie, po wschodniej stronie żelaznej kurtyny. To była moja misja życiowa. Tym razem chciałem od Europy i europejskich spraw odpocząć. Ta podróż i książka są ćwiczeniem z uczenia się i odkrywania. Przy tym użyłem zgromadzonej wiedzy historycznej do zrozumienia nowych krajów i tematów, często dla nas wręcz egzotycznych. Mam nadzieję, że dla czytelników to będzie otwarcie innej perspektywy. Wie pan, jak się siedzi na Tahiti, to Europa leży bardzo daleko i jest strasznie mało znacząca.
Byłem dopiero co na spotkaniu z czytelnikami we wspaniałym Kutnie, tematem była poprzednia moja książka, o armii Andersa. Spytali mnie: „O czym pan teraz pisze?”. Mówię, że o mojej podróży dookoła świata i że nie będzie tam nic o Polsce. Dostałem brawa. To ciekawe, bo ja akurat uważam, że Polacy za dużo myślą o sobie i o swojej historii. Ja sam też czułem potrzebę oderwania się od niej. Nie było to celem mojej podróży, ale taką rolę ona odegrała.
W książce burzy pan wyobrażenia o imperializmie Europejczyków i potoczny w wielu krajach ogląd dziejów z punktu widzenia ofiary europejskiego czy amerykańskiego imperializmu. Pokazuje pan, że imperializmów było wiele i że podbój, zniewolenie, panowanie nad innym narodami zostały najpierw wypróbowane w samej Europie. Ale także, że te pozaeuropejskie światy wcale nie były wcześniej oazami pokoju i wolności. Panowały w nich te same mechanizmy podboju, niewolenia i wyzysku.
– Tak jest. To jest moja teza. Oczywiście, że Europejczycy padali ofiarą swoich imperializmów. Na Wyspach Brytyjskich kolejno Kornwalijczycy, Irlandczycy czy Szkoci byli ofiarami imperializmu angielskiego.
W czasie podróży dookoła świata powtarzałem te tezy na wykładach. Nie bito mi jednak mocnych braw. Grzecznie słuchano, ale nie było to tak dobrze przyjmowane, jak się spodziewałem. W Malezji młoda pani krzyczała na mnie, że bronię imperializmu europejskiego, a w Nowej Zelandii – wręcz przeciwnie – zaatakował mnie ktoś, twierdząc, że kwestionuję osiągnięcia zachodniej cywilizacji. Dobrze, że poruszyłem ten temat, ale nie trafiłem do publiczności, tak jak chciałem.
Czy więcej się pan w tej podróży nauczył nowych rzeczy, czy raczej pańska wiedza i erudycja się potwierdziły? A może zostały zanegowane?
– Myślałem, że jestem w pewnym stopniu erudytą, a okazało się, że mało wiem. Dowiadywałem się niebywałych rzeczy. Trochę wiedziałem o historii języków, zwłaszcza europejskich. Sir William Jones, też Walijczyk, jak ja, który był sędzią w Kalkucie w XVIII wieku, znał walijski, angielski, grekę i łacinę, a pracując w Bengalu, zaczął się uczyć bengalskiego. To on odkrył pokrewieństwo języków hindi i sanskrytu, z językami europejskimi. Od niego zaczęło się badanie języków indoeuropejskich. A na plaży w Polinezji dowiedziałem się, że jest wielka rodzina języków austronezyjskich, jest ich 3 tys. Mówią nimi mieszkańcy wysp rozproszonych od Madagaskaru po pacyficzną Polinezję. Odkryto ich wspólne korzenie w drugiej połowie XX wieku. To tylko jeden przykład mojej oszałamiającej niewiedzy.
Gdzie indziej moja wiedza się potwierdziła. W Azerbejdżanie przekonałem się, że 2 tys. lat temu nie było ani Azerbejdżanu, ani Azerów. Nie było też, rzecz jasna, islamu ani muzułmanów. Była za to Albania Kaukaska – wschodni limes imperium rzymskiego. Jest tam wyryta w kamieniu inskrypcja Rzymianina, który tam dotarł w II wieku. Zresztą wtedy nie było też na Wyspach żadnych Anglików, byli jacyś Walijczycy, Celtowie. To mnie utwierdziło w opinii, że koncepcja tzw. rdzennych ziem jest nowożytną fikcją i fałszem naszej epoki.
Kiedy w latach 60. przyjechałem do Polski, oficjalna polityka historyczna PRL-u była taka, że Polska wróciła na swoje odwieczne, rdzenne ziemie słowiańskie i polskie. To oczywiście w odniesieniu do tzw. ziem odzyskanych miało ostrze antyniemieckie. O Celtach nikt wtedy nie mówił.
Ambasadorem USA w Warszawie był wówczas Richard Davies, nazywał się tak jak mój ojciec i był walijskojęzycznym Amerykaninem, fanatykiem archeologii celtyckiej. Zaprzyjaźniłem się z nim i on zabierał mnie na wycieczki po Polsce. Kiedyś przyszedł urzędnik z MSZ i pyta: „No, panie ambasadorze, dokąd dzisiaj pojedziemy?”.
A Davies na to: „Zobaczymy kamienne kręgi celtyckie na Dolnym Śląsku”. Ten gość z MSZ mówi: „Co? Nie ma niczego takiego”. „Ależ są” – mówił ambasador. Wtedy po raz pierwszy zobaczyłem, że ideologicznie można przerabiać nawet prehistorię.
I to jest jeden z tematów mojej książki. Miałem z moim londyńskim wydawcą różnicę zdań o tytuł. On chciał dać „Native Lands”. A ja się uparłem, że nie, bo nie ma czegoś takiego jak rdzenne ziemie. To fikcja. Każdy naród ma skłonność do twierdzenia, że tu mieszkał i panował od zawsze, że to jego odwieczne siedziby, a reszta to obcy, więc won! Ta wiedza mi bardzo pomogła, byłem dobrze przygotowany.
Ten powrót do rdzenności, nacjonalizmu, swojskości czy „naszości” widać wszędzie w Europie. A przecież po II wojnie światowej właśnie świadomość, że nacjonalizmy i totalitaryzmy wpędziły Europę w dwie wojny ludobójcze i że trzeba przekroczyć ramy narodowe i budować wspólnotę europejską, stała się ogromnym osiągnięciem cywilizacyjnym. Dlaczego Europa się kruszy?
– Nie mam wątpliwości, że to reakcja obronna na globalizację. Sporo ludzi woli wrócić do swoich małych ojczyzn i wspólnot. To strach przed utratą tożsamości, poczucia bezpieczeństwa. W każdym takim ruchu kryje się nostalgia za utraconym czasem czy rajem. Ale to wszędzie mity i fantazje.
W Polsce ideologię Blut und Boden [krew i ziemia], niemiecką przecież, przejęli narodowa demokracja i Roman Dmowski. Piłsudski i sanacja przez 20 lat walczyli przeciw tej ideologii. Polska przedwojenna była przecież wielonarodowa i wielowyznaniowa.
Poza Polakami mieszkali tu Żydzi, Białorusini, Ukraińcy, Niemcy, Litwini. Armia Andersa była odzwierciedleniem tamtej Polski. Po wojnie ideologię nacjonalistyczną przejęli polscy komuniści. Zresztą Stalin też to zrobił i był wielkorosyjskim nacjonalistą, nie bronił Gruzinów i innych narodów, przeciwnie. I ten rosyjski nacjonalizm najlepiej trzyma się dziś właśnie w Rosji Putina. Twierdzi on, że Krym to odwieczna rosyjska ziemia. Nonsens. W Wielkiej Brytanii brexit to także odruch angielskiego nacjonalizmu, który twierdzi, że ktoś Anglikom odbiera ich pewność siebie, pozycję na Wyspach, jacyś Szkoci, Europejczycy.
W Polsce PiS przejawia oczywistą nostalgię za PRL-em. Ci ludzie mówią, że są bardzo antykomunistyczni, ale w gruncie rzeczy chcą mieć swój PRL, swoje politbiuro oraz partię rządzącą kontrolującą całe państwo. Ma być silna władza, porządek, można znowu pluć na Niemców. Przecież „Rota” tak każe: „Nie będzie Niemiec pluł nam w twarz, ni dzieci nam germanił”. Kaczyński w butach Gomułki.
Kaczyński przez 25 lat zbierał żywioły rozczarowanych ustrojem liberalnym. Wie, że tylko Polską opanowaną przez takie żywioły może rządzić, bo inna go wypluje. Ale dlaczego ta nacjonalistyczna matryca jest wśród ludzi tak żywa, że idzie za nią jedna trzecia dorosłych Polaków?
– M.in. dlatego, że popiera ją Kościół katolicki. Zgadza się, że Kaczyński zbierał tych wszystkich nieszczęśliwych, ale przecież najbardziej nieszczęśliwy był i jest kler albo jego większość. W Krakowie słyszałem przerażające kazania: „Żyjemy w bezbożnych czasach, liberałowie są jak komuniści, niszczą naród”, i inne takie absurdy. Lenin to liberał!? Stalin liberalniejszy?! Wierni cały czas łykają taką truciznę. Przegapiliśmy te zjawiska.
W czasach „Solidarności” Kościół czekał na nadejście teokracji. Wierzył, że jak upadnie komunizm, to on wkroczy do swojego królestwa, gdzie proboszcz będzie pił herbatę z sekretarzem czy ministrem, a państwo będzie za pan brat z Kościołem. Zamiast tego dostał państwo świeckie, przynajmniej formalnie, potem prezydentem został Aleksander Kwaśniewski. I przyszła bezbożna Unia Europejska – wbrew nadziejom Kościoła na teokrację.
Ale papież Jan Paweł II miał w tej sprawie całkiem inne zdanie. – Jasne, ale on hamował polski Kościół tylko tak długo, jak mógł, czyli dopóki żył. A kiedy odszedł, od razu odezwała się cała ta reakcyjna ideologia. I PiS krzyczał, że robi politykę zgodną z naukami papieża. To nonsens.
Znak, w którym od zawsze wydaję swoje książki, „Tygodnik Powszechny” – to jest ten Kościół liberalny i otwarty, który został potępiony. Przecież papież Franciszek też jest potępiany w Polsce. Jakby katolicyzm nie był ze swej istoty uniwersalny, czyli powszechny, tylko narodowy!
A dlaczego idą za tym młodzi ludzie?
– Kościół ma duże wpływy także wśród młodych. W szkołach jest mnóstwo lekcji religii. Kościół podsyca nastrój, że ojczyzna jest w niebezpieczeństwie, poczucie zagrożenia ze strony obcych. Młodzież ma wybór: wyjechać lub posłusznie zostać. Chyba wyjeżdżają ci odważniejsi i lepiej wykształceni, a zostają ci bojaźliwi. W Wielkiej Brytanii mam kontakty z młodymi Polakami, którzy wcale nie chcą wracać do Polski, bo im się ta atmosfera nie podoba. Zaczepiła mnie niedawno w autobusie młoda Polka, która mnie poznała. Zaprosiliśmy ją. Przyszła ze swoim partnerem, Ugandyjczykiem. Opowiadała, że nie może wrócić z nim do Polski.
Polska po wojnie została sztucznie wyprana z etnicznego bogactwa nie przez swą decyzję, tylko przez historyczny los. Przed wojną Polacy byli w Polsce większością, ale każdy miał sąsiada – jak nie Żyda, to Niemca, jak nie Ukraińca, to Białorusina.
Po wojnie młodzi Polacy nie nauczyli się, co to jest współżycie wielu kultur, wyznań, ras. Mój syn Christian jest w Polsce i lubi tu być, ale to jedno uważa za dziwne. On się wychował w warunkach, w których pluralizm rasowy i wyznaniowy jest normą. Tak samo jest we Francji czy Niemczech. Młodzi Polacy rzadko to znają, nie mają takich kolegów w szkole czy na osiedlu. W 5--tysięcznym Kutnie jest pewnie bardzo mało obcokrajowców. Dla młodych Polaków oni są obcy, groźni. Na takiej glebie kwitnie ideologia PiS-u.
Rodzina mojej żony pochodzi ze Lwowa, po wojnie „przesiedlonego” na zachód. O Wrocławiu, w którym osiedliło się wielu Kresowiaków, napisałem książkę. Ci ludzie przeszli w czasie wojny i po wojnie prawdziwą „pralkę”, wymieszanie ziem i ludzi: Lwów i Wilno, Wrocław czy Szczecin. Co Szczecin miał wspólnego z Polską? I gdzieś kryje się strach, że to wszystko może zostać odebrane i trzeba bronić języka, ziemi, Kościoła.
Ale skąd u młodych kult tych prostych anachronicznych prawd: Bóg, Honor, Ojczyzna, powstanie, „żołnierze wyklęci” itd.? Przecież to mity i wiek XIX.
– Wie pan, niektóre prymitywne ludy wyspiarskie na Pacyfiku po zetknięciu się z przybyszami z Europy popadają w tzw. kulty cargo, wierzenia w nadejście nowego porządku. Gdzieś czczą Nixona, gdzie indziej w Afryce kapłan przekonuje ludność do masowego uboju bydła, po którym nastanie szczęśliwość itp. Taka wiara w nowy początek występuje też gdzie indziej. Brexitowcy w Wielkiej Brytanii wierzą, że kiedy Wielka Brytania odejdzie z Europy, to się odrodzi.
Czasem jesteśmy bezradni wobec tego, co się dzieje. Jak wytłumaczyć Donalda Trumpa? Wiadomo, że takie typy istnieją, ale żeby ktoś taki wygrał wybory i został prezydentem pierwszego państwa wolnego świata!? To dla nas za dużo. Brak nam zasobów intelektualnych, żeby to zrozumieć. Dlatego sięgamy do antropologii, do kuriozów psychologii zbiorowej, żeby pojąć takie zjawisko.
Czy Kaczyński wiedział więcej? To raczej instynkt. On wyczuł, że jest jakaś społeczna nisza, i wszedł w nią.
11 listopada to rocznica odzyskania przez Polskę niepodległości. Za rok setna. Mam poczucie wielkiego fałszu, kiedy celebruje się tę datę dzisiaj, w sytuacji gdy wielbiące ją władze wyprowadzają Polskę z Europy na jakieś dzikie pola. Polska w Europie albo nigdzie, tak myślę. Co pana zdaniem dla Polaków powinna oznaczać ta rocznica?
– Ja obchodziłem ją przez wiele lat, kiedy w Polsce była zakazana. Wykładałem o niepodległości Polski raz do roku od Chicago po Adelajdę i w całej Wielkiej Brytanii. To było potrzebne, bo wtedy w Polsce były tylko 1 Maja i rocznica rewolucji październikowej. Dziś niepodległość jest, ale kontekst się zmienia. Narodziny państwa polskiego są ważne, ale trzeba pamiętać, jak krótko ono trwało. Nie tylko to, jak się zaczęło, ale też to, jak się skończyło zaledwie 21 lat później.
Nie ma co zbyt mocno trąbić o niepodległości, suwerenności i prawie do samostanowienia, jak często wielu robiło w Europie. Bezmyślne mówienie wciąż o sobie do niczego dobrego nie prowadzi. Nie ma co uderzać w tony triumfalne. Historia II Rzeczypospolitej była tragiczna. Niekoniecznie z winy Polaków, ale też nie bez niej. Polska niepodległa nie była bez skazy. Trzeba mówić o rocznicy niepodległości, ale chodzi o ton i dobry gust. Należy zawsze pamiętać o ciemnych stronach.
Zwłaszcza dziś ten triumfalizm jest bez sensu. Polska stała się niemal czarnym ludem w Europie.
– To może przesada, choć w tym kierunku zmierzają zdarzenia. Możliwe jednak, że rząd PiS-u nie potrwa długo albo będzie się zmieniał. Historia jest pełna niespodzianek. Opowiadanie o mocarstwowości Polski to oznaka słabości. Mówi pan: Polska samotna, w Europie albo nigdzie. Gdzieś będzie. Tylko gdzie?
Mówię o Polsce z pewnym skrępowaniem, bo mój pierwszy kraj zaraz może być wyspą dryfującą po oceanie. Wielka Brytania jest może nawet bardziej podzielona niż Polska, nie tylko między rząd i opozycję, skłócona jest też partia rządząca. Premier May jest niewolnicą tych podziałów.
Rząd próbuje przeprowadzić brexit bez parlamentu, ale to wbrew tradycji brytyjskiej. Parlament jest ostatnią suwerenną instancją. Rząd próbuje też rządzić bez konsultacji ze Szkocją, Walią i Irlandią Płn. Jeśli do brexitu dojdzie, pewne jest nowe referendum w Szkocji, nastąpi separacja i koniec Zjednoczonego Królestwa. Ten rozpad zaczął się w 1922 r., kiedy oddzieliła się Republika Irlandzka. Potem II wojna kraj zjednoczyła, ale po wojnie siły odśrodkowe narastały.
Może jednak do brexitu nie dojdzie, może w ostatniej chwili w obliczu katastrofy nastąpi bunt i parlament to zatrzyma. Ale brexit i rozpad Zjednoczonego Królestwa nadal są możliwe. Wtedy będzie trzęsienie ziemi. I skutki odczują wszyscy. Jak odpadnie taki płatnik do budżetu Unii, to poczują to ci, którzy biorą więcej. Zjednoczone Królestwo może się stać zaginionym królestwem, napisałem o takich książkę. Unia też może się takim stać. Może nawet trwa wyścig, kto pierwszy zniknie. To wszystko jest groźne, ale nie wiemy, czy śmiertelne. Stary historyk wie, że nic nie jest wieczne. Nawet Związek Sowiecki wyglądał mocno dzień przed śmiercią.
Polski rząd niszczy Muzeum II Wojny, którego kolegium programowemu pan przewodził.
– Jestem dumny z tego, co zrobiliśmy przez osiem lat. Świetna załoga, doskonały dyrektor. Pokazaliśmy znakomitą panoramę II wojny. Nie brak mocnych akcentów polskich, ale przecież to była wojna światowa, a nie wojna Polski przeciw reszcie świata. Trzeba pokazywać bohaterstwo, ale też jego brak. Równowaga na wystawie jest dobrze zachowana. Jednak dla ludzi, którzy chcą mówić tylko o Polsce, to oczywiście nie jest dobra wystawa.
Rząd nie znosi głównego przesłania wystawy, antywojennego i antynacjonalistycznego.
– Chcą wystawy ideologicznej i selektywnej dla posłusznej publiczności. Ale ekspozycja jest ogromna. Nie wiem, czy dadzą radę ją zmienić krok po kroku, jak próbują. Na razie nie podburzają przeciw niej gniewu ludu, jak bywało w PRL-u. Wierzę, że Polacy to buntownicy i tolerują takie rzeczy tylko do czasu.
Czy obecna recydywa nacjonalizmu w Europie i Polsce to ostatnie podrygi anachronicznej XIX-wiecznej wsobnej ideologii, czy raczej fala reakcji, która na długo pogrąży nas w smucie?
– Jestem zdania, że niestety raczej to drugie. To wygląda na bardzo głęboką reakcję na zmiany w świecie. Na utratę poczucia bezpieczeństwa, tożsamości, pewności. Europa miała wojnę co pokolenie. Teraz ma najdłuższy od XIX wieku okres pokoju. Panuje jakiś dyskomfort, „ból” pokoju. Nagromadzenie złych emocji nie wiadomo skąd. Kiedy jest bezrobocie i nędza, to zawsze rodzą się skutki polityczne. Ale tym razem tego nie ma. Zwłaszcza w Polsce. Ta nowa choroba powstała, kiedy wszystko szło raczej dobrze. Przecież tych zjawisk nie było w latach 90. XX wieku, kiedy nastąpiła całkowita zmiana ustroju. Wtedy wszystko obyło się bez wstrząsów. To, co się dzieje, jest nieracjonalne i nie tak oczywiste, jak wcześniej bywało.
Jako prekursor piśmiennictwa historycznego sklejającego dzieje Europy, do niedawna podzielonej wedle pańskiego bon motu „East the beast, West the best”, ma pan poczucie spełnionej misji?
– To niekończące się zadanie, ale, owszem, mam poczucie, że moja praca dała efekty. Piszę o Europie od 50 lat i widzę, że nawiązania do moich książek, cytaty z nich są liczne, żywe i aktualne. Wywarły wpływ na myślenie o Europie. Historia kontynentu na Zachodzie przed publikacją w 1996 r. mojej „Historii Europy” w Oxford University Press wyglądała zupełnie inaczej. Ona nadal się sprzedaje i się nie starzeje.
Ale nie mogę iść spać. Stereotypy o Europie Wschodniej mają długie nogi i wracają wciąż w nowych formach. Nie chodzi tylko o relacje Wschód – Zachód, ale także Północ – Południe. W ogóle chodzi o włączanie wszystkich wątków i obszarów, o historię inkluzywną, a nie selektywną. Nie można wybierać krajów wygodnych czy pasujących do tez jak wisienek. Historyka obowiązuje ogarnianie całości. To ideał, jednak trzeba go ścigać.
Ma pan satysfakcję, że pana szkoła trwa? Młodsi od pana poszli w pana ślady i uczyli się języków, żeby sięgać do źródeł i pisać o Europie Wschodniej: Timothy Garton Ash, Tony Judt, Timothy Snyder, wcześniej Daniel Beauvois.
– Oczywiście. Byłem egzaminatorem na obronie świetnego doktoratu Timothy’ego Snydera. Beauvois i ja jesteśmy nestorami tej szkoły. Ale mam kolegów i kontynuatorów. To mnie cieszy.
submitted by SoleWanderer to Polska [link] [comments]


2016.08.31 17:00 SoleWanderer MACIE ŻYĆ TAK, JAK MY ŻYJEMY - Tygodnik Powszechny

Mogliśmy się już widzieć, i to w tym samym miejscu. W 2011 r. Mateusz Bożydar Marzoch, prezes jednego z warszawskich Kół Młodzieży Wszechpolskiej, asystent posła Roberta Winnickiego, „narodowiec, katolik”, jak przedstawia się na Twitterze, szedł w Marszu Niepodległości. Ja stałam w pobliżu kawiarni przy placu Konstytucji w kontrmanifestacji. Minęło 5 lat, niewiele mniej niż nasza różnica wieku.
Kiedy 1 sierpnia obserwowałam kolejny przemarsz narodowców, oprócz wielu innych uczuć – opisanych przeze mnie na łamach „TP” w tekście „Nowy Świat maszeruje” (nr 33/16) – poczułam wstyd. Wstyd, że nie weszłam w tłum i nie zapytałam: „Dlaczego tu przyszedłeś?”, ale także z powodu własnej pogardy i poczucia wyższości. Poniższa rozmowa wzięła się m.in. z potrzeby przełamania tej postawy.
MAGDALENA KICIŃSKA: Dziękuję, że zgodził się Pan na spotkanie – wielu przedstawicieli organizacji, o których pisałam w „TP”, nie chciało rozmawiać. Zwłaszcza że był Pan jedną z osób, które negatywnie skomentowały naszą okładkę sprzed dwóch tygodni.
MATEUSZ BOŻYDAR MARZOCH: Bardziej nie podobał mi się tytuł. Bo dlaczego to, co robimy, jest kradzieżą? To przywracanie Polakom świąt i rocznic. Zanim organizacje narodowe o to nie zadbały, mało kto je celebrował, a jeśli, to niemrawo. Teraz – tłumy. Dopiero od niedawna mamy też np. Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych. To zasługa pracy u podstaw, którą robimy.
A nie prezydentów Kaczyńskiego i Komorowskiego, którzy przeprowadzili proces legislacyjny w tej sprawie?
Oni raczej wyczuli, że powinni to zrobić, reagując na presję. To my upomnieliśmy się o pamięć.
Krzycząc 1 sierpnia: „Śmierć wrogom ojczyzny”?
To hasło ściśle historyczne, używane szczególnie po II wojnie światowej, kiedy polscy partyzanci walczyli z okupantem sowieckim i z ludźmi, których uważali za wrogów.
Chce mnie Pan przekonać, że nie ma w tym okrzyku odniesień do tu i teraz?
1 sierpnia krzyczeliśmy też „Jedna kula, jeden Niemiec”, a nie wydaje mi się, żeby ktoś teraz nawoływał do zabijania Niemców. Bądźmy poważni.
Niech mi więc Pan wytłumaczy związany z Powstaniem kontekst innego hasła, które skandowano: „A na drzewach zamiast liści będą wisieć syjoniści”?
Tu przyznam: nie wiem, co koledzy mieli na myśli. Ale nie dam się wmanipulować. Pani chce, żebym powiedział, że dosłownie bierzemy to, o czym krzyczymy.
Chcę zrozumieć, co Panu daje wykrzykiwanie tych haseł.
Poczucie sensu: czerpiąc z doświadczenia tamtych ludzi i oddając im cześć, czuję z nimi łączność. Wiem dzięki temu, gdzie i kim jestem, i jakie z tego wynikają dla mnie obowiązki. Np. w czasie wojny – jak należy się zachować. Wiem, że poszedłbym walczyć z tymi samymi hasłami na ustach.
A w czasie pokoju? Oglądałam Pański profil na Facebooku i konto na Instagramie. Widzę, że lubimy podobną muzykę, i zastanawiam się, czy jest coś, co poza muzyką może nas łączyć.
Poglądy pewnie nie.
Obawiam się Pańskich.
Niesłusznie. Nie jesteśmy tacy źli.
Nie dopuszczacie możliwości, że ktoś inaczej widzi świat.
Bo jesteśmy pewni, że nasza wizja jest dla Polski najlepsza.
O tym mówię – o braku wątpliwości. Jak się go zdobywa? Jak znalazł się Pan w Młodzieży Wszechpolskiej?
Pochodzę ze wsi, gdzie moi rodzice prowadzą gospodarstwo. Tam się wychowywałem, później poszedłem do liceum w powiatowym mieście i mieszkałem w internacie. Nie wiedziałem wtedy zbyt wiele o organizacjach narodowych. Od gimnazjum udzielałem się jako harcerz.
ZHP?
Stowarzyszenie Harcerstwa Katolickiego Zawisza. Wciągnął mnie kuzyn i to właśnie tam nabrałem poczucia, jak wielki sens ma nie tylko praca – co wyniosłem wcześniej z domu, bo od najmłodszych lat pomagałem w prowadzeniu gospodarstwa – ale przede wszystkim służba.
Czym ona jest?
Pomocą drugiemu człowiekowi, pracą na rzecz wspólnoty i gotowością do poświęceń na jej rzecz.
Tu się zgadzamy – ja również uważam, że to istotna wartość.
No więc ja podjąłem służbę na rzecz Młodzieży Wszechpolskiej – w 2011 r. pojechałem na Marsz Niepodległości i zobaczyłem, że potrzebna jest pomoc. Wstąpiłem do Straży Marszu – budowała ją m.in. MW, trafiłem na spotkanie. Sprawdzili, kim jestem.
Jak?
Weryfikacja polegała na rozmowie, sprawdzeniu naszych profili na Facebooku, to wszystko. Od początku roku akademickiego – kiedy zacząłem studia: bezpieczeństwo wewnętrzne na UW – zacząłem chodzić na spotkania. I od tej pory każda akcja, każda służba, którą pełnimy – np. ostatnio, przy pogrzebie kard. Macharskiego na Wawelu – daje mi ogromną satysfakcję i poczucie, że dokonałem właściwego wyboru.
To znaczy?
Że jestem wśród ludzi, którzy myślą tak jak ja i chcą tego samego.
Wcześniej Pan tego nie czuł?
Może w harcerstwie, ale z tego się wyrasta. A potrzeba zostaje.
Co Pan ostatnio czytał?
„Wszechpolaka”.
A książki?
Szczerze mówiąc, od dziecka muszę się do książek zmuszać.
Pytam, bo chciałabym się dowiedzieć, co Pana ukształtowało.
Już powiedziałem: praca. To, co robiłem w domu, potem w harcerstwie, teraz w MW – dla innych i dla narodu.
Jest Pan honorowym dawcą krwi.
Od 18. roku życia. I dawcą szpiku.
A kiedy patrzy Pan na probówki, w których zgromadzona jest krew, w każdej taka sama, nie myśli Pan – kto ją oddał, komu zostanie przetoczona?
Nie, bo człowiek to człowiek, życie to życie. Jeżeli umierałby ktoś, kto jest innego koloru skóry, wyznania czy nawet, powiedziałbym, orientacji, moje człowieczeństwo nakazywałoby mu pomóc i tę krew przekazać.
Woodstockowiczowi też?
Na Woodstocku nigdy nie byłem.
Może gdyby Pan na własne oczy zobaczył uczestników festiwalu, to nie napisałby Pan o nich na Twitterze „podludzie”.
Widziałem filmy i zdjęcia – zachowywali się jak robaki, taplali w błocie jak zwierzęta.
Nie mają prawa bawić się tak, jak uważają za stosowne?
A ja mam prawo to oceniać.
To chyba nie po chrześcijańsku mówić, że ktoś jest „podczłowiekiem”.
Dlatego jako chrześcijanie chodzimy do spowiedzi.
A z tego się Pan wyspowiadał?
A to już moja intymna kwestia.
Wpisu Pan nie usunął.
Oj, wiele wpisów wisi, które bym chciał pokasować, ale nie mam czasu.
Można być polskim patriotą i gejem?
Wie pani, to trudne pytanie. Homoseksualizm jest czymś nienaturalnym, co dotyka człowieka na jakimś etapie jego życia.
Homoseksualizm nie jest chorobą, wyborem ani stylem życia.
Według mnie jest schorzeniem. Ale osobiście uważam, że taki człowiek też mógłby zginąć za Polskę.
Ginęli. Oddawali życie za Polskę ludzie różnych wyznań, orientacji…
No dobrze, dobrze, znamy te historie…
Dlaczego Pan się śmieje?
Wszystko można zmanipulować – mówić np., że „Rudy” był homoseksualistą.
A to by było coś złego, gdyby był?
Dla mnie? Tak.
Bo?
Bo to nienaturalne i niezdrowe dla tej osoby i dla społeczeństwa. Ale nie uważam, że należałoby tych ludzi zabijać.
A mniej drastycznie – być członkiem tej samej wspólnoty też nie należy?
To nie tak. Nasz problem z tymi ludźmi nie wynika z tego, że oni mają ten swój problem, ale z tego, że chcą, żebyśmy my ich defekt zaakceptowali i przyjęli jako normę. Na to zgody nigdy nie będzie. Bo to pierwszy krok, za nim idzie cała ideologia tolerancjonizmu, która doprowadziła do tego, co się teraz dzieje na zachód od Polski.
Co to jest tolerancjonizm?
Zachód wybrał zupełną anarchię i ideologię, która go rozbroiła, wmawiając ludziom, że wszystko jest dobre: chcesz być kobietą, chociaż się urodziłeś mężczyzną – nie ma sprawy. Chcesz zabić dziecko – twoje prawo, a aborcja to oznaka wolności kobiety. I że nie zabija się człowieka, że to tylko zlepek tkanek. Więc ja się pytam: co z tego zlepka tkanek będzie potem? Słoń? Zachód zapomniał, że są rzeczy niepodważalne.
Dla mnie to, co niepodważalne, to prawa człowieka, dla Pana – prawa boskie, prawa jednej religii?
Moja wiara zakłada, że człowiek całe życie powinien dążyć do zbawienia, a inni ludzie, inni katolicy, powinni pomagać ludziom obok siebie, nawet niewierzącym, znaleźć drogę do zbawienia.
I chce Pan narzucać swoją wizję tego, co można, a czego nie można, innym?
Jeszcze nie narzucamy.
Jeszcze...
Nie muszę narzucać komuś, żeby miał narodowe poglądy i za największe dobro uważał naród, choć tego bym chciał – pamiętając, że przed narodem tylko Bóg. Ale są sprawy fundamentalne, w których nie możemy pozwolić, by ktoś decydował o sobie wbrew boskiemu prawu i wbrew interesowi narodu. Taką sprawą jest np. aborcja.
Ci, którzy Pańskiego zdania nie podzielają, są wrogami ojczyzny?
Wrogami ojczyzny są ci, którzy prowadzą do jej moralnego zepsucia, do liberalizmu, źle pojętej tolerancji i odejścia od wartości chrześcijańskich, na których została zbudowana. Wszyscy, którzy starają się to negować, którzy starają się doprowadzić do tzw. multikulturalizmu i wymieszania wszystkich ze wszystkimi, zniesienia granic – także moralnych. Wszyscy ci, którzy na pierwszym miejscu nie stawiają interesu Polski i narodu polskiego, ale jakiś wyimaginowany europejski albo swój własny.
Bardzo ogólne słowa.
Mam nazwiskami wymieniać?
Pańscy koledzy często to robią. Spróbuję zgadnąć: np. ci, którzy popierają prawo do decydowania o przerywaniu ciąży? Zwolennicy przyjmowania uchodźców? Osoby, które są LGBT i które działają na rzecz ich praw?
Wszyscy oni działają na rzecz degrengolady moralnej społeczeństwa, a nie na rzecz ochrony praw. Oglądała pani igrzyska olimpijskie, bieg na 800 metrów i te trzy pseudopanie, które paniami raczej nie są…
Ale co to ma wspólnego z prawami osób LGBT w Polsce?
To przykład tego, do czego oni dążą. Do przywilejów, chcą sobie ugrać przywileje. Tak to się zaczyna – mniejszość krzyczy, że jest dyskryminowana, a tak naprawdę chce lepszego traktowania. Od znajomych, którzy wyjechali do Wlk. Brytanii, wiem, że tam np. dotyczy to czarnoskórych. Nie pracują tak ciężko jak my, są leniwi, ale jak pracodawca chce ich zwolnić, to zarzucają mu rasizm.
To, co Pan mówi, to właśnie rasizm: wywyższanie jednej rasy ponad inną na podstawie fałszywych uogólnień. Mniejszości nie chcą być „lepsze”, chcą być równe.
Pani w to wierzy, ja nie.
A rozmawiał Pan z kimś, kto działa np. w organizacji LGBT?
Nie, i jakoś nie chcę.
Może by się Pan dowiedział, że chcą czegoś innego, niż Panu się wydaje.
Wystarczy mi widzieć Paradę Równości i to świństwo, które tam maszeruje. Faceci poprzebierani za kobiety, pomalowani jak jakieś nabzdyczone panie z burdelu; pseudo-katolicy, którzy chcą, żeby ich Kościół zaakceptował; mężczyźni, którzy wymachują sztucznymi penisami, co to ma być? To wbrew naturze. Najpierw akceptacja dla par homo, potem adopcja, a potem usłyszymy to, co w Holandii, by zalegalizować zoofilię, albo w Szwecji – by uczyć dzieci obowiązkowo masturbacji. To chore.
Słucham Pana i myślę: to pomieszanie wszystkiego ze wszystkim. Zasłyszane plotki, niepotwierdzone pogłoski, między którymi istnieje wymyślony związek przyczynowo-skutkowy.
Potwierdzone. Dla nas jest jasne, że to wszystko się łączy, a państwo tego nie widzą, bo wierzą w ich dobre intencje.
Ma Pan w swoim środowisku kogoś o innej orientacji niż heteroseksualna?
Nie.
Nigdy nie chciał Pan skonfrontować swoich wyobrażeń z tym, kim oni są naprawdę?
Wystarczy mi to, co widzę i czytam. Zaczyna się od drobnych rzeczy, a potem granice przyzwoitości się zacierają, i w efekcie rodziny zostają pozbawione wpływu na to, jak wychowują dzieci, bo jakaś ideologia i organizacje, które wcielają ją w życie, uważają, że zrobią to lepiej.
Pańska organizacja też uważa, że ma monopol na prawdę.
Nie można wszystkim na wszystko pozwalać w stylu „róbta co chceta”. Trzeba stawiać granice, żeby mieć w życiu jakieś punkty stałe, wartości, żeby wiedzieć, do czego się odwołać. A odwołać się można tylko do tego, co nas ukształtowało: wiara i historia.
Ma Pan rodzeństwo?
Trójkę.
A jeśli brat powiedziałby, że jest gejem?
Argumenty ad personam są bardzo słabe.
Chciałabym nadać sprawom, o których Pan ma tak mocne poglądy, jakąś twarz.
Na to pytanie nie odpowiem. To intymna sprawa i nie chcę, żeby ktoś w nią ingerował.
Ja nie chcę, żeby Pan ingerował w moje. Pytałam po prostu, co by Pan poczuł.
Nie powiem, że się nad tym nigdy nie zastanawiałem. Ale mam takie szczęście, że zostaliśmy wszyscy dobrze wychowani przez naszych rodziców.
To znaczy, że ktoś, kto jest homoseksualistą, jest nim dlatego, że został źle wychowany?
Tak uważam.
Był Pan na Światowych Dniach Młodzieży. Jak Pan odebrał to, co papież mówił o uchodźcach?
Jesteśmy zawiedzeni. On mówi tylko to, co nakazuje wiara, ale według nas nie do końca bierze pod uwagę zasadę ordo caritatis, czyli porządek miłości, mówiącą o tym, że najpierw trzeba troszczyć się o rodzinę i kraj, a potem o resztę. Poza tym to, co głosi papież, to jego nauka społeczna – pocieszamy się, że nieomylność dotyczy tylko kwestii wiary. W pozostałych, jak każdy człowiek, może się mylić.
Studiuje Pan na UW…
Kończę licencjat.
…Myśli Pan o tym, co organizacja, do której dziedzictwa odwołuje się ta, do której Pan należy, robiła w latach 30.?
Proszę pani, w latach 30. na ulicach jedni strzelali do drugich. Bojówki komunistyczne zresztą…
Pytam też o numerus clausus i getto ławkowe.
Jestem w stanie zrozumieć, że dla Polaków liczna mniejszość żydowska na uniwersytetach to był problem. Że dostawała wiele przywilejów, a zdolni Polacy nie.
Nie dostawała przywilejów – miała zagwarantowaną w konstytucji marcowej równość praw, w tym do studiowania.
Mogli sobie na to pozwolić ze względu na dobre usytuowanie, a Polacy nie.
Według spisu powszechnego z 1931 r. nieliczni Żydzi byli właścicielami majątków ziemskich. Prawie 70 proc. utrzymywało się z drobnego handlu i rzemiosła. Niewielu pracowało w przemyśle, zaledwie 2,6 proc. w administracji. Żydowscy studenci w międzywojniu wywodzili się z różnych warstw społecznych. Mówi Pan, że bicie brało się z tego, że byli na uniwersytetach, bo było ich stać, a polskich studentów nie i odpowiedzią była przemoc? Studenci żydowscy stanowili 20-25 proc. studentów. Czyli mniejszość.
Ta liczba rosła i nie dziwię się, że Polacy się buntowali i chcieli w swoim kraju mieć większy dostęp do szkolnictwa wyższego.
A Żydzi nie byli we własnym kraju?
Ale to dalej byli Żydzi. Mieli obywatelstwo polskie, ale do polskości za bardzo się nie poczuwali.
Skąd Pan to wie?
Dla nich przede wszystkim, zresztą do tej pory tak jest, najważniejszym punktem odniesienia była przynależność do społeczności żydowskiej.
Nie słyszał Pan o asymilacji? O Żydach-patriotach? O tych, którzy służyli w Wojsku Polskim?
To nie zmienia postaci rzeczy, że Polacy chcieli, żeby w ich kraju to jednak rodacy mieli dostęp do tego, co im się należy.
I pałka i pięści były do tego środkiem?
W tamtych czasach tak rozwiązywało się te sprawy. Teraz tak nie jest. Nikt z czystej nienawiści nie chce mordować kogoś – np. Żyda – tylko dlatego, że jest Żydem. Ludzie sobie tak mogą krzyczeć albo pisać w sieci, ale to się nie przełoży na czyny raczej.
Raczej?
Raczej. I tyle.
Nie uspokaja mnie ta deklaracja.
Dopóki te grupy nie stanowią zagrożenia dla Polski, dopóty nie mają się czego bać.
Jaka byłaby Polska, której Pan chce?
Wielka i katolicka. Miałaby się opierać na dobrze zorganizowanym narodzie, gotowym do wspólnego wysiłku na rzecz budowy swojej ojczyzny. Miałaby silną armię i gospodarkę, byłaby silna swoim narodem, dobrze wykształconym, pracowitym, wyszkolonym, by bronić ojczyzny, kiedy jest taka potrzeba, ale też dbać o nią na co dzień, np. płacąc podatki, będąc nieobojętnym na to, że komuś obok dzieje się krzywda. Ta Polska opierałaby się na wartościach chrześcijańskich, poszanowaniu dla życia ludzkiego i rodziny jako podstawowej komórki narodu. Na gotowości do ofiarowania życia za ojczyznę i na zdolności do poświęceń, jeżeli tego akurat będzie wymagała sytuacja.
A co z osobami innego wyznania? Z ateistami?
Nie każemy im zmieniać wiary, możemy nauczać, przekonywać, zachęcać, ewangelizować. Potem po śmierci każdego człowieka Bóg ze wszystkiego rozlicza. Ale taki ktoś musi szanować i przestrzegać naszych zasad.
A co z mniejszościami etnicznymi? Są częścią tej wspólnoty czy nie?
No, nikt Ślązaków np. nie wykluczył, nikt nie wykluczy też społeczności tatarskiej.
A żydowskiej? Wietnamskiej?
Roman Dmowski powiedział, że Polakiem może być ten, kto na pierwszym miejscu stawia interes i dobro narodu polskiego. Jeżeli to jest dla niego punkt odniesienia, to wtedy może określać się Polakiem.
Jak wyglądałby ład międzynarodowy, gdyby każde państwo przyjęło taką filozofię?
Nacjonalizm nie jest szowinizmem. Jest stawianiem na pierwszym miejscu swojego narodu. W stosunkach międzynarodowych to wygląda trochę inaczej. Można tak prowadzić politykę zagraniczną, by o tym pamiętać, ale też prowadzić interesy z innymi.
Mam na myśli co innego: jaki kraj umiał prowadzić politykę, w której na pierwszym miejscu byłby interes narodu, nie wchodząc w konflikty zbrojne z innym państwem o takiej filozofii. Zna Pan takie przypadki?
Myślę, że to da się pogodzić, zawsze powtarzam: trzeba prowadzić dialog i czasem iść na ustępstwa.
Czyli np. oddać Niemcom, gdyby chcieli, Wrocław?
Nie, absolutnie.
Dlaczego, przecież to jest ich interes narodowy, ich ziemia?
Naszym interesem narodowym powinno być odebranie Wilna i Lwowa, Brześcia itd., ale przecież nikt tego teraz nie podniesie. Choć trzeba też pamiętać: granice nie są dane raz na zawsze, tyle lat pokoju nie znaczy, że wojna kiedyś nie wróci.
Młodzież Wszechpolska włączy się w Obronę Terytorialną?
Wielu kolegów już w niej działa, są też w Strzelcu czy innych organizacjach. Wielu służy w wojsku jako żołnierze zawodowi i jako oficerowie. Do MW należą naprawdę różni ludzie, są osoby, które pracują na uczelniach, prawnicy, lekarze, rolnicy. Wszyscy, którym zależy na dobru kraju.
A co to jest patriotyzm?
Odróżniamy patriotyzm od nacjonalizmu. Patriotyzm jest czymś chwilowym, pewnego rodzaju uniesieniem, emocją, która wykwita, kiedy sprzyjają ku temu warunki. Nacjonalizm jest stanem trwałym i przekłada się na rzeczywistą pracę, którą dana osoba wykonuje na rzecz narodu.
Można być polskim patriotą, jeśli ma się skórę inną niż białą?
Przyznam szczerze, że ja nad tą kwestią się nigdy nie zastanawiałem, bo wchodzi tu jeszcze pojęcie rasy. Naród polski jest rasą białą. Ale jeżeli ktoś innego koloru skóry poczuwa się do tego i np. byłby w stanie oddać życie za Polskę, to myślę, że nie moglibyśmy mu odmówić prawa do bycia patriotą.
Tylko przelewając krew udowodniłby swoje poświęcenie? Nie może tego dowieść w warunkach pokoju? Ale dobrze, zostańmy przy krwi. Czy honorowy dawca zasłużyłby swoim poświęceniem?
Jeżeli ktoś innego wyznania lub koloru skóry oddaje krew, to mógłbym przyjąć, gdybym potrzebował. Ale jak on oddaje tę krew, to nikt z nas nie wie, komu ona zostanie podana… no to jest trochę co innego, niż zginąć, zasłaniając kogoś piersią.
Ta jednorodność, o której Pan wcześniej mówił, nigdy tu nie istniała. Historia Polski to historia różnorodności – kultur, języków, religii, grup etnicznych. Ras również.
Nie istniała do końca, ale Polska przez swoje zdrowe podejście zachowała jednolitość, chociaż różni ludzie się tu przewijali.
Nie przewijali się: żyli tutaj. A jednorodność „udała się” z powodu wojny i jej następstw.
Różnorodność przed wojną przysparzała wielu problemów, konflikty były duże, a jednak nie było u nas nocy kryształowej.
Ale były pogromy.
Bez przesady. Nie da się tego porównać do sytuacji w Niemczech. W historii każdego narodu zdarzają się sytuacje, z których nie jest się dumnym, ale powtarzam – takie były czasy i widocznie tak trzeba było.
A jest coś w Polsce po 1989 r., z czego jest Pan dumny?
Na pewno z tego, że w ostatnich latach obudziła się świadomość narodowa, coraz mniej ludzi zapatrzonych jest w Zachód, a zaczyna widzieć wartość tego, co polskie. Ale też dostrzega swoje wady i z nimi walczy.
Jakie są te wady narodowe?
Bezczynność chociażby, brak zaangażowania społecznego, np. to, że ludzie nie poczuwają się do tego, żeby iść głosować.
Ja również uważam, że udział w wyborach jest patriotycznym obowiązkiem. Tylko że dla mnie poza tym to poczucie wspólnoty z tymi, którzy tu żyją, i pamięć o tych, którzy żyli tu w przeszłości. To praca na jej rzecz, materialna i symboliczna. To szacunek dla demokracji, opartej na równości wszystkich obywateli. A Pan powiedział, że podpisałby się pod słowami swojego szefa, że „liberalna demokracja to nowotwór”.
Tak.
To co zamiast liberalnej demokracji?
Narodowa.
To znaczy?
Demokracja, w której rzeczywistym odnośnikiem jest naród i wola narodu, a nie poddawanie się, uginanie kolan przed wszelakimi mniejszościami. Macie żyć tak, jak my żyjemy.
„My” – chcą Państwo decydować o tym, kogo do wspólnoty można zaliczyć. Ja uważam, że „my” to też koleżanka lesbijka, i kolega, który jest Żydem, i Wietnamczyk, i ateista…
I oni wszyscy powinni się dostosować do prawa i zwyczajów, jakie tu funkcjonują.
Myślę, że to musiałoby być dla Pana bardzo trudne, gdyby się Pan zakochał w osobie, która nie pasuje do wzoru.
Nie grozi mi to. Nigdy nie miałem takiej sytuacji. Nigdy nie czułem zauroczenia w stosunku do kogoś o innym kolorze skóry czy wyznaniu. I raczej mnie to nie dotknie.
Jest Pan szczęśliwym człowiekiem?
Tak.
A co sprawia, że może Pan tak o sobie powiedzieć?
To, co robię, jakie wiodę życie, daje mi to poczucie: że służę w życiu tak, jak najlepiej potrafię.
A we mnie, jeśli miałabym uosabiać „tamtą stronę”, co Pana najbardziej wkurza?
Wolność słowa. A raczej to, że uznaliście, że macie na nią wyłączność i możecie decydować, co ludzie mają prawo myśleć i mówić.
Przecież Państwo mówicie swoje. Nam chodzi o granicę – jest nią artykuł 13 konstytucji.
Nie znam jej na pamięć.
„Zakazane jest istnienie partii politycznych i innych organizacji odwołujących się w swoich programach do totalitarnych metod i praktyk działania nazizmu, faszyzmu i komunizmu, a także tych, których program lub działalność zakłada lub dopuszcza nienawiść rasową i narodowościową, stosowanie przemocy w celu zdobycia władzy lub wpływu na politykę państwa albo przewiduje utajnienie struktur lub członkostwa”.
My nie nawołujemy do przemocy, mówiłem pani – tamte hasła to tylko przypomnienie historycznych kontekstów.
Ataki na Romów, obcokrajowców w Białymstoku, palenie kukły Żyda też mają historyczny kontekst?
Jakieś ataki, jeśli się zdarzają…
Sytuacje, o których mówię, miały i mają miejsce.
…jeśli się zdarzają, to marginalnie.
Przemoc to rozwiązanie?
Niektórzy sądzą, że tak.
A Pan?
Czasem jest konieczna – kiedy ludzie czują się zagrożeni, państwo nie zapewnia im bezpieczeństwa, a sytuacja skłania do takich aktów.
Według mnie kreuje ją Państwa retoryka: wskazywanie wrogów ojczyzny, z którymi trzeba walczyć.
Ale gdybyśmy o tym nie mówili, wy mówilibyście: wszyscy są naszymi przyjaciółmi. A nie wszyscy są, nie można stracić czujności. Trzeba mieć bezpiecznik, są nimi organizacje narodowe, które mówią głośno to, czego inni boją się powiedzieć.
Właśnie to mnie w Państwa wizji świata przeraża – wrogość i nieufność, na których się opiera ten ład. Zostanę więc pewnie nadal wrogiem ojczyzny, jak pisali do mnie ludzie, którzy sami siebie nazywają narodowcami.
Dla nas postawy, które pani wyznaje, szkodzą Polsce i Polakom.
Wyklucza mnie Pan w ten sposób ze wspólnoty, której czuję się członkinią.
No dobrze, ale nikt pani przecież nie każe wyjeżdżać.
Mam tylko dostosować się do Waszych reguł?
Do zasad, które uznajemy za słuszne, i które są słuszne.
A na początku rozmowy próbował mnie Pan przekonać, że byłoby tu i dla mnie miejsce.
Wystarczy się dostosować – a będzie. ©
Sauce: https://www.tygodnikpowszechny.pl/macie-zyc-tak-jak-my-zyjemy-35214
submitted by SoleWanderer to Polska [link] [comments]


Dlaczego Żydzi nie wierzą w Jezusa ? Reformacja Rabinatu i Starego Testamentu Ortodoksyjni Żydzi szokujące! posłuchaj! - YouTube Żydzi - naród wybrany przez Boga - YouTube Dlaczego Żydzi (nie) wierzą w Jezusa cześć 4 Dziwni bogowie judaizmu Dlaczego Zydzi nie wierzą w Jezusa? - YouTube żydzi to oszuści

Czy Żydzi wierzą w reinkarnację? - blog Zbigniew Ryndak

  1. Dlaczego Żydzi nie wierzą w Jezusa ? Reformacja Rabinatu i Starego Testamentu
  2. Ortodoksyjni Żydzi szokujące! posłuchaj! - YouTube
  3. Żydzi - naród wybrany przez Boga - YouTube
  4. Dlaczego Żydzi (nie) wierzą w Jezusa cześć 4
  5. Dziwni bogowie judaizmu
  6. Dlaczego Zydzi nie wierzą w Jezusa? - YouTube
  7. żydzi to oszuści

W dokumecie wyjaśnione są niektóre z ważniejszych powodów przez które Żydzi nie przyjmują w obecnych czasach Mesjasza. Linki do oryginalnego video: http://ww... Dlaczego Żydzi (nie) wierzą w Jezusa cześć 4 ... Czy muzułmanie i chrześcijanie wierzą w tego samego Boga? ... Pogłębiarka 9,249 views. 14:05. Co Polacy myślą o żydach? - Duration: 5 ... W co tak naprawdę wierzą żydzi? ARIES DECEMBER 2019 Tarot~ WOW!!! Spirit is NOT Playing Around! You Need to Hear This! Music to Cleanse of Negative Energy, 417 Hz Solfeggio Frequency, Healing Music, Anti-Stress Music Greenred Productions - Relaxing Music 314 watching Live now Jest to fragment z książki; ks. Waldemar Chrostowski - ''Kościół, Żydzi, Polska'' artykuł ''Za to, że są katolikami'' http://swidnica.gosc.pl/doc/1288889.Za-... Żydzi - naród znienawidzony i prześladowany przez inne narody, lecz także lud 'twardego karku'. Jedni podziwiają Żydów za ich smykałkę do interesów, drudzy m... Za co Żydzi muszą przeprosić Polaków? - prof. Jerzy Robert Nowak - Duration: 29:00. ... Dlaczego Żydzi nie wierzą w Jezusa? - Duration: 5:36. Templum Christi 56,798 views.